hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

piąty czerwca.

Komentuj (11)
Archipelagi
Urodzajnych dni
Niezniekształcone
Gwałtownością spraw
Zrównoważony,
Jednorodny byt
Poczucie smaku,
Nasycenie barw
***
Nie potrafię znaleźć sobie miejsca, zajęcia, pomysłu na wszystko, ale chyba mogę z tym żyć. Jestem rozluźniona, po raz pierwszy od długiego czasu, spokojna i w całkiem niezłym nastroju.
Sączę kawę z dużą ilością mleka - moją ulubioną, słucham muzyki, podziwiam ten specjalny gatunek słońca padający przez okno, czytam szukam ładnego szablonu i zastanawiam się. W myślach układam listę zakupów (trampki, kapelusz, koszula, prezent na dzień ojca), obserwuję tańczące mi przed oczami wspomnienia z wczoraj/przedwczoraj, rozważam te wszystkie rzeczy, które nigdy nie dawały mi spokoju - tym razem bez żadnej negatywnej myśli. Trwaj chwilo, trwaj.

{ "jestem z wieczoru
który nie chce usnąć
patrzy uparcie
głodnymi oczyma gwiazd..."
Gdybym wiedziała, że spędzenie dwóch dni w okolicach Lubkowa, nad jeziorem Żarnowieckim z czterema dziewczynami - które nie były moimi siostrami ani najlepszymi przyjaciółkami - wprawi mnie w taki dobry nastrój, nie zastanawiałabym się nad wyjazdem ani minuty... }

siódmy czerwca.

Komentuj (7)
I am the rain
that's coming down on you
That you shielded yourself from with a roof
I am the fire burning desperately
but you're controlling me
Release me
***
Wróciłam z weekendowej wycieczki, przepuściłam dwa wolne dni przez palce i postanowiłam przebrać się za kogoś innego. Mam wrażenie, że udało mi się to wystarczająco skutecznie, by zacząć uczyć się szukać cech mojego kostiumu u samej siebie. Nie wspomnę o satysfakcji wynikającej ze zdziwienia moich znajomych...
Nie udało mi się jednak oszukać wystarczająco mocno, przekonać siebie samą o wyższości swojej silnej woli nad uczuciami do Niego. Wątpię w to, bym kiedykolwiek do końca wierzyła w swoje własne słowa - bowiem przepadłam brutalnie i z kretesem.
Bo prawda jest taka, że bez względu na to, jak często dostrzegam irracjonalność Jego zachowań, kłócę się z Nim czy mam Go dość i tak nie potrafię Go nie lubić. Błądzę oczyma po korytarzach, szukając Jego twarzy, czasem z całych sił powstrzymuję się od odwzajemnienia Jego uśmiechu (zazwyczaj za plecami P. czy kogoś, kogo znowu zirytował), łapię każdą możliwą chwilę, by z Nim porozmawiać. Miewam ochotę, by mocno się do Niego przytulić czy zetrzeć napięcie z Jego twarzy, zaciskam i prostuję palce, powstrzymując się od przejechania nimi po Jego skórze. I lubię na Niego krzyczeć. No i dzięki Niemu zapewniłam sobie rekord w używaniu jak największej ilości zaimków osobowych...
Nawiasem mówiąc, On przypomina mi kogoś z ludzi bardziej (choć niekoniecznie mocno, zważywszy na moją znikomą znajomość popularnych gwiazd) znanych. Jego mimikę i gestykulację kojarzę z czymś bądź kimś. Tylko z czym?

{ Egzamin ustny czaił się, narobił ogromnego stresu i zdał się na cztery. Egzamin pisemny przeraża ilością materiału, przez co odbiera chęć powtórki (mniejsza z tym, że jest już jutro). Weekendowa impreza minęła, zanosi się na drugą, a ja nie wiem nawet kto został na nią zaproszony - o tym, czy pójdę, już nie mówiąc.
Spokój i dobry nastrój nadeszły i, co wydaje mi się nieco dziwne, nie przepadły. Katastrofizm, pesymizm i ogólne 'wszystko jest do niczego' wzięły urlop. Ja nie narzekam, ale akceptuję. Lubię, doceniam i mam zamiar maksymalnie wykorzystać ten czas. A co!}
***
I'm upside down
I'm off the ground
And I won't come down
Boy you turned my world around

piętnasty czerwca.

Komentuj (16)
najzwyklej
na złotej tacy słońca
przynieść pogodny świt
ponad twym łóżkiem wzejść
gdy wstajesz
i przeciągając senne ramiona
mówisz - dzień
***
Jestem gdzieś pomiędzy sobą a innymi, dobrym i złym nastrojem. Nie zastanawiam się nad tym, gdzie konkretnie - pozwalam, by otuliła mnie mgła senności. Zamykają mi się oczy, co jest efektem notorycznego niedosypiania, a na czubku języka czuję gorzkawy smak kawy. Nauczyłam się doceniać ten stan, kiedy wszystko jest trochę prostsze, emocje odrobinę ostudzone, a wszelki myślowy chaos spotyka się z leniwym 'po co?'...
Starłem śnieg z twarzy. Czekali na mnie. To jest ta jedyna rzecz, która nie pozwala nam zamarznąć...
Może jak wyśpię się i odpocznę, znowu wrócę do nadmiarów? Być może znowu złapię się na rozważaniach na temat ludzi, którzy są dla mnie ważni. Z pewnością moje myśli będą zbaczać w kierunku jego jego zapachu, głosu czy śmiechu, naszych rozmów. Będę zastanawiać się na temat kolejnej imprezy w domku nad jeziorem (albo wracać do niej wspomnieniami, w zależności od tego, kiedy się wyśpię). I znowu będzie mnie kusić chęć zrobienia czegoś głupiego...
Ale jeszcze nie teraz.

{ "widocznie tak można
z najprawdziwszym mieniem
rozstać się
i nie patrząc wstecz odejść
widocznie można
pośrodku chłodnej ziemi
zostać"
}

dwudziesty drugi czerwca.

Komentuj (6)
drzazga mojej wyobraźni
czasem zapala się od słowa
a czasem od zapachu soli
i czuję jak pode mną
przestępuje z nogi na nogę okręt

***
Czuję się trochę tak, jakby mój organizm zaczął się buntować przed nieustannym naginaniem granic wytrzymałości, mózg sprzeciwił się roztrząsaniu kolejnych sytuacji, a cała reszta powiedziała "skończ". To trochę zabawne, zważywszy na fakt, że rano byłam pełna życia i energii (jutro, najprawdopodobniej, też będę), a na weekendowej imprezie zaliczyłam doła miesiąca. Ale to nic, wszystko jest nieważne. Nieważne, więc znajdę jakąś książkę z wątkiem romantycznym w tle, usiądę z herbatą i czekoladą, może sięgnę po 'wszystkie wiersze Haliny Poświatoweskiej' w celu pogłębienia melancholii, wezmę gorący prysznic, będę ignorować wszystko i wszystkich - byleby podładować baterie i odzyskać trochę sił.
i ocean jest niezmierzony
bez żadnego brzegu
zamknięta w łupinie drewna
jestem cudowne wolna

Nie, nie zrobię tego. Może melancholię wywołują PMSowe wahania hormonalne (jeśli ktoś chce mi powiedzieć, że coś takiego nie istnieje to odpowiem, że to "bardzo kurwa śmieszne") albo fakt, że rozmawiałam z Nim dzisiaj tylko przez chwilę, w wakacje raczej go nie spotkam, a poza tym doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jestem durna? Może to, że z jedną przyjaciółką nie rozmawiałam od ponad miesiąca - mimo, że chodzi do równoległej klasy, a druga otworzyła się trochę bardziej, więc miotam się między lękiem przed zbytnią bliskością i strachem przed porzuceniem? Może to pogoda, czy występowanie we mnie irracjonalnych emocji, których nie potrafię niczym wytłumaczyć? Może moja psychika zbuntowała się z powodu permanentnego spychania na dno świadomości problemów, co do których jestem absolutnie bezsilna. Może jestem po prostu zbyt zmęczona?

{ Dlaczego miotam się pomiędzy pragnieniem czucia wszystkiego i potrzebą zachowania dystansu? Zdaję sobie sprawę z tego, że zawsze byłam i będę nadmiernie emocjonalna - takie życie daje mi "kopa" i umożliwia mi twórcze wyżycie się. Bez tego zwariowałabym, straciła chęć i wolę, zginęła.
jestem cudownie wolna nie kocham nikogo i niczego... ?
Natomiast z emocjonalnością spalam się szybko i dotkliwie, upadki przeżywam dłużej i zdecydowanie boleśniej niż statystyczny człowiek, a od jakichś trzech lat jestem głupio zakochana w kimś, kto o tym nie wiem i nie dowie się. Zdaję sobie sprawę z nadmiarów w swoich emocjach, więc nigdy nie jestem do końca pewna rzeczywistości - bo przecież odbieramy świat przez pryzmat zmysłów, emocji i myśli.
Z gorąca w zimno czy z chłodu w ciepło - która opcja jest lepsza? }

dwudziesty szósty czerwca.

Komentuj (8)
ten wyliczany od lat
rachunek zysków i strat
to wielki przekręt i pic
w którym nie zgadza się nic
więc spalić możesz go dziś

***
Pomimo przeziębienia, braku pieniędzy, PMSa i dyskomfortu wynikającego z wcześniej przytoczonych powodów, jest nieźle. Powiedziałabym nawet, że biorąc pod uwagę wszystkie zdarzenia - te nieprzyjemne (zdarzające się) i te przyjemne (omijające mnie) oraz mętlik w głowie (do którego powinnam się już właściwie przyzwyczaić) jest zadziwiająco dobrze. I nie, nie chcę wiedzieć czemu - przynajmniej dopóki się to nie skończy.
Leżeć, kończyn nie zginać, z szarych komórek nie korzystać, żadnych mięśni nie napinać...
Nie myślę o Nim - chociaż mi się śni. Nie roztrząsam niepowodzeń - za każdym razem, gdy nachodzi mnie na to ochota, zabieram się za sprzątanie. Nie szukam towarzystwa - potrzebuję chociaż przez chwilę od wszystkich odpocząć. Nie analizuję swoich relacji z ludźmi - albo wiem, na czym stoję, albo brakuję mi wystarczającej liczby danych. Nie robię wielu innych rzeczy. I to jest dobre, chociaż nie idealne - przecież nic nie jest idealne.

{ przeginaj, wszczynaj i grzesz
wyczyniaj przy nas co chcesz
w obszarach fikcji i złud
swych wrogów beztrosko zgub
to musi zdarzyć się dziś

Nie myśleć, nie czuć, nie oddychać, nie wdychać, nie sypiać. I mogłabym napisać coś jeszcze, ale... Nie myślę, nie czuję, nie oddycham, nie wdycham, nie sypiam.
Tak, jassne. }

2018
październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.