hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

pierwszy lipca.

Komentuj (6)
Bezkarne żółte południe oddycha przytomnie.
Przeważnie pijemy wódkę przy stole w ogrodzie.
Niestraszne kosmiczne dziury i groźba wieczności.
Zabawne jak nic nie znaczyłby świat bez miłości.

***
Dotykam opuszkami tafli rzeczywistości, ale nie potrafię znaleźć w sobie chęci do przejścia na drugą stronę lustra. Nie potrafię odnajdywać granic, balansuję nad przepaścią - to zawsze jest euforyczna radość albo frustrująca niechęć, ciepło czy zimno, emocjonalność lub obojętność, pasja i znudzenie. Muszę, wiem to, nauczyć się rozmywać granice i tonować szarości. Ale jak skoro w miesiącach letnich spotkania z ludźmi wypełniają mnie energią, drażniąc każdy nerw mojego ciała, a w miesiącach około zimowych - niechęcią wędrującą krwiobiegiem i wnikającą we mnie aż po cebulki włosów?
Siła, co nagle wstrzymuje gest
W bezradności nieprzeniknionej
W roztargnieniu na śmierć
Zapomniałem, że ja...

Doszłam do wniosku, że jestem psychicznie zmęczona. Może moja psychika reaguję tak, jak czasami reaguje ciało - im mniej się męczę, tym bardziej zmęczona jestem, a może po prostu koniec roku szkolnego nie zmniejszył mojego napięcia? Muszę zbudować sobie samoocenę, choć kompletnie nie wiem, jak miałabym się za to zabrać. Muszę zrobić coś - cokolwiek, znaleźć ujście dla tego wszystkiego, co kłębi się pomiędzy moimi myślami. Wyładować emocje - te, które analizuję znowu i znowu oraz te, do których się nie przyznaję.

{ Kawa, pół na pół z mlekiem, przyjemnie rozgrzewająca zmarznięte dłonie. Zakupy drobiazgów, których praktyczna wartość jest zerowa, jeśli nie ujemna, ale są naprawdę ładne. Pikantne czipsy, kojarzące się z domkiem nad jeziorem i rozmowami do rana. Babcina herbata. Zachwycający widok, który roztacza się przed domem.
Nauczyć się cieszyć drobiazgami. }

________________________________________________________________
K: poświęć Czwórce swój czas i uwagę aby popracować nad emocjonalnymi wątpliwościami i troskami Pewnie to nie twoja wina - to niczyja wina - ale mam wrażenie, że dopraszam się o uwagę dokładnie tych wszystkich osób, które mnie nie chcą. Dlaczego o moją uwagę nikt się nie doprasza?
Chyba, że moje mniemanie o sobie jest tak złe, że nie potrafię uwierzyć w czyjąś szczerą sympatię...

ósmy lipca.

Komentuj (5)
przyszłam żeby odchodzić
w każdym błysku
w każdym zmierzchu
noc po nocy
dzień po dniu

***
Idę tą samą drogą, którą chodzę codziennie i nagle zachwyca mnie rozpościerający się po bokach widok. Któregoś zimowego poranka obraz ośnieżonego przystanka odbiera mi dech. Oczarowuje mnie niemożliwie wręcz niebieski kolor nieba czy ułożenie chmur. Piosenka słuchana wielokrotnie wywołuje burzę emocji, jeden z deszczowych dni pozostaje w pamięci na długo po tym, jak ostanie z jego kropli wsiąkną w ziemię. Oszałamia mnie jakieś zdanie, które czytałam już wcześniej, a którego wyrazy słyszałam już tysiące razy. Czasami światło słoneczne, padające na drzewa czy drogę wydaje się o wiele piękniejsze, bardziej kuszące niż kiedykolwiek.
z takich nitek uplątane jest ciało
zachwyt i ból zachwyt i ból

Dlaczego pięć tysięcy pięćset siedemdziesiąty zachód słońca w moim życiu odbiera mi dech, a ten mający miejsce sto dwadzieścia dni wcześniej czy sześć później? Czemu akurat ten poranek każe mi pozostać w bezruchu długo (a i tak ignorując pragnienie wniknięcia weń na zawsze), wystarczająco długo, by go zapamiętać. Jaki wiatr porusza tę jedną, konkretną strunę w mojej duszy, czyniąc mnie bezbronną, tonącą wręcz, w nadmiarze emocji? Co w określonych warunkach przestrzenno - czasowych umożliwia melodii wniknięcie we mnie po czubki palców i cebulki włosów? I, co najważniejsze, czemu codzienność wiąże nas - a więzy są o tyle bardziej okrutne, że niewidoczne, niedostrzegalnie wiążąc nasze myśli, słowa i uczynki - upośledzając naszą wrażliwość na otaczającą nas rzeczywistość?

{ nie używamy imion własnych na chwile - a powinniśmy użyć
Słowa składające się w zdania, składające się w opowieści. Niemożliwe, cudowne melodie instrumentów i ludzkich głosów wpływające przez słuchawki do mojego krwiobiegu. To palące uczucie szczęścia, które pobudza do działania tak bardzo, że brakuje słów, by je opisać. }

dwudziesty lipca.

Komentuj (8)
Wśród trupów grup groźny każdy krok
Stop światła stop zmyli trupom trop
Brzask puści wrzask i upiorny skrzek (...)
Wśród ruin miast i cmentarnych bram
Znów muszę biec znów zupełnie sam
Więc na złamanie karku gnam
Biegnę ile sił
Więc biegnę cały czas

***
Mam wrażenie, że nie radzę sobie sama ze sobą. Rutyna trzymała w ryzach niektóre moje cechy, nadmiar zajęć uniemożliwiał zajmowanie się przeintelektualizowanym lenistwem. Czytam - kryminały, poezję, Prousta i tysiące opowiadań (niewydawanych, niepublikowanych poza internetem i nietłumaczonych). Jem, a więc tyję. Słucham muzyki, oglądam telewizję. Usiłuję rysować, malować, szkicować. Piję kawę i herbatę w zdecydowanie nierozsądnych ilościach, ale nigdy nie wyrabiam normy. Rozciągam godziny i dni - rozerwana pomiędzy przerażeniem z powodu marnowania czasu i buntem (jak powinnam spędzać wakacje, jeśli nie robiąc to, co chcę?). Nie spotykam się z ludźmi i nie potrafię stwierdzić, czy to źle - aczkolwiek wiem, że powinnam, chcę to zmienić. Szukam prostych odpowiedzi, euforycznych skoków energii towarzyszących pracowitemu życiu w lenistwie - boję się, że nicnierobienie pochłonie mnie i pozbawi jakichkolwiek sił, ale nie jestem pewna czy potrafię, czy możliwe jest przełamać niektóre reguły rzeczywistości. No i chyba plotę głupoty.

{ Shape without form, shade without colour,
Paralysed force, gesture without motion

Wiersz, który odkrywam - a potem znowu i jeszcze. Zmęczenie - senność, która otula, pozbawiając negatywnych myśli i zostawiając jedynie odłamek dobrego dnia. Wspomnienie - dawno zapomniane, a później na nowo odkryte, przywiane z odległych krain wraz z zapachem czy melodią. Rzeczy, dla których warto żyć, ciąg dalszy... }

dwudziesty piąty lipca.

Komentuj (2)
O we will know, won't we?
The stars will explode in the sky
O but they don't, do they?
Stars have their moment and then they die

***
Otworzyć oczy nie zawsze znaczy zobaczyć, ale to akurat nic nowego. Przecież niektóre rzeczy są równie trudne do dostrzeżenia, co do poczucia, odkrycia i wchłonięcia do krwiobiegu. Tak samo niezrozumiałe są - tkwiące w miąższu naszych tkanek lub poruszające nasze impulsy nerwowe - poczucia czegoś, czy ułamki rzeczywistości, które na zawsze zostają w naszej pamięci.
"Czasem czyta się jaśniej w tym, który kłamie, niż w tym, który mówi prawdę. Prawda oślepia jak światło. Kłamstwo, przeciwnie, jest pięknym zmierzchem, przydaje wartości wszystkim przedmiotom."
Może jutro się to zmieni, ale dzisiaj niebo po deszczu - kiedy słońce przepływa za i pomiędzy chmurami - wydaje mi się piękniejsze niż w najbardziej słoneczne popołudnie. Dzisiejszego dnia chcę coś zmienić, zrobić, stworzyć, ale chęć może się rozmyć - tak jak wstęga atramentu traci ostrość w szklance wody. To dziwne, ale nie myślę o szkolę czy ludziach, choć ich wspomnienia zawsze mi towarzyszą - wystarczy, że robię coś, a skojarzenie czynności (zapachu, smaku, dźwięku) ożywia wspomnienie wypełniające swoją "żywością" całą mnie. W takich chwilach słowa o reminiscencji zawartej w smaku maczanej w herbacie magdalenki nie wydają się już nazbyt abstrakcyjne.

{ Ostatnie strony czytanej przeze mnie książki. Chęć zrobienia czegoś, plany. Oglądanie Archiwum x - serialu mojego dzieciństwa - i dostrzeganie więcej, dużo więcej, niż byłam w stanie dostrzec wtedy. Rozgrzewające, palące uczucie po zjedzeniu czegoś naprawdę ostrego. }

dwudziesty szósty lipca.

Komentuj (17)
Take your accusation, your recriminations
and toss them into the ocean blue
Leave your regrets and
impossible longings
and scatter them across
the sky behind you

***
Wszystko płynie. Ból przepływa wzdłuż moich zatok, gwałtownie obijając się o ich ścianki. Senność ścieka po moich powiekach, nie wiążąc się z kofeiną w moim krwiobiegu. Mój nastrój rozpływa się - przechodzi (płynnie) przez obojętność, radość, "pogodność" i złość do melancholijnego spokoju czy zdezorientowania. Powstrzymuję się od jedzenia, a przynajmniej próbuję, bo samokontrola przelewa mi się przez palce. Dźwięki, zapachy, obrazy i smaki przesączają się przez moje zmysły, odbijając świat tak jak tafla wody - naginając go i rozmywając. Myśli rozlewają się po mojej głowie.
Dlaczego ludzie uważają, że doskonale wiedzą, co chcę powiedzieć, mimo, że sama nie zawsze to wiem? Dlaczego ja - zdając sobie sprawę z błędności tego postępowania - zakładam, że wiem, co ludzie o mnie myślą i jak ocenią moje zachowanie? Dlaczego nie potrafię rozwikłać ludzi?

{ "So hold me and hold me, don't tell me your name
This morning will be wiser than this evening is"

Zakupy. Rozmowa z przyjaciółką. Malowanie. }

trzydziesty lipca.

Komentuj (6)
And I say to the sleepy summer rain
With a complete absence of pain
You might think I'm crazy
But I'm still in love with you

***
Po niebie wędrują fioletowe chmury, chociaż trudno stwierdzić, czy w ogóle się poruszają. Prawdę mówiąc, przywodzą mi na myśl raczej maźnięcia - obok kremowych, pomarańczowych i błękitnych łatek - umieszczone na płótnie leniwymi pociągnięciami pędzla niż galopujące konie bądź okręty na wzburzonym morzu. Nie wiem, czy to wina niskiego ciśnienia, lenistwa rozpuszczonego parze wodnej czy mojego nastroju - ale to trochę tak, jakby świat spowalniał, umyślnie robiąc mi na złość.
She had a heartful of love and devotion
She had a mindful of tyranny and terror

Nie potrafię się rozluźnić - nie, kiedy energia igra z moimi nerwami, a głowa pulsuje bólem. Do głowy nie przychodzą mi leniwie słoneczne poranki, a popołudniowe burze, nie stateczne, stonowane zioła, a dynamiczne, krwistoczerwone gerbery (moje ulubione kwiaty). Wyobrażenie tropikalnej plaży wzbudza we mnie pragnienie zanurkowania w błękitną toń zamiast uspokoić. Zbyt wolna muzyka niepokoi, konieczności i obowiązki frustrują.
Może jestem zbyt zdenerwowana? Może emocje nie mają ujścia, nie mogę wyrzucić z siebie nadmiarów i szerokopojętych hipertrofii?

{ Some begged, some borowed, some stolen
Some kept safe for tomorrow

Energia, nie wywołująca niepokoju i oplatająca psychikę, nadchodząca wraz ze zmęczeniem. Śmiech. Leżenie w łóżku tuż przed zaśnięciem, gdy masz poczucie, że już nic nie musisz dziś robić. }

2018
czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.