hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

trzeci lipca.

Komentuj (4)
autorzy piszą książki tylko po to,
aby napisać to jedno jedyne zdanie
...i to był powrót do porządku dziennego, gdzie świat przypomina mało zabawną karykaturę, a codzienność jest czymś na kształt zbitego zwierciadła, szkła powiększającego, pod które każde z nich podkładało swoje słowa i podejmowane decyzje, starając się ze wszystkich sił nie sugerować dwuznaczności i nie budować aluzji - w rezultacie stwarzali sobie swoje własne grzęzawisko i brnęli coraz bardziej w grząskie wody niedopowiedzeń, przemilczeń i z pozoru nic nie znaczących spojrzeń.

{ Czy można obudzić się ze zdaniem? Miętowe paznokcie. Zaparzona mięta. I muzyka. }

siódmy lipca.

Komentuj (8)
On the balcony and I'm singing
Move baby, move baby, I’m in love
I’m in love
I’m in love
Zmrok nadchodzi ukradkiem, przechodzi przez szpary niedomkniętych okien i drzwi. Ciemność klei się do ciebie, obiecuje ulewne deszcze i burze, których wyczekujesz ubrana w wilgotną skórę, a które w końcu nie nadchodzą. Czekasz na coś, nie umiejąc tego nazwać. I’m feeling hotter than fire. Brakuje ci chaosu, tego nieporządku rozmów, rzeczy do zrobienia, ciągłego ruchu, balansowania na linie kolejnych tygodni. Dziwna tęsknota, słodko - bolesna nostalgia także klei się do skóry. Muzyka również osiada na skórze, down on the west coast, they love their movies. Te najintensywniejsze ze wspomnień z ostatnich czasów zlewają się, tworząc jedno wielkie wspomnienie na kształt czegoś między haustem świeżego powietrza i ciepłego słońca na skórze. Move baby, move baby, I’m in love. Leniwy uśmiech, twarz wystawiona ku słońca, niesiona z wiatrem rozmowa. Śmiech, dużo śmiechu. Muzyka, zostające w głowie melodie. Wieczorny Gdańsk. Zapach jego wody kolońskiej. Rozbawione spojrzenia. Rozluźnione mięśnie, spokój, rozchodzące się pod skórą poczucie, że jest tak, jak powinno być. O tym chcesz myśleć, to przedkładasz nad wracanie myślami do zawstydzeń i smutków. I'm in love.

{ West Coast. Niebieskie paznokcie. Jutrzejszy obiad. }

dwunasty lipca.

Komentuj (5)
Nobody is perfect
And I know you think I'm not
Rather things seem to be different
Much different than we'd want
When in Rome, I'm not a Roman, am I?
Zastanawiasz się czasem, czy dałoby się zmieścić twoje znajomości z ludźmi między przeciwieństwa się przyciągają a ciągnie swój do swego? Wybieramy sobie przyjaciół, wybieramy się wzajemnie, znajdujemy przypadkiem w gąszczu mniej lub szczerych uczuć, zapominamy o sobie bez żalu lub gryziemy w język, by nie dać tym wszystkim emocjom prawa głosu. Tyle razy porozumiewawcze spojrzenie ponad głowami innych zyskiwało kształt kogoś, kto prędzej czy później zmieniał się i rozpływał we mgle, nie potrafiąc lub nie chcąc znaleźć dla ciebie miejsca w dopiero co wykreowanym krajobrazie. Tyle razy rodziło się w tobie poczucie, że ktoś idzie przed siebie, gdy ty tkwisz w miejscu - wrażenie-wąż, chłodna skóra obleczona w łuski, uroboros twojej głowy. Baby, I just wanna stay here, yet I wanna move out. Zastanawiasz się, czy można by postawić ludzi plecami do siebie, kazać im iść naprzód i wciąż nazywać ich przyjaciółmi? Czy da się nadrobić, opowiedzieć komuś przegapioną codzienność? Jak wiele trzeba mieć z kimś wspólnego, żeby znaleźć wspólny język - bo jeśli czytasz co innego, czego innego słuchasz, twoje skojarzenia wiodą między inne tematy i osoby - czy nie znajdujecie się od siebie zbyt daleko? Obserwujesz krople zsuwające się z parapetu, przygryzasz wargę, obracasz w palcach znaki zapytania.

{ Deszcz, kawa i bordowe paznokcie. }

trzynasty lipca.

Komentuj (1)
Wychodzili na miasto w poszukiwaniu jedynego nocnego lokalu, jaki się tam z reguły znajdował, i do późna w nocy, przy kieliszku whisky, koniaku lub dżinu z wodą mineralną, mówili z wylewnością niemal rytualną...
Czy można słowem wywołać wilka z lasu, czy kilka zdań sprawi, że na wspomnianą osobę natkniesz się gdzieś w splotach wydarzeń? Czasem chciałabyś wierzyć, że to możliwe. Miło byłoby uznać, że słowa są tak ważne, że mogą tak naginać ramy rzeczywistości. Ale w sumie wiesz też, że wtedy wpadałabyś ciągle i wciąż na to samo grono osób - zazwyczaj powracających w myślach i snach - w nieskończonym ciągu przypadków, które nie byłyby do końca przypadkowe. Co właściwie nie byłoby wcale złe, niby miałoby jakieś szanse na zaistnienie, ale w życiu może zdarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic.

{ Kawa. Senność. Sny. }

siedemnasty lipca.

Komentuj (7)
W samotności nie jesteś nawet świadomy swoich sprzeczności. Myślisz, że czemu służy odpowiedź?
Wiatr delikatnie porusza gałęziami, żaden z liści nie potrafi pozostać w bezruchu. Szare chmury rozpływają się po niebie, spomiędzy nich wygląda słońce. Jest cicho. Cały świat zdaje się na coś czekać. Wszystko zamiera w oczekiwaniu. Sekundy mijają - jedna, druga, trzecia. Ileż słów, ileż nazw dla tego samego zagubienia! Ile rzeczy może wydarzyć się jednocześnie? Ile słów może nastąpić po sobie? Brakuje ci ludzi, a jednocześnie coś powstrzymuje cię przed wyciągnięciem ku nim ręki. Jakaś część wyrywa się z ciebie, chce sięgać głębiej i dalej, a jednocześnie dławi cię tlen. Między Yinem a Yangiem ileż eonów? Od tak do nie ileż może? Wszystko jest pismem, wszystko fabułą.

{ Jarocin. Kawa. Nowa książka. }

dwudziesty ósmy lipca.

Komentuj (7)
Przy nadpalonych mostach
Gdzieś pomiędzy wierszami
Na skrzyżowaniu słów - niewypowiedzianych
Gdzieś pomiędzy wierszami
Zdanie w życiu może zdarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic trzyma się ciebie niczym bezpański pies dokarmiającej go ręki. Myśli rozbiegają się jak płochliwe zwierzęta w zderzeniu z hałasem i ciężko jest ci je potem pozbierać. Może powietrze jest zbyt ciężkie, zbyt gęste, może klei się do ciebie, utrudnia brnięcie przez uliczki i ścieżki, może oddycha się jakoś ciężej? Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach, znamy dobrze swoje miejsce, wiemy dobrze gdzie nasz brzeg. Dni nakładają się na siebie, zlewają w ciągłym powtórzeniu poranków, parnych popołudni, nieziemsko barwnych zachodów słońca. Czy tak zaczynają się wszystkie twoje jutra?

{ Miętowo - błękitne paznokcie. Earl Grey. I lody. }

trzydziesty lipca.

Komentuj (11)
Oczy mi się rozjeżdżają
Nie zgadzają mi się strony
Gołębie wydziobują okruchy dobrobytu
Między krzesłem a podłogą
Wszystko po staremu
Noce przynoszą podmuchy nadmorskiego, słonego powietrza, jednostajny pomruk chrabąszczy odbijający się echem po okolicy i tylko na wpół zachmurzone niebo usiane gwiazdami. Powoli robi się chłodniej. Krew zaczyna krążyć szybciej, obmywając ścianki żył spienionymi falami. W ręce trzymasz kubek ze zbyt ciepłą herbatą, powoli senność osiada na twoich ramionach i powiekach. Gdzieś w tle przelewa się melancholia, jej potok szemrze ci do ucha. I mogłabyś zostać w tym momencie jeszcze długi, długi czas, pozwalając twoim myślom unosić się z prądem, ale tam z tyłu szumi potok, to jest czas, który ucieka, a ty pozwalasz mu przepływać przez palce.

{ Praca. Miętowo - błękitne paznokcie. Sok pomarańczowy. }

2018
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.