hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

dziewiąty czerwca.

Komentuj (1)
Nie do wiary jak cudnie zapowiada się wrzesień
Owocowe święta niestosownych uniesień
Nie widzę przeszkód by zanurzyć się w kroplach
Malinowej poświaty o zachodzie słońca
***
Mam PMSa, w skutek czego jestem przymulona, "zasmutkowana" (jak to mówi Śmierć) i usiłuje skombinować w jakiś w miarę grzeczny sposób bilety.
Wystawianie ocen praktycznie jest zakończone, a ja doszłam do ciekawego wniosku. Bardziej opłaca się być sprytnym, niż się uczyć. A przekonałam się o tym na przykładzie M., który, całkowicie się nie ucząc, ma średnią 5.1. A babka od matematyki (która nie podciąga ocen, bo nie), stawiając mu cholernie naciągane trzy na szynach, stwierdziła, że jak się go wychowa to "będzie dobrą partią". A mnie uczyli, że mam na wszystko zapracować. I po co?
***
Dzieje się coś złego
Nie rozumiem tylko, czemu tak mi dobrze
Natężenie oddalenia w każdym z nas kształtuje formy zwyrodnienia
***
* P. po trzech latach wspólnej nauki zaskoczyła w pozytywny sposób, będąc jedyną osobą, która nie powtarza "nie rozumiem cię, co ty w nim widzisz". Dzięki, P.;)
* Moja znajomość z T. jest dla mnie fenomenem na skalę światową. Jak mogę spędzić osiem godzin na gadu albo wysłać ponad setkę sms do kogoś, kto tak mnie wkurza? I czasami jestem w stanie rozmawiać z nim tracąc poczucie czasu, a czasami mam straszną ochotę go uderzyć albo się rozryczeć słysząc to, co mówi.
* J. raz mnie wkurza (spędzamy razem za dużo czasu), raz jest kochana. Czy przyjaźń polega na nie widzeniu w kimś wad czy na kochaniu kogoś pomimo nich?
* Kurde. On jest zajebisty cudowny. Byłoby mi łatwiej przestać o nim myśleć, gdybym nie spędzała z nim tyle czasu. W zeszłym roku było łatwiej. A teraz nie jest. A im więcej czasu z nim spędzam, tym mniej mnie denerwuje (albo robię się coraz bardziej ślepa, albo poznaję go coraz lepiej).
***
Zastrzeliłem się październikiem w łeb
w rowie obok mnie leżał martwy i modlił się jak mógł
ten sam pijany bóg, którego ja wzywałem

dziewiąty czerwca.

Komentuj (1)
chcę
wplątać palce w twoje włosy
znaleźć wgłębienie w szyi
gdzie stłumionym szeptem
serce zaprzecza ustom
***
Chaotycznie mi trochę. Nie dochodzi do mnie, że to ostatni dzień nauki. Jutro jest rada pedagogiczna, poza tym, jutro nie ma nas w szkolę. Pizza, lody i kręgle klasowe.
Zastanawiam się, jak te trzy lata mnie zmieniły. Jak zmieniła mnie klasa, ludzie? Z pewnością zawdzięczam jej odwagę do przyznania się do ateizmu. Rozmyślania na różne, czasami trochę dziwne, tematy. Dużo, dużo zabawy i spadania z ławki ze śmiechu. Wyostrzoną ripostę. Dość spokojne podejście do absurdu. Wrażenie, iż najbardziej cudowni ludzie, są najbardziej pokręceni. Poczucie, że bez nich będzie nudno i, że - najprawdopodobniej - są dla mnie idealną klasą, ponieważ jestem równie nienormalna jak oni. Dzięki, kochani.
***
chcę
twoje imię z gwiazdami mieszać
z krwią
być w tobie
nie być z tobą
zniknąć
jak kropla deszczu którą wchłonęła noc
***
Nienormalnie, zwariowanie. Z dziwnym wrażeniem, że wszystko jest nie tak, jak być powinno. Może i racja?
{Tylko dlaczego tak mi dobrze z tym? Dlaczego tak mi dobrze, kiedy z Nim gadam, czemu wpadam w ekstazę, z jakiego powodu tylko On jest w stanie mnie uspokoić, kiedy jestem zła?
Za dużo rozmów o Nim. Poglądy, wcześniej poukładane w łatwe, równe warstwy, zostały wywrócone do góry nogami. I co ja mam, do diaska, myśleć, mówić i jak się zachowywać?}
Żeby tego było mało, jedno zdanie nie daje mi spokoju.
***
chcę pisać o tobie
twoim imieniem wesprzec skrzywiony płot
zmarzłą czereśnię
o twoich ustach
składać strofy wygięte
o twoich rzęsach kłamać że ciemne

dziesiąty czerwca.

Komentuj (4)
***
chcę pisać o tobie
twoim imieniem wesprzeć skrzywiony płot
zmarzłą czereśnię
o twoich ustach
składać strofy wygięte
o twoich rzęsach kłamać że ciemne
chcę
wplątać palce w twoje włosy
znaleźć wgłębienie w szyi
gdzie stłumionym szeptem
serce zaprzecza ustom
chcę
twoje imię z gwiazdami mieszać
z krwią
być w tobie
nie być z tobą
zniknąć
jak kropla deszczu którą wchłonęła noc
Halina Poświatowska
____________________________________________
I znowu. Zasmucona. Przygnębiona. Z poczuciem winy. Przestraszona. Zmęczona.
A jednak...
Jej uścisk. Jej pocieszenie. Jej śmiech. Jego telefon. Jego palce na mojej szyi. Jego uwaga dla moich starań (tak, tych typowo dziewczęcych starań).
Kurczowe trzymanie się tych myśli niczym ostatnich promieni słońca. Może uda mi się nauczyć czerpać radość z drobiazgów?

dwunasty czerwca.

Komentuj (4)
"Najbardziej ekscytujące jest przyciąganie się
dwóch przeciwieństw,
które nigdy się nie spotkają."
Andy Warhol
***
Jeśli mam być szczera, chciałabym na chwilę wyjść ze swojego umysłu. Usiąść obok i zastanowić się głęboko nad wszystkim. Obejrzeć niektóre myśli i każdą z emocji. Przeanalizować i podzielić na "zbędne", "właściwe"(choć lepszym określeniem byłoby "nadające się") i "idiotyczne".
Czasami mam wrażenie, że zachowuje się irracjonalnie. Że wybierając kieruję się obłędem - bezsensownym i przysparzającym problemów. Że gram "va bank" bez, nawet najmniejszej, przesłanki, że mogę wygrać. Iż uciekam od dokonywania wyboru, wmawiając sobie, że brak wyboru nie jest nim. A jest.
Jeszcze bardziej przeraża mnie, kiedy podejrzewam, że zachowuje się właściwie. Że kieruje się logiką i wybieram to, co jest najlepszym rozwiązaniem (najleszym dla kogo? dla mnie? dla ludzi, których obsesyjnie chcę zadowolić?). Iż to, co widzę jest tym, co jest, a nie tym, co chciałabym widzieć. Że tak miało być, a ja nie umiem się tym cieszyć.
Czy to wszystko ma jakikolwiek sens?
***
Nothing I say comes out right.
I can't love without a fight.
No one ever knows my name.
When I pray for sun, it rains.
I'm so sick of wasting time.
I get up and fall but: I'm Alive.
Between the good and bad is where you'll find me,
reaching for heaven.
***
Znowu czuje na karku wstrętny oddech strachu. Znów nie mogę oddychać z poczucia winy, mimo, że nawet nie wiem, co mogłoby być moją winą. Po raz kolejny mam ochotę zwinąć się w kłębek i nie pamiętać o niczym. I w dalszym ciągu nie mogę wyrwać się z tego.
Uczucia o tyle gorsze niż zwykle, że doskonale pamiętam wrażenie upojenia radością, które się mnie przez chwilę trzymało.
Co to? Chwilowy dołek czy powrót do normalności? Może mam tak popieprzoną psychikę, że nic już nie da się zrobić?
Może jutro będzie lepiej?
***
"To szaleństwo, że wciąż próbuję, że płaczę
To szaleństwo, że cię kocham"
Willie Nelson

dwudziesty czwarty czerwca.

Komentuj (0)
Nie zamierzam Cię truć
pigułkami ze słów
nie potrafię uchronić od smutku,
moralności mi brak
pogubiłem się sam
chciałbym tylko
nadzieję ocalić od zła,

Zaniemogły ze strachu
zagoniły się w szaleństwie
myśli złożone
marzenia bezsenne
lekko pozacierały się
granice między dobrem a złem
w każdą stronę
rozbiegły się znaki jak psy

***
Wczoraj: koncert Coma Symfonicznie. Jak go opisać? Jendym słowem: Genialny.
Kocham, kocham Piotra Roguckiego.
{Zainteresowanych moim entuzjazmem zapraszam tu: Sto tysięcy jednakowych miast.}

[Tak, wiem, jestem chaotyczna. Ale ma to związek z drugim moim ogłoszeniem.]

Jutro: lista kandydatów przyjęcia do liceum.
Więc właśnie zaczęłam panikować.
Będzie dobrze. Nie będzie. Będzie?
***
Znam
drogi wiodące do dna
mosty rzucone na wiatr
światło walczące o blask
kształty bez formy i

tym pomiędzy wszystkim to ja
powinienem wybrać lecz jak
każdy dzień daje znak
że zatrzymał się czas
drązy myśli to
wściekłość i wrzask
ona zbiera we snach
ona pyta mnie w locie i
powstrzymuje czyny by
zaplątani w niebo słów
nie wypełniliśmy się
nie wypełniliśmy się dniem
nie wypełniliśmy się dniem

dwudziesty piąty czerwca.

Komentuj (7)
Nie zamierzam Cię truć
pigułkami ze słów
nie potrafię uchronić od smutku,
moralności mi brak
pogubiłem się sam
chciałbym tylko
nadzieję ocalić od zła,

Zaniemogły ze strachu
zagoniły się w szaleństwie
myśli złożone
marzenia bezsenne
lekko pozacierały się
granice między dobrem a złem
w każdą stronę
rozbiegły się znaki jak psy
***
Dostałam się, dostałam! Spędze następne trzy lata w szkole, która przypomina dom wariatów, w klasie, którą praktycznie znam z najbardziej pokręconymi ludźmi (czyt.: nie mogłam trafić lepiej)...
I ciągle jestem pod wrażeniem Coma symfonicznie.

dwudziesty ósmy czerwca.

Komentuj (1)
Zapomniałem nakręcić czas
i zapomniałem rozpocząć nowy dzień
w zagubionej przestrzeni trwam
cały świat płynie obok gdzieś
a może ja jestem opowieść
zmęczonych ust
znudziłem się bogu
w połowie, w połowie
***
Ból głowy mnie nie opuszcza. Za dużo śpie? Za mało? Nie wychodzę? Wychodzę za dużo? Może jestem chora? Cóż, jest tyle przyczyn bólu głowy, co ludzi, a mi w diagnozowaniu nie pomaga, że pierwszy opis mojego samopoczucia przychodzący mi do głowy to "czuje się chora".
Siedzę w domu zgodnie z nakazem rodziców, którzy w czwartek stwierdzili, że od początku wakacji nie ma mnie w domu. Chociaż wakacje trwają od siedmiu dni.
Więc siedzę, ogarnięta przez marazm i panicznie się boję, że nie wyrwę się z tego stanu. Stanu, od którego odsuwały mnie spotkania z ludźmi, wyjścia z domu (choć i tak nie uda mi się powrócić do stanu niemalże ekstazy, który ciągle czuję na czubkach nerwów). Nie chcę się znowu pogrążyć, nie chcę.
Cóż, nikt nie mówił, że życie będzie uregulowane jakimiś normami, nieprawdaż?
***
Nie próbuj do mnie dzwonić
nie próbuj szukać drogi
spaliłem wszystkie fotografie
horyzont tonie w mroku
nadchodzi piękny koniec...
Zabrakło słów zabrakło znaczeń
na pewno będzie wojna
na pewno coś się stanie
niepokój rośnie w moich snach
zwycięży paranoja
zabierze całą wiarę
jak mam ocalić się od zła
***
Śnią mi się ludzie. Co jest o tyle dziwne, że prawie nie myślę o nich na jawie, nie widuje ich w ogóle i... Nie mogę się ich pozbyć z głowy.
M. krąży mi po głowie - bezwzględu na to jak obecność tej osoby w moich myślach wydaje mi się głupia. Z kolei prezent dla J. nie błąka się w planach, a powinien (zwłaszcza, że nie mam czasu na kombinowanie). Dziwne rozmowy z T. również kierują moje myśli dziwnym nurtem, zwłaszcza, że nie pomagają mi też wszystkie komentarze mojej rodzicielki na temat moich znajomych (o dziwo, pozytywne). A już do szału doprowadza mnie, że nie mogę zapomnieć o uwadze P., która (mimo, że całkowicie nieznacząca, wydumana i nieważna) wywróciła mi świat o jakieś dziewiećdziesiąt stopni.
Cóż, mogę tylko powiedzieć: "c'est la vie" (zwłaszcza, że na własne życzenie wyląduje w klasie francusiej. Znowu). Co właśnie przypomniało mi, że muszę zrobić coś, czego nienawidzę - iść do fotografa.

{Wtulona w moję ipodową muzykę, ciepłą herbatę, filmiki na youtube (aktualnie jest m.in. występ Comy na festiwalu TOPTrendy) i nieopuszczający mnie ból głowy, tumiwisizm i marazm.}***
I've been watching you
Not waiting for the right moment to make the first move
Do you want to know
Why I keep avoiding your eyes
And why I'm running away?
It's crazy, I know
I've been conceiving you for too long
Or maybe I'm destined to be alone?
Or maybe there's someone who will understand
That I'm not able to share my world?
I'm still running away
It's crazy, I know

2018
styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.