hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

drugi sierpnia.

Komentuj (8)
Then I drown in a precious little meltdown
As you fly, riding the truth just like a butterfly
You're all following me, as I follow you all
Take a look and you'll see, that I lied to you all
'Cause this song is all I have
Jest coś cudownego w słonecznych, letnich dniach - nawet jeśli temperatury sprawiają, że warstwa skóry wydaje się być zbędnym balastem, a parada mniej lub bardziej dziwacznych owadów przelatuje przez dom. Świat wydaje się odrobinę lżejszy, kolory trochę bardziej wyraźne. Gdy zamykam oczy, po głowie leniwie przetaczają się fragmenty obrazów i słów. Gdzieś tam tli się płomyk, a ja liczę na to, że gdy tylko nie będę taka senna to płomień urośnie, rozpali się na dobre i wszystko będzie płonąć, płonąć, płonąć jak najwspanialsze fajerwerki.

{ Kawa, która sobie zrobię. Wypatrzona i zakupiona za złotówkę książka. Zamówiona maszyna do pisania (a co!), zaplanowany mini maraton filmów. }

trzeci/czwarty sierpnia.

Komentuj (14)
Odurzenia! Świta Trzech Króli! Rozpacze!
Dziesięcioletnie zwierzęce wrzaski i samobójstwa!
Umysły! Nowe miłości! Pokolenie szaleńców!
osiadłe na skałach Czasu!
Unoszę głowę z nad książki i nawet z zamkniętymi oczami jestem w stanie powiedzieć, że zapada zmierzch i że to właśnie wieczory należą do mnie. Przez szeroko otwarte okna wpada powietrze, wiatr przynosi zapach odległych miejsc, na wpół zapomnianych wspomnień i fantazji, echo szeptów opowiadających o bagnach i gorących, dusznych miastach na drugim końcu świata. Jutra stają się tworem pełnym możliwości, a najkrótsza chwila dnia dzisiejszego kanałem prowadzącym do samego centrum wszystkiego. We mnie samej jest uśmiech, palce wirują z niecierpliwością, otwieram szeroko ramiona i znajduję się na środku drogi. Dobiegł mnie nieopisany, wrzący łoskot, który nie rozbrzmiewał w uszach, tylko wszędzie, i nie miał nic wspólnego z dźwiękiem. Świat mówi, zewsząd płyną historie zawarte w podmuchu wiatru, powietrze ciężkie jest od opowieści niesionych przez miejsca i czasy. Nie rozumiem słów szeptanych przez ciemniejące niebo, ale nie ma to zbytniego znaczenia, bo intonacja i sposób narracji same w sobie mówią więcej niż nieskończona ilość słów. Siadam z szeroko otwartymi oczami, czulszymi w półmroku zmysłami i daję się ponieść opowieści sięgającej chwil, o których dawno zapomniał czas.

{ Skowyt Ginsberga. Kerouac. I Precious Little Meltdown w słuchawkach. }

ósmy sierpnia.

Komentuj (15)
...znikali w wielkich obskurnych kinach zapędzani w marzenia, budzili się nagle na Manhattanie i wylegali z suteren skacowani bezdusznym tokajem i horrorami żelaznych snów Trzeciej Ulicy i wlekli się cło biur zatrudnienia.
Chciałabym, żeby słowa w mojej głowie rozrastały się jak przędzona przez przypadkowego pająka pajęczyna, poczynając od niewielkiego fragmentu myśli czy zdania, które często przychodzi do głowy i osiada na dnie czaszki, drażnione każdą nadchodzącą falą myśli. Gdyby rozważania istniały w taki sposób, w jaki istnieją nici przędne, a niewielkie stopy pajęczych akrobatów balansowałyby na nich z równo łatwością, co po niesklejonych serecyną fragmentach ścieżek przeznaczonych nie dla chwytanych owadów, a dla czającego się drapieżnika to mogłabym obserwować powolne zacieśnianie się więzów z otoczeniem czy kreację ciągów wyrazów zataczających coraz szersze kręgi aż do powstania zdania, ustępu, powieści.

{ Dziwaczne sny. Babeczki z konfiturą. Kolejna książka. }

dwunasty sierpnia.

Komentuj (4)
I won't live like this - like root in a shadow,
wide-open and wondering,
teeth chattering sleepily,
going down to the dripping entrails of the universe
absorbing things, taking things in...
Świadomość, że część twoich emocjonalnych reakcji to jedynie połamany odprysk wahań hormonalnych, który dostrzegłabyś znacznie wcześniej, gdybyś umiała swoje życie konsultować z kalendarzem, powinna prawdopodobnie niepokoić się dużo bardziej. Ty tymczasem rzucasz się w pogoń za kolejnymi kubkami kawy, wczytujesz się w kilka książek jednocześnie, mając przed sobą laptopa, niedokończoną krzyżówkę, śrubokręt i tysiące najdziwniejszych pomysłów. Pędzisz na łeb na szyję, oddalasz się od świata, wyprzedasz go i ponownie zachodzisz od tyłu. To loving tension, no pension, to more than one dimension. Uśmiechasz się, malujesz paznokcie i oddalasz od mulistych, zwodniczych myśli podsycanych przez chemiczne interakcje wplątane między ścianki twoich żył.

{ Tak, mam okres. Jorge Luis Borges. Pablo Neruda. I maszyna do pisania. }

trzynasty sierpnia.

Komentuj (7)
While the rain of your fingertips falls,
while the rain of your bones falls,
and your laughter and marrow fall down
you come flying.
Właściwie na niczym nie potrafię się skupić, niczemu poświęcić uwagę w stu procentach. Jest trochę tak, jakby moje myśli wyprzedzały mnie samą, skakały z idei na ideę, nie pozostawiając w głowie zbyt wiele miejsca na fabułę, piosenkę czy czynność. Właśnie dlatego pisząc, muszę czekać aż litery na klawiaturze komputera nakreślą chociażby ogólny zarys tego, co przelewa się pod czaszką, a tymczasem niczym nie zatrzymywane słowa uciekają, przeciekają przez niewprawne w ich tamowaniu dłonie, zlewają się w kałuże u moich stóp. Gdy w końcu wstaję zza biurka, zniechęcona pozbawioną efektów walką z niematerią (antymaterią?), kontury świata rozmazują się, nie nadążając za zmianami w polu widzenia.

{ Chłodna zielona herbata. Tabletki przeciwbólowe. Kolejne dziwaczne zajęcie. }

szesnasty sierpnia.

Komentuj (18)
Święte morze święta pustynia święty kolejowy szlak święta lokomotywa święte wizje święte halucynacje święte cuda święta gałka oczna święta otchłań!
Są emocje, które chciałabym trzymać w sobie już zawsze, zawieszone pomiędzy nerwami a skórą - unoszące się między nimi wbrew wszystkim siłom ciążenia - i chwile, które sprawiają, że mam ochotę śmiać się i głośno krzyczeć jednocześnie. A krzyk ten nie miałby w sobie słów, byłby jedynie pomrukiem wprawionych w drgania strun rezonujących z tym samym pragnieniem, które w głowie Goethego musiał czuć Faust, z tą samą eksplozją emocji (uczuć, pragnień, wszystkiego!), która kazała Ginsbergowi tworzyć przypis do "Skowytu". Bo nie da się, nie umiem ubrać w słowa rosnącej we mnie, wzbierającej wzburzonej wody, piany utkanej ze świateł niczym atropina rozszerzających źrenice, wyrazów smakujących gorączką, melodii nie pozwalających pozostać bez ruchu nawet przez ułamek sekundy. Bo jak można ująć ten ogrom, ten natłok, ten zachwyt, którym się zachłystuję nagle i bez zapowiedzi? Wszystko jest święte! Każdy jest święty! każde miejsce jest święte! każdy dzień jest wiecznością! każdy jest aniołem!

{ Nadchodzący znienacka zachwyt nad tym, jaki świat jest niewiarygodny. Dźwięki, które przenoszą mnie w najpiękniejsze obszary ujścia energii. Książka. }

dwudziesty sierpnia.

Komentuj (19)
...jechali przez kraj siedemdziesiąt dwie godziny by stwierdzić czy ja miałem widzenie czy ty miałeś widzenie czy on miał widzenie, by odszukać Wieczność...
Gdybym się postarała, mogłabym pod zamkniętymi powiekami utkać niemal cortazarowskie, całonocne rozmowy o literaturze odbywające się w oparach absurdu czy dymu, sączącą się z głośników muzykę, stukot przycisków maszyny do pisania. Dziwaczne dyskusje w zabałaganionym mieszkaniu czy kawiarni, którą moglibyśmy nazwać naszą. Telefony o dziwnych porach, pojedźmy do kina we Wrocławiu, pamiętasz ten koncert w Poznaniu? i zawsze twierdzącą odpowiedź. Śpiewy na ulicy Długiej, poplamione atramentem dłonie, La vie boheme... Mogłabym wyśnić też współczesne cyganerie, kreację wielkiego dzieła czy najwspanialszą podróż, ale zbyt bogate w szczegóły sny nigdy się nie spełniają.

{ Literatura niszczy mi psychikę (i oszczędności). Uczę się robić na drutach. I maluję paznokcie. }

dwudziesty drugi sierpnia.

Komentuj (13)
Don't breathe too deep, don't think all day
Dive into work, drive the other way
That drip of hurt, that pint of shame
Goes away, just play the game
Czasami właśnie tak powinno być. Bo trzeba, należy rzucić się w wir spraw i sięgać po to, co innym mogłoby wydawać się pozbawione wartości, ale nam rozszerza źrenice czy naczynia krwionośne. Biec, gonić, odczytywać ponownie i na nowo strofy, które przyśpieszają bicie serca. Odcinać się od tego, co w jakiś sposób nas hamuje, ignorować wplecione między neurony presje i oczekiwania. Time you enjoy wasting is not a wasted time. Właśnie dlatego nie ma mowy o marnowaniu czasu - nie, kiedy każda inspiracja czyni nas odrobinę bardziej żywymi. Każdy impuls, moment, który odbiera nam dech, przedłuża nasze życie. To jedyna możliwość, jedyna szansa, by plączące się po głowie jeszcze dalej trzeba iść, tak trzeba, tak trzeba pozostało obietnicą.

{ To, w co chcę wierzyć. Dwie nowe koszule. To i to. }

dwudziesty szósty sierpnia.

Komentuj (17)
To days of inspiration, playing hookey,
Making something out of nothing,
The need to express
To communicate,
To going against the grain,
Going insane, going mad
Ile jest osób na świecie, które chciałyby się nazwać twórcami, choć pozostają boleśnie świadome nie tylko tego gorączkowego pragnienia, ale i swojej niedoskonałości czy braku umiejętności? Jak wiele przewraca się z boku na bok we własnych betonowych klatkach, bo paląca zakończenia nerwowe potrzeba tkwiąca w nich samych nie znajduje ujścia? Pali szkice i plany, bo dłonie są niewprawne, głosy się łamią, a słowa opuszczają w najważniejszych momentach? One song to redeem this empty life. W jak wielu żyłach krąży desperacki zachwyt nad światem, nie znajdujący przyczyny ani formy ekspresji? W ilu głowach chemiczne interakcje wybuchają feerią produktów ubocznych, doznań i emocji? Ile ludzi szuka, błąka się po ulicach w swych szarawych skórach, chłonąc świat przez osmozę? Ilu zaczyna mówić, pragnąc dzielić się własną gorączką, nigdy nie kończąc nawet jednego o niej zdania?

{ Bo ten film. Bo zamówiona książka jeszcze nie przyszła, a ja nie mogę się doczekać. Bo są słowa wybite na nieśmiertelnikach, żeby nigdy o nich nie zapomnieć. Bo pada. }

2018
styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.