hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

szósty sierpnia.

Komentuj (11)
And the sea will rage, and
the sky will storm
All man and beast will mourn
When I go
Hats off to the man
On top of the world
Come crawl up here, baby
And we can watch this damn thing turn

***
Miotam się, nie potrafiąc do końca znaleźć sobie miejsca. Równie trudno byłoby nazwać mnie "zdenerwowaną", co "spokojną" - z całą pewnością nie jestem i nie czuję się beztroska, ale czy jakiekolwiek troski warte są zamartwiania się? W chwili obecnej są rzeczy, które napawają mnie poczuciem winy, bo nie bolą tak bardzo, jak powinny i te, o których nie chcę myśleć, nie chcę ściskać w zmęczonych dłoniach, bo nic nie mogę na nie poradzić, ale bardzo nie chcę pogrążać się w szarościach (jeszcze nie teraz).
Tak, jestem niespokojna. Co jakiś czas czuję palce nienazwanego uczucia, które wprawdzie nie zaciskają się wokół mojego serca, ale leżą na nim, obciążając swoim ciężarem. Zdrapuję skórę z warg - reakcja na stres nabyta już w dzieciństwie, która zwykle daje się kontrolować, ale czasem pozostawia na moich dłoniach czerwone plamy godne Lady Makbet. Sięgam po słodycze, żeby na chwilę zająć czymś myśli i ręce. Nie potrafię znaleźć sobie miejsca.
"Już wtedy zdałem sobie sprawę, że szukanie jest moim znakiem, emblematem łażących po nocy bez określonego celu, racją bytu tych, którzy niszczą kompasy."
Siedzę przy biurku, z palcami stukającymi w klawiaturę. Z kubkiem świeżo zaparzonej mięty, którą lubię, ale chętnie zamieniłabym na kubek ciepłej kawy - śpię zbyt lekko i zbyt często budzę się w nocy, co "podkrąża" moje oczy i gubi energię. Z czwartą zaczętą książką, "Grą w klasy", którą naprawdę chcę skończyć. Z ipodem, przy pomocy którego Nick Cave dotrzymuje mi towarzystwa. Z wazonem kwiatów niebędących gerberami i gałązek mięty w zasięgu moich rąk. Z planem pójścia jutro na basen. Z sobą samą.

{ To uczucie zaraz po przebudzeniu, gdy nie oplata cię jeżąca włosy pajęczyna koszmarów, a przyjemny sen czy pamięć wywołanych przez niego emocji i wrażeń. Zapach liści mięty. Całkowicie niekontrolowany i nie dający się powstrzymać uśmiech na myśl o czymś albo o kimś. }

dziesiąty sierpnia.

Komentuj (12)
And the spears of bright sun
All brave with it conquest
Did hover unearthly
In banners of fire
I kneit in the garden
Awash with the dawning
And a voice came so brightly
I covered my eyes

***
Niebo jest szare. To znaczy, niebo jest szare, ponieważ chmury, które niemal całkowicie je pokrywają, są barwy popiołów i dymu, tu i ówdzie spomiędzy obłoków prześwituje błękit, który jest niezbędny do nazwania koloru nieboskłonu - nie nazywa się przecież trawy zieloną, bez dodania jakiegoś określenia, które odróżniałoby obecną zieleń od tej przeszłej czy przyszłej.
Wczoraj niebo było różowe - wieczorem przez chmury prześwitywały chabry, którym słońce dawało właściwości filtru. I nagle wszystko było takie, jakbym patrzyła na rzeczywistość przez różowe okulary - chaotycznie nierzeczywiste i nieopisywalne.
A potem, kiedy wspomnę, jeśli wspomnę cię, zawładnie mną ochota zgłębić myśli...
Świat wyglądał inaczej od tego, który widzimy codziennie, stał się inny od tego, bo zniknęła szarość (szarość jest bezpiecznie, komfortowo nudna). Rzeczywistość się rozpadała, bo czerwona cegła, która całe swoje istnienie zawiera w czerwoności, nie była już do końca czerwona, tak jak zieleń trawy nagle stała się warta podkreślenia, bo nie była tak do końca zielenią.
A wszystko to było dziwne i odrobinę przerażające, bo róż nie jest szarością, której nawet nie dostrzegamy, ani granatowym grafitem, który wyciąga cienie i kontury w archetypiczne lęki czające się w głębi pierwotnej i niezmiennej części naszego umysłu (co czyni je swojskimi w uspokajająco niespokojny sposób), ani nawet pomarańczem zachodów i wschodów będącym nieuchronnym znakiem końców i początków czy letnim złotem, które koloruje świat radosną bajkowością.
A potem kiedy wspomnę, a że wspomnę wiem: tak trudno mi zrozumieć będzie powód, że...
I wszystko było chaosem, tym nieuporządkowanym chaosem (ludzie próbują szukać porządków i sekwencji nawet w termodynamicznym chaosie, do którego dąży wszechświat). A ja czytam "Grę w klasy", która działa na mnie trochę jak psychodelizujący narkotyk, piję herbatę jaśminową (nie lubię jaśminu, ale w chwili obecnej pewna jestem, że nie lubię zapachu jaśminu we wtorek o dziewiątej czterdzieści trzy, ale niewykluczone jest, że pokocham smak jaśminowej herbaty o wtorkowej dziesiątej czterdzieści cztery, która jeszcze nie nadeszła) i jestem pijana codziennością - codziennością, która wcale nie jest codzienna - i światem.

{ Widzę jak owszem, to nieistotne
Nieważne, niepiękne, wyblakłe...

Herbata, zakupy, książka. Coma, Gra w klasy, Archiwum x. }

szesnasty sierpnia.

Komentuj (10)
Niezagospodarowana przestrzeń
Niezagospodarowane wnętrze
Niezagospodarowana pamięć
Znowu zadecydowano za mnie!

***
Powinnam być w dobrym nastroju.
Ponadwyrężane ścięgna wiary, pozapominane cel i powód...
Powinnam, bo niebo jest w tym jasnym, ale nie zbyt sielskim odcieniu niebieskiego (nie błękitu), świeci słońce, temperatura jest wysoka, a wiatr porusza liśćmi drzew. Piję jaśminową herbatę. Mogę w ciszy i bez przeszkód obejrzeć Archiwum x. Mam pod ręką gazety, książki, ipoda, laptopa, radio, pastele i szkicownik. Rodzice wyszli, mówiąc, że wrócą jak najszybciej - bo wiedzą, że chciałam wyjść z domu. Em wraca z Warszawy i wybierzemy się na film. Sprzedając synowi sąsiadów kilka starych (jeszcze gimnazjalnych) podręczników zarobię na kino. Kupiłam sobie koszulkę, na którą zawsze żal mi było kasy (zwykle są ważniejsze wydatki) i czekam aż mi ją przyślą. I Coma ma wydać płytę (tak!). Kurde, już samo wymienianie tych okoliczności powinno mnie cieszyć i relaksować.
... pozaprzedawane duch i ciało, nieodnaleziony czas wiruje wstecz.

Powinnam (powinnam?) być dobrym nastroju, ale nie jestem.
Świat jakby skulił się we mgle, próbując nabrać nowych sił...
Powinnam, ale w domu jest zbyt ciepło (o wychodzeniu z niego, a więc o zewnętrznej temperaturze wolę nie myśleć), ale słabe krążenie wywołuje we mnie ochotę założenia dwóch par skarpet na stopy. Włosy i cała reszta doprowadzają mnie do szału. Koszulka jeszcze nie przyszła, a płyta nie wyszła, a ja chcę je już. Telefon nie dzwoni, a pieniędzy będzie mniej. Nie mogłam wypić normalnej, porannej kawy, bo w kartonie były dwie łyżeczki mleka (a w tym domu nikt mi nie wierzy, kiedy mówię, że mleko się kończy!). Rodzice wyszli, przez co ja nie mogę tego zrobić i frustruje mnie niemoc. Mama stara się poprawić mi humor, co nie pomaga, ale denerwuje mnie jeszcze bardziej i wzbudza poczucie winy - irytując jeszcze bardziej. Jestem zbyt egoistyczna, by starać się docenić chęci i dopytywać się, czy mogę pomóc i zbyt mało, by powiedzieć, co i dlaczego mi się nie podoba.
...gdy się obudzi żeby żyć - wyzwoli strach, roztoczy gniew.
Więc nie, nie jestem w dobrym nastroju.

{ Ja nie chcę, ja nie chcę dalej tam tkwić o nie
I nie chcę tu sztywny, tak utracić chwil, moich dni, moich dni

Herbata? Basen? Dobra książka?
Nie, w tej chwili jestem zbyt narwana, żeby myśleć o ważnych dla mnie drobiazgach.

E D I T: Thank God for small miracles. Koszulka przyszła!}

dwudziesty siódmy sierpnia.

Komentuj (6)
Once there came a storm in
the form of a girl
It blew to pieces my snug little world
Sometimes I swear I can still hear her howl
Down through the wreckage and the ruins
And it ain't gonna rain anymore
Now my baby's gone

***
Jest chłodno, wilgotno, szaro i deszczowo, ale nie jest to oszałamiająco elektryzująca burza ani ożywcza, ciepła mżawka. Woda spływa po szybach (już dwanaście godzin), osiada wilgocią na skórze, wywołuje gęsią skórkę (temperatury trzydzieści siedem i dwa) i pulsujący ból głowy (cztery dni). Mój nastrój rozwadnia się, tracę kontury reakcji i przyczyn - dlaczego oddechy są płytsze, a żebra cięższe? Tak, kiedy się postaram, chwytam wodę w dłonie - wiem, czemu mogę się czuć źle, biorę pod uwagę wszystkie możliwości, z wahaniami nastroju wywołanymi PMSem włącznie - ale woda ulega dyfuzji, niewidzialne palce kreślą w wodzie atramentowe esy i floresy.
Kształty bez formy, cienie bez barwy...
Gdzieś tam na dnie tkwi jakiś smutek, jakieś zniechęcenie, oczekiwanie czy może podekscytowanie. Tylko, że nie jestem do końca pewna, czy nie patrzę na wszystko przez zmoczoną szybę, spłukującą kontury i racje. Mam wrażenie, że światło załamuje się na wodzie, sklejając nie zawsze pasujące do siebie odłamki, świat nagina się i zgina niezależnie od mojej myśli i woli.
... siła odjęta, gesty bez ruchu.
Może chwyta mnie przeziębienie, organizm zajmuje się czymś innym, na odczepnego przewijając przed moimi oczami stary film? Może zdrapuję skórę z nerwów, rozjątrzam rany, drażnię brzegi rozcięć, łapiąc krople krwi? Może tłukę lustra, żeby je ponownie skleić, bo nie potrafię żyć między smutkiem i radością? Staję na głowie, kiedy jest nijako, bo to zawsze jest słabość albo siła, energia albo jej brak, ale nigdy nic pomiędzy?

{ Eyes I dare not meet in dreams
In death's dream kingdom
These do not appear

Ciepło. Rozgrzewająca herbata. Rozluźnienie mięśni czy myśli. Głęboki oddech.}

2018
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.