hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

drugi czerwca.

Komentuj (3)
Z balkonu patrzę na miasto,
puste kartony bloków, zatrzymaną rzekę,
wieże katedry, ratusza, kościoła Franciszkanów
jak ołówki sterczące na biurku kreślarza
w pustym gabinecie.
Zrobiłaś badania i w gruncie rzeczy jesteś tak zdrowa, jak tylko się da. Dostajesz od lekarza radę, by polubić swoje niskie ciśnienie, chodzić na spacery, unikać glutenu i jeść rzeczy o niskim indeksie glikemicznym. Nie brzmi to zbyt przekonująco, gdy masz ochotę wydrapać napięcie spomiędzy tkanek, gdy nie umiesz wskazać, czym właściwie się stresujesz i nie potrafisz znaleźć sobie miejsca nawet we własnej głowie. Gdzie indziej poczyna się piękno, z innego spojrzenia. Może faktycznie nic ci nie jest? Może faktycznie wmawiasz sobie złe samopoczucie i ciągłe zmęczenie, jątrzysz wszelkie możliwe rany, bo lubisz być nieszczęśliwa? Sama nie wiesz. Ledwo toczy się życie. Daj sobie dwa tygodnie, dziewczynko, dwa tygodnie nie jedzenia marchwi, ziemniaków i nie wiadomo czego, dwa tygodnie niechętnych spacerów i niemrawych prób myślenia pozytywnie. Może coś z tego wyjdzie. Co zrobisz, jak nie wyjdzie - nie wiesz. Masz jeszcze jakąś rozpacz do opowiedzenia?

{ Nowa płyta Florence. Nowy kubek i fragmenty rozmów, które rozmywają czasem kontury niepokoju. }

trzeci czerwca.

Komentuj (2)
Too fast for freedom
Sometimes it all falls down
These chains never leave me
I keep dragging them around
Jeszcze nie jest tak źle, musisz przyznać. Nie snujesz rozważań na temat tego, jak cudownie byłoby zasnąć i nigdy się nie budzić, nie planujesz samobójstwa - podcięcie żył byłoby w końcu takie nieeleganckie - nie łykasz tabletek przeciwbólowych jak cukierków. Jeszcze nie jest tak źle. Nie wybuchasz płaczem na przystankach, zadrapania na rękach to ślady po szczenięcych zębach i pazurach zbyt ostrych na takie małe zwierzątko, nie nieudane próby wyszarpania napięcia spod skóry. 'Cause I'm gonna be free and I'm gonna be fine. Nie zmuszasz się do chodzenia na zajęciach na nielubianych studiach ani nic w tym rodzaju. Stada wilków nie podążają za tobą krok w krok. Po prostu, czasem dławi cię tlen, czasem oddycha się ciężej, myśli się ciężej, uśmiecha się ciężej. Ale to mija, prędzej czy później. Mija jak w gimnazjum, liceum, mija jak w grudniu czy dwa lata temu. Trzeba ci tylko nieco cierpliwości, nie więcej. Nic? Maybe not tonight. Tylko czasem zastanawiasz się, czy nie dałoby się żyć jakoś inaczej, czy nie dałoby się żyć bez ciężaru za mostkiem i niespokojnych nocy. Bez moje znaki szczególne to zachwyt i rozpacz wydrapanego po wewnętrznej stronie zakończeń nerwowych.

{ Nieplanowana pobudka o piątej rano. Parę godzin niemal dobrego humoru. Ta piosenka. }

szósty czerwca.

Komentuj (3)
Cause there's a hole where your heart lies
And I can see it with my third eye.
And oh my touch, it magnifies
You pull away, you don't know how.
Prowadzisz dialogi sama ze sobą, a właściwie coś na kształt wyimaginowanych rozmów z kimś - kimkolwiek, po prawdzie. Tłumaczysz, że najpierw przez parę miesięcy nie mogłaś znaleźć sobie miejsca, bo miałaś za dużo wszystkiego, bo cię nosiło i piętrzyłaś przed sobą sterty rzeczy do zrobienia, które zaczynałaś i przy których zostawałaś raczej rzadko, bo miliony innych rzeczy przykuwały twoją uwagę - tym ruchem się karmiłaś, ten ruch malował - mimo wszystko - uśmiech na twojej twarzy, gdy z uporem próbowałaś upchnąć naście godzin w jednej. Było bardzo, było ciągle, były nerwy płonące od środka, cortazarowskie któż nas uleczy z tego głuchego ognia, nucone jeszcze dalej trzeba iść, tak, trzeba. O wiele za szybkie bicie serca, czuła obojętność świata, feerie zachwytów i tętniące pod skórą nieuleczalni, zupełnie nieuleczalni. A potem ten ciężar skradający się dyskretnie, milimetr po milimetrze wspinający się po skórze, wsiąkający pod nią, wiążący zakończenia nerwowe w sfrustrowane supły. I zanim się spostrzeżesz, nagle i niespodziewanie, odnajdujesz ten ciężar ulokowany za mostkiem. I nagle ciężko się myśli, ciężko się śpi nocami nie przynoszącymi ukojenia, bo ciężko się oddycha i dławi cię tlen. Za to płacze się łatwo, gubi się łatwo, obwinia się lustra z podziwu godną łatwością. Jest pusto i cicho, a ty jesteś zamknięty w swoim pokoju i za mało się starasz. Kofeina nie leczy zmęczenia, a jedynie karmi ciężar spod skóry. Co robić, co robić?

{ Ta piosenka. Różowe paznokcie. Trochę słońca? }

dziewiąty czerwca.

Komentuj (2)
W życiu może zdarzyć się wszystko,
a zwłaszcza nic.
Gubisz się w głupio znajomym schemacie: jesteś poczuciem, że powinnaś zrobić coś produktywnego i że marnujesz czas skrupulatnie, pathetic, czytasz książki i opowiadania pozbawione nawet literackiej wartości, byleby nie myśleć, karmisz się kawą i książkami, kradniesz sekundy sama sobie, doskonale wiedząc, że nie wyjdzie ci to na dobre, ale każda myśl pozbawiona kofeiny i nie twoich słów to nawet nie myśl, a mieszanka strachu i poczucia winy. Głupia sprawa. Głupia, bo to nie piękna katastrofa, bo w miejscu piękna jest kiepski banał, w miejscu katastrofy - mały wagonik zmierzający w kierunku przepaści, który da się zatrzymać bez większego wysiłku, ale ciebie nie stać i na to. Przecież wymykają ci się nawet słowa - kreślisz początki zdań, a nieposłuszne końce robią, co chcą. Rozważasz rozmowę, rozważasz konsultacje psychologiczne, rozważasz zrobienie sobie kolejnej kawy i żadna z tych rzeczy nie wydaje się mieć sensu. No bo co powiesz? Głupia sprawa, jestem zmęczona, mam zły humor albo się boję, a nie mam powodów, żeby się stresować i już dawno powinnam wziąć się za siebie, ale chyba lubię być nieszczęśliwa? Sprawdzasz, jak smakują te słowa i nawet pusty kubek po kawie patrzy na ciebie sceptycznie. Głupia sprawa. Chyba wylądowałaś w samym środku Houellebecqowskiej powieści.

{ Kawa, muzyka i kawa. Książki. I seriale. }

czternasty czerwca.

Komentuj (4)
Co za nierealny świat
Nie do twarzy nam dziś w smutkach
Na szczycie góry Ararat
Jest lepiej, a przynajmniej tak ci się wydaje. Może nie brzmi to zbyt dobrze, gdy tłumaczysz sama sobie, że zastąpiłaś marazm lękiem, ale zdecydowanie wolisz nerwową, niewyczerpaną energię lęku od niemrawych prób przekonania własnych mięśni, że wypadałoby wstać z łóżka. Nie mówiąc już o tym, że od dziecka niesłychanie łatwo jest ci znaleźć jakiś powód do niepokoju - to dosyć swojskie uczucie. Spadnę tak już piętnasty raz, głową w dół, oczami na twarz. Spędziłaś wczorajszy dzień oglądając kolejne odcinki serialu i kolorując obrazki, praktycznie nic więcej nie robiłaś. Myśl o zmarnowaniu tylu godzin napawa cię lękiem, ale nie znajdujesz wystarczającej ilości energii, by postawić się samej sobie i zrobić coś sensownego. Skupić się jest ciężko, ciężej niż zwykle. Wystajesz pod prysznicem, zastanawiając się, czy już umyłaś włosy i obie odpowiedzi na to pytanie wydają się równie prawdopodobne. Szukasz po domu torby, nie będąc pewna, gdzie ją położyłaś po wyjęciu z auta, a po chwili okazuje się, że wciąż tkwi za samochodowym siedzeniem. Czytasz Psychopatologię nerwic Kępińskiego po zdaniu czy dwóch, porzucając książkę z pewnym żalem, gdy twoje skupienie rozmywa się jak we mgle. Co za nierealny świat.

{ Twoje główne zajęcie. Muzyka. I kawa, oczywiście. }

szesnasty czerwca.

Komentuj (3)

XX wiek był wiekiem nerwic i histerii. XXI wiek jest wiekiem depresji i nałogów.
Na każdym rogu czeka na ciebie informacja o ludziach sukcesu. Kobiety o wyfotoszopowanych twarzach, równych białych zębach i blond włosach zrobiły karierę w korporacji i teraz polecają ci wyborną opiekę medyczną. Musisz zdążyć odnieść sukces zawodowy, zdobyć wyższe wykształcenie, znaleźć idealnego partnera, założyć rodzinę, kupić mieszkanie, wychować dziecko, kupić samochód, założyć własną firmę, napisać książkę, zrealizować pomysł na bloga, grać w tenisa, interesować się polityką, interesować się polityką zagraniczną, wiedzieć, kto dostał Nobla z literatury, przeczytać to, co napisał ten, który dostał Nobla z literatury, znać minimum jeden język obcy, znaleźć czas dla siebie, zrobić remont, oddychać, umyć kibel, pójść na te drugie studia, na które naprawdę chciałeś pójść, ale nie poszedłeś, bo teraz możesz, a szkoda życia. Musisz namalować te wszystkie obrazy, które chcesz namalować, napisać sztukę, zrobić sam łódź, nauczyć się jeździć na nartach, nauczyć się medytować, kupić nowe łóżko, nie martwić się komentarzem na fejsbuku, pójść do fryzjera, pojechać do Azji, zmienić pracę, zmienić żonę.
A ty zamiast tego siedzisz przed telewizorem.
Wpierdalasz te czipsy i wafelki.
Znowu poszłaś na imprezę i nawaliłaś się jak świnia, nie jesteś pewna, co mówiłaś, i chyba się przespałaś z tym gościem, którego nawet nie lubisz.
Kupiłaś kolejną sukienkę albo kolejną godzinę szukasz butów w internecie.
I myślisz sobie: „od wszystkiego się można uzależnić, nawet od czekolady”.
Tak.
- Małgorzata Halber


osiemnasty czerwca.

Komentuj (3)
This will be my last confession
I love you never felt like any blessing
Whispering like it's a secret
Only to condemn the one who hears it
With a heavy heart
Jeżdżąc autem, tworzysz w głowie listy. Nieśpiesznie szacujesz rozmiary swojego nieprzystosowania, zapisujesz nieistniejące poza twoją głową stronice. Między jednym a drugim kilometrem przekonujesz samą siebie, że po powrocie do domu zapełnisz czyste stronice tymi wszystkimi słowami i może w końcu zmobilizujesz się do podjęcia próby pozbycia się tego, co cię męczy. Ale tego nie robisz. Masz jeszcze jakąś rozpacz do opowiedzenia? Myślisz, że twoja matka ma wrzody, nadciśnienie i skłonność do odreagowywania złości na osobach znajdujących się w pobliżu, ale kiedy mówi, że sama nie wie, czego się boi - ty rozumiesz to tak bardzo, że aż cię to przeraża. Brzuch boli cię jak w dzieciństwie - bólem wbijającym paznokcie w dłonie i pokrywającym gęsią skórką przedramiona. Może sęk tkwi w tym, że tak naprawdę nic się nie zmienia, a każdy postęp to tylko złudzenie? Masz jeszcze jakąś rozpacz do opowiedzenia? Rosną sterty rzeczy do załatwienia, mnożą się trzeba, powinnam i wszystkie inne początki zdań, ale motywacja jest tak strasznie, strasznie daleka, że aż wydaje ci się nierealna - zastanawiasz się sennie, jak kiedykolwiek udało ci się cokolwiek zrobić. Nie jesteś pewna.

{ Muzyka, kolorowanki, książki, serial. Dużo, dużo kawy. }

dwudziesty trzeci czerwca.

Komentuj (2)
Już widzę, że jestem zapomniany
jak te stare kotwice.
Smutniejsze są mola, kiedy wieczór przybija.
Męczy się moje życie spragnione daremnie.
Kocham to, czego nie mam.
Śni ci się, że jest dobrze. Śni ci się, że jest dobrze, że rozpiera cię energia, robisz po dziesięć rzeczy naraz, a cały świat wydaje się tak niewyobrażalnie lekki, jak przed paroma miesiącami. Czasami budzę się o świcie i nawet moja dusza jest wilgotna. Budzisz się wielokrotnie i wielokrotnie zasypiasz, wstajesz późno i z trudem. Podnosi się ciężko, przenosi nogi na podłogę ciężko, przeciera oczy ciężko. O tyle ciężej, że jest kolejny deszczowy poranek, a z twoich włosów już nie kapie, a ścieka melancholia. Wpatrujesz się w coś odległego, sama nie wiedząc w co, a myśl, że widujesz gdzieś to niepokojące niewidzące spojrzenie, oplata twoje mięśnie i tkanki. Dni jednakowe idą, prześcigając się. Ponuro chłodna wilgoć wspina się po ścianach. Nachodzące cię poczucie, jakby za chwilę miało ci się zrobić słabo wypełnia głowę watą i cały świat jest tak strasznie daleko, daleko, daleko.

{ Muzyka. Sesja. Seriale. }

2018
czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.