hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

pierwszy czerwca.

Komentuj (3)
Masz rację, kochać nie umiem, a jeśli - to życie - życie, które chce mi się gdzieś zawieruszyć. Za to umiem ładnie czekać, doczekiwać, albo i nie doczekiwać. Na razie muszę doczekać do jutra...
Czas leci tak szybko, umyka i to jest proces, który napawa cię lękiem. Niepokój chwyta cię w najmniej spodziewanych okolicznościach, czasem śni ci się ten niespokojny pośpiech. ... się roznieca w ciele pamięć i we krwi pulsuje dawne pragnienie. Zastanawiasz się, czy dałoby się pogodzić głód krążący w żyłach - jesteś często tak głodna wszystkiego, że aż brakuje ci słów na opisanie tego uczucia - z poczuciem, że w pośpiechu gubi się najcenniejsze ze spraw. Bo na razie jest ci duszno i zimno, i leniwie, i aż trudno w miejscu usiedzieć, bo tyle rzeczy ucieka, a ty toniesz w oceanie możliwości.

{ Herbata. Sok. Ból głowy. Różowe paznokcie. }

trzeci czerwca.

Komentuj (17)
Teraz to nie umiałbym panu nawet powiedzieć, jaki ten świat jest. I czy w ogóle jest. Czy może tylko wyobrażamy sobie, że jest.
Dokąd uciekasz, gdy patrzysz na te bloki za oknem niewidzącym wzrokiem? Gdzie jesteś i z kim? Czy szukasz tego melancholijnego, spokojnie optymistycznego spojrzenia, które ostatnio tak trudno ci przywołać? Zmęczona irytacja jest jak piasek na dnie żył - krążący tak ospale, że niemal nieruchomy, ale stale obecny i ciężarem przypominający o tej swojej obecności. A ty byś chciała lekkiej, humorystycznej narracji, prześcigających się ze sobą dialogów, uśmiechu, który towarzyszył ci przez listopad czy grudzień i żeby nie dławił cię tlen...

{ Różowe paznokcie. Jutrzejszy wypad? Mało smaczna herbata. }

dziewiąty czerwca.

Komentuj (18)
Wydaje się, że w mózgu istnieje całkiem szczególny obszar, który może być nazwany poetycką pamięcią i który rejestruje to, co nas urzekło, wzruszyło, co dało piękno naszemu życiu.
Łap te dni, których wspomnienie rozgrzewa cię od środka, póki jeszcze pamiętasz je tak szczegółowo. Drewniana ławka wydaje się najwygodniejszym miejscem na ziemi, gdy siadasz, trzymając w dłoniach kawę z dodatkiem czekolady. Padające na was słońce jest jak okład na zmęczone nieprzespaną nocą mięśnie, skóra staje się dużo, dużo lżejsza. Uśmiech wydaje się najnaturalniejszym grymasem pośród tych wszystkich przekomarzanek i śmiechów. Wspierasz głowę na ręce i, już odruchowo, szukasz jego spojrzenia. Jest dobrze. Nie opuszcza cię poczucie, że pasujesz do tego miejsca, tych ludzi i waszych poszarpanych dyskusji. Bawi cię ta rozmowa, bawi cię wspomnienie pełnego wyrzutu spojrzenia ludzi śpieszących się do pracy, gdy ty wracałaś do domu, bawi cię wasza ekscytacja, gdy podczas wykładu niezbyt społeczny kolega rozwiązuje z wami quiz - w jego oczach odbija się wasze dziecięca radość zabawy skrywanej przed dorosłymi, bawią cię echa słów, bawi cię on mówił wyłącznie do ciebie, bawi cię twoje własne zmęczenie. Więc śmiejąc się, leżysz na ławce, wpatrujesz się w błękit nieba i starasz się ze wszystkich sił zapamiętać to uczucie.

{ Kolorowe paznokcie. Dobry humor. Żal z powodu zbliżającego się końca semestru (no naprawdę?!). }

trzynasty czerwca.

Komentuj (2)
Ten świat został stworzony nie tylko dla zuchwałych i nieustraszonych, głośnych i asertywnych, nie, jest na nim miejsce również dla nieśmiałych, cichych, dziwacznych i upartych.
Zostaje ci w głowie obraz, niepokojąco wyraźny. Jej głowa oparta na jego brzuchu, nieco zaskakujący widok. Bez nich nie byłoby odcieni... Ona z rozbawieniem mówi mu, żeby się nie wiercił. On zbywa ją ze śmiechem. I jest coś uroczego, rozbrajająco nieporadnego w ruchu jego dłoni przesuwającej się nad jej talią, szukającej sobie takiego miejsca, by nie dotykać jej nagiej skóry. Widok ten zadziwiająco wyraźnie zapisuje się w twojej pamięci, nie umiesz tego wyjaśnić ani opisać. Bez nich nie byłoby odcieni, błękitnych akwareli, niewypowiedzianych słów pozwalających rozwinąć się fantazji.

{ Dziwność, absurd i chaos. A ty jakaś niewyraźna się czujesz. }

czternasty czerwca.

Komentuj (5)
(...) i przyszło mu do głowy, że to może wcale nie serce ani nawet wrażliwość jest przyczyną naszego cierpienia, ale nasza zdolność do odczuwania bólu, skłonność do okłamywania się i próżności, a może nawet po prostu masochizm.
Jest deszczowo, deszczowo i sennie. W autobusie opierasz głowę o szybę, Nick Cave dotrzymuje ci towarzystwa, bo jego głos w tej chwili, przede wszystkim, kojarzy ci się z jesiennymi liśćmi i łagodną szarością otoczenia. Rozglądasz się sennie, przyglądasz światu spod opadających powiek. Myślisz, że może rzeczywiście ludzie wariują od patrzenia w puste twarze, myślisz, że może jedynie szarzeją. Deszcz tuli cię do snu, rozmazuje świat zewnętrzny tak, jak woda spływająca wraz z atramentem po papierze, wykrzywia świat wewnętrzny - masz w sobie i zachwyt, i rozpacz, skrępowanie, melancholię, łagodny spokój, nostalgię i wszystko, czego można szukać pomiędzy nimi. Myślisz, że w takie wieczory, jak ten, spomiędzy okien i szaf wychodzą słowa dawno zapomniane. A z tobą jest jak jest, bo melancholia brudzi palce i wargi, a przecież trzeba być poetą, trzeba nie mieć paru klepek, ażeby tracić choćby pięć minut na nostalgie, z którymi można sobie poradzić w sekundę.

{ Niebieskie paznokcie. Bardzo to. I deszcz. }

szesnasty/siedemnasty czerwca.

Komentuj (15)
Wiem, że czytasz mój wiersz
późno, przed wyjściem z biura,
w jaskrawym świetle lampy
i przy ciemniejącym oknie,
w zmęczeniu budynku zanurzającego się w ciszę,
na długo po godzinach szczytu.
Jesteś zmęczona dziwnie kofeinowym, niecierpliwym zmęczeniem. Myśli obijają się o siebie, urywają w połowie i zaczynają od nowa, ale to nieważne, nieistotne - linearność idei to złudzenie, kiedy ciąg skojarzeń to coś pomiędzy porozrzucanymi bierkami i węzłem gordyjskim. Ona po pijaku używa trudniejszych słów i ma lepszą składnie, kompletnie tego nie rozumiem, a ty się śmiejesz. Język jest plastyczny, w ciepłych rękach miękki jak wosk. Możesz formułować wypowiedzi, które bez trudu odnajdą się w danych okolicznościach i składać zdania toporne lub dźwięczne. Ale to nieistotne, nocami słowa układają się same, nieproszone pchają się do głowy, zapisują twardymi zgłoskami na miękkim podniebieniu. Nocami chciałabyś mówić: na końcu wszystkich ciągów skojarzeń jesteś ty, słońce, i właśnie to jest takie głupie. A ponieważ nie mówisz, echo grzęźnie pod językiem, we włosach i na paznokciach. Nie możesz się skupić. Notatki z inżynierii chemicznej i procesowej porzucasz bez żalu, acz z lekkimi wyrzutami sumienia. Pieszczotliwym ruchem przejeżdżasz palcem po nazwisku Pabla Nerudy, zmęczone spojrzenie traci ostrość, jest późno, późno, późno, ale Kocham to, czego nie mam.

{ Neruda. Szare paznokcie. Kawa. }

dwudziesty drugi czerwca.

Komentuj (5)
Brakło cienistej jamy do ukrycia,
A jego krew wybijała odwieczny rytm
Jestem, jestem, jestem.
Jest ci smutno albo raczej dziwnie ciężko, niepewnie, niepewnie i niedobrze. Po głowie krążą urywki myśli, porwane skojarzenia. Wspomnienia snów roztarte na skórze sprawiają, że pod względem wagi bliżej jej do stali niż szkła. ...przez te złudzenia można było dotrzeć dalej, na inny plan, do jakiejś niewyobrażalnej strefy, o której nie należało myśleć. Muzyka brzmi tak, jakby zaraz miał kończyć się wszechświat, ciężkie chmury zdają się już łamać niebo na pół. Grzmi, zbliża się burza. Już od paru dni trzyma się ciebie nerwowy niepokój, nie możesz sobie znaleźć miejsca, zastanawiasz się, czy ziemia nie rozpada się ukradkiem. Być może to tylko gra - ty i świat w nieskończonym zakładzie, w ciągłym tańcu przyciągań i odepchnięć, a ostatnie dni to czas, gdy nie ty rozdajesz karty. Kocham to, czego nie mam, wracająca nocami wątpliwość, czy są ludzie skazani na tęsknotę i nostalgię? W tle powietrze zamiera w oczekiwaniu na deszcz, ale ty ignorujesz to z uporem. Kolejne łąki za oknem pokrywają się błękitem, czerwienią i fioletem. W miarę nabierania prędkości, zlewają się ze sobą, tworząc niekończące się pasmo koloru i to jest to, co inne złudzenie, piękne i rozpaczliwe, w pewnym momencie nazwało nieśmiertelnością.

{ "Skandaliści PRL" i "Gra w klasy". Wieczór. Deszcz. }

dwudziesty siódmy/ósmy czerwca.

Komentuj (9)
Ileż razy, żeby nazwać to, co czuję,
musiałem to najpierw przeczytać...
Idziesz przez Gdańsk, walczysz z wiatrem. Pada deszcz, w latarnianym świetle kocie łby skrzą się niczym kamyki na dnie najczystszego wieczora w słoneczny dzień. Jest tak późno, że mijasz jedynie ludzi przemieszczających się między klubami lub palących papierosa w bramach, chroniąc tlące się jeszcze w ich palcach nadzieje na resztę wieczoru. Jest późno, ale wiatr jest niemożliwie chłodno - ciepły. Nostalgia nadchodzi z intensywnością, która cię zaskakuje. Czujesz ją na języku, na palcach zaciśniętych na rączce parasola, na klejącej się od wilgoci skórze i na ścieżce zakończeń nerwowych, reagujących zaskoczonym bólem na intensywność tego odczucia. Za czym tęsknisz tak bardzo, dziewczyno, właśnie tak - w środku nocy, w deszczu, ze smakiem cytrynówki wciąż trzymającym się języka? Budzi się w tobie coś melancholijnego, gdy słyszysz ja zawsze za czymś tęsknie, gdy śledzisz nieswoje spojrzenie skierowane nie w twoją stronę i z tych obcych oczu odczytujesz dalszy ciąg tej myśli:tęsknie, bo od jutra was nie będzie, nie ważne, że mamy całe jutro, a potem sierpień, wrzesień, cały rok akademicki.

{ Bilety do Jarocina. Miasteczko Twin Peaks. Książki. Ostatnie spotkanie w tym roku akademickim. }

2018
sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.