hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

jedenasty sierpnia.

Komentuj (9)
Sto noży wbili mu w plecy
On podał ręce mordercy
Czymś musiał narazić się innym
Czy tylko tym, że był niewinny
Ranki są ostatnio zbyt wczesne. Budzik odzywa się nagle, wyrywa cię z miejsca, o którym wiesz tylko, że jest bardzo, bardzo daleko. Resztki nocy kleją się do opuszek palców niczym babie lato, niepewnym ruchem próbujesz wytrzeć dłonie. Pośpiech połyka sekundy, zawisa na wskazówkach zegara pozbawionego sekundnika, przesuwa się po szybach wraz z pierwszymi promieniami słońca. Umiemy mówić do kamienia, umiemy czytać z bezruchu ust. Ty, pozornie niewzruszona, obrysowujesz oczy, szkicujesz usta, wycierasz smugi uciekającego czasu spod oczu. Chodzisz po domu cicho, na palcach, starając się nie budzić reszty świata pogrążonego we śnie. Szperasz po szafkach i szufladach, szukasz czegoś do zjedzenia. Muzyka przyśpiecha krążenie krwi powoli acz nieuchronnie. A na dziesięć minut przed wyjściem siedzisz z kubkiem w dłoniach i myślisz, że może między pierwszym a ostatnim łykiem kawy tkwi szczęście.

{ Ta piosenka. I ta. }

dziewiętnasty sierpnia.

Komentuj (8)
To nie mój krzyk na skrzyżowaniu
dziś poraża miasto.
To nie mój krzyk.
Ostatnio krzyczę rzadko,
Ostatnio krzyczę rzadko, krzyczę.
Dobrze się stało, że w końcu pojechałaś nad jezioro. Miło było usłyszeć brakowało nam ciebie od ludzi, z którymi zdążyłaś się zżyć w ciągu ostatniego roku. Teraz, gdy sennie odliczasz minuty do osiemnastej, wraca do ciebie ten weekend. Jest śmianie się aż do bólu mięśni, ciepły sweter w gwiezdny wieczór, kawa, cydr i truskawkowy szampan. Są ludzie, niekończące się dialogi, zapach dymu mieszający się z zapachem nowych perfum. Niecodzienne skojarzenia, dziwaczne żarty, poczucie, że jest dobrze. Cichy głos, który niesie się w noc - poczułam, że to miejsce dla mnie, gdy... - cichy głos, który rzuca się cieniem na każdą z waszych twarzy. I co z tego, że dziwnie to brzmi?

{ Weekend w Dziemianach. Pidżama Porno. Świąteczny piątek w pracy. I nowy lakier do paznokci. }

dwudziesty pierwszy sierpnia.

Komentuj (9)
Sleeplessly embracing
Butterflies and needles
Line my seamed-up join
Encased in case I need it
In my stomach, for my heart
Chain mail
Siedzisz skulona w fotelu, grzejąc odrobinę zbyt chłodne dłonie kubkiem bardzo dobrej kawy. Towarzystwa dotrzymuje ci Alt J, książka, internetowe dialogi o wszystkim i o niczym. Sleeplessly embracing, yawn yearns into me. Niebo jest jeszcze wakacyjnie i sierpniowo, ale przecież czas robi, co chce - to przyśpiesza, to zwalnia, zatacza koła, kluczy między datami, próbując zgubić cię w krętych uliczkach rzeczywistości i snu. Pozwalasz zegarom robić, co zechcą. Godzisz się na to, by nocami nachodziły cię sny dziwaczne i trudne do zapamiętania. Pozwalasz ciemności przynosić myśli na wpół wyśnione, które rankami zostawiają ci na ustach pytanie o to, co i skąd przyszło ci do głowy. Rozmyślasz o ludziach, morskie powietrze utlenia te myśli i nadaje im barwy, których nie spodziewałaś się zobaczyć. Obserwujesz świat za oknem - barwa i sposób padania światła opowiada nie o wakacyjnych trawach, a o jesiennych liściach opadających na ziemię jeden za drugim. Jesień powoli wspina się po schodach, jeszcze pokojowo koegzystując z latem. Więc sierpień wciąż zajmuje fotel na przeciwko ciebie, zimny wiatr ociepla garścią wspomnień wyciąganą w twoim kierunku. I przez chwilę jest jezioro, truskawkowy szampan, dużo, dużo śmiechu. I jeszcze: Powinnaś założyć bloga, mówi ona, a ty już, już otwierasz usta, żeby przyznać się do, i zapisywać te nasze rozmowy, a melancholia spogląda na ciebie porozumiewawczo, kładąc palec na ustach, przecież jesteś taka zabawna, może kiedyś, mówisz do siebie czy do niej, nie wiesz. I uśmiechasz się roztargnionym, ale szczerym uśmiechem.

{ Kawa. Rozmowy. I ta piosenka. }

dwudziesty trzeci sierpnia.

Komentuj (9)
Ten nieład jest jej tajemniczym ładem, cyganerią ciała i duszy, która otwiera przed nią na oścież drzwi. jej życie jest nieporządkiem tylko dla mnie, pogrzebanego w przesądach, którymi gardzę i które szanuję równocześnie.
Są takie wieczory, która mijają powoli i uparcie, gdy ty błąkasz się bez celu i nie możesz znaleźć sobie miejsca. Wędrujesz ścieżkami wytyczanymi przez geometrię ścian niczym mucha wciąż powtarzająca swój beznadziejny lot po obrzeżach sześcianu, a zmierzch z politowaniem spogląda na twój chaotyczny układ taneczny. W gruncie rzeczy, skazana jesteś na bycie kiepską literaturą, mozolnym poprawianiem jednego, jedynego opisu świata, który nigdy nie będzie kompletny - może dlatego wracasz do swojej ulubionej książki z zachwytem, zazdrością i zespołem setek innych emocji? Niezwykły sędzia, bo sądzi poprzez ręce, poprzez sposób przebiegania ulicy, poprzez spojrzenie... Wracasz też myślami do ludzi, o których nie spodziewałaś się tak często pamiętać. To wciąż powtarzająca się okoliczność - ty z głową w chmurach, ty w monologach toczonych we własnej głowie, w snach nachodzących cię w środku nocy, gdy jesteś najbardziej bezbronna i powracające w świetle dni, gdy najmniej się ich spodziewasz. ... czymże jest wspomnienie, jeśli nie językiem uczuć, słownikiem twarzy i dni, i zapachów, które powtarzają się jak czasowniki i przymiotniki.

{ Tym razem, ta piosenka. Gra w klasy. Brzoskwiniowa herbata. }

dwudziesty dziewiąty sierpnia.

Komentuj (5)
...jest jeszcze inaczej, i to ja jestem złudą, projekcją utrwaloną w tym odbiciu, równie nieokreśloną jak postacie, jakie błąkający bezmyślnie palec wyrysowuje na powierzchni szyby pokrytej ulotną warstewką pary.
Środek nocy to czarna płachta zastępująca okiennice, kanapa, na której siedzicie i wasze odbicia w szybie, z każdą kolejną godziną tracące ostrość. Skradającą się ciszę przeganiacie muzyką rytmiczną i głośną. Powietrze pachnie bardzo dobrą kawą, perfumami, piwem i serem z tostów, którymi zajadacie się, prowadząc jedynie na wpół żartobliwe rozmowy o teraźniejszości i przyszłości. Opierasz głowę na ręce, sennym ruchem przesuwasz palcem po kolorowym kubku. Mówisz, obserwując świat spod półprzymkniętych powiek i nie jesteś w stanie powiedzieć, czy miękkość konturów to zasługa twojego spojrzenia, czy ciepła rozchodzącego się po krwiobiegu. Może właśnie tak powinno się obchodzić z czasem - pozwalać mu przepływać minuta za minutą,wymykać się i znikać, jednocześnie kochając sekundy wchodzące pod paznokcie, chwile czepiające się włosów i oczy piekące z niewyspania?

{ Cedry. Pidżama Porno. Dużo, dużo kawy. }

2018
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.