hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

pierwszy kwietnia.

Komentuj (7)
But I find it soothing
When I am confined
I'm just fearing one day soon
I'll lose my mind
Niepokój krąży ci po krwiobiegu, czasem nie dając o sobie znać, czasem tworząc skrzepy klejące się i ciężkie, ciężkie strasznie. Ale nie jest znowu aż tak źle. Leczysz się kawą. Masz skórę ubrudzoną sennością. Dużo czytasz. Raz za razem słuchasz wciąż tych samych piosenek. Dźwięki znajdujesz na dnie dopiero co opróżnionych kubków, melodie ślizgają się po stole. A po szarym niebie chmury przesuwają się z senną powolnością. Zamykają ci się oczy, światła tulą do siebie. Leniwą ręką kreślisz krzywe, zmęczone litery. Słowa szykują się do snu, ale piszesz jakoś, chociaż brudzisz palce atramentem. Bo warto pamiętać, że choć raz nie musisz się nigdzie śpieszyć.

{ Książki, dużo książek. Kawa. Muzyka. }

dziesiąty kwietnia.

Komentuj (6)
Things cannot be reversed,
we learn from the times we are cursed
Things cannot be reversed,
learn from the ones we fear the worst
And learn from the ones we hate the most how to
Niepokój - podobnie jak ciepłe, letnie powietrze - przychodzi i odchodzi w sobie tylko znanym czasie. Nie opuszcza cię wrażenie, że jak tylko będziesz w stanie odkryć jakąś zależność czy regułę to wszystko stanie się łatwiejsze. Ale to wrażenie, być może tylko wrażenie, więc na wszelki wypadek starasz się nie rozdrapywać gojących się ran w poszukiwaniu znaczeń i wyjaśnień. Po prostu dużo czytasz. Słuchasz muzyki, w uszach wybrzmiewa ci wciąż jedna i ta sama piosenka. Trochę robisz zdjęcia, trochę znów za dużo wydajesz. Oglądasz niezbyt ambitne filmy i kryminalne seriale. Znów malujesz paznokcie. Starasz się nie chować zbyt mocno przed światem. Well, I have brittle bones, it seems. Możesz przez to nawet jakoś oddychać. Wrażenie, że zaraz świat spadnie ci na głowę jest trochę słabsze. Już niedługo zaczniesz mówić, że wszystko będzie dobrze. W końcu wiosna chowa się za przeciwsłonecznymi okularami i chowa się w kieszeniach skórzanej kurtki, znajdujesz ją w coraz dziwniejszych miejscach. Będzie jaśniej, cieplej, łatwiej.

{ Żniwa zła przeczytane. Paznokcie pomalowane. Kawa kupiona. Muzyka gra. }

szesnasty kwietnia.

Komentuj (88)
But you will not tell me that
Cause you know it hurts me everytime you say it
And you know you're doing the right thing
You must know you're doing the right thing
Śnią ci się niedośnione, na wpół wyśnione sny, po których budzisz się rano, nie potrafiąc pozbierać myśli. Masz po nich senne echa wymalowane na powiekach, kleją ci się oczy, a pod nimi czas wymalowuje cienie kolein. Ptaki śpiewają radośnie, drwiąc z porannej szarości. Przykrywasz posmak senności kawą, mimo że miałaś zaczynać dni od szklanki wody z cytryną. Urywki zdań wędrują ci po głowie, postrzępione słowa odbijają od ścian czaszki. Ciężko jest ci przypomnieć sobie, czy i gdzie już je słyszałaś - tobie, której zdarza się czasem identyfikować wspomnienie książki choćby po sposobie, w jaki zdania wybrzmiewają w twojej głowie. Restlessly seeking images a child needs to help them sleep. I nawet nie jesteś do końca pewna, co wymyśliłaś, a co ci się śniło. Co tylko wydaje się absurdalne, a co nie miało miejsca. Nierzeczywistość trzyma się ciebie, szczególnie w deszczowe popołudnia, kiedy szarość kapie z nieba wielkimi kroplami. Nie czujesz smaku kawy, którą pijesz, ledwo dostrzegasz czerwień paznokci, na której zawieszasz wzrok. By the morning I will have grown back. Nie dzieje się nic ekscytującego, co jakiś czas wydarza się coś kiepskiego, a ty jakimś cudem uznajesz ten tydzień za całkiem niezły. Po raz pierwszy od tysięcy lat masz na sobie sukienkę. Za oknem kwitną jabłonie, drobne kwiaty skrzą się w deszczu. Coraz częściej widujesz motyle. Wszystko będzie dobrze.

dwudziesty czwarty kwietnia.

Komentuj (5)
And feed me, spark me up.
A creature in my blood stream chews me up.
So I can feel something.
Jak byłaś mała, rodzice przynajmniej raz w roku zabierali cię do Teatru Muzycznego na Opowieść Wigilijną. Niewiele pamiętasz z tych przedstawień - plątaninę świateł, fragmenty melodii, którą niemal jesteś w stanie zanucić, okruchy tekstu i swój własny dziecięcy zachwyt, gdy siedziałaś z brodą opartą na rękach i nie mogłaś oderwać wzroku od sceny. Please, take me back to my refuge. Nie pamiętasz, kiedy to było. Wspomnienie zdaje się być nierzeczywiste, odrealnione, nieumiejscowione w żadnym czasie. Przeważnie nie ma ono, z resztą, żadnego znaczenia. Tylko czasem - w teatrze, na koncercie, gdy gra świateł jest właśnie taka, a dźwięk czy obraz trafiają w tę konkretną strunę drgającą pod skórą - zachwyt budzi drzemiące dotąd zakończenia nerwowe i sama idea bycia sprawia, że oddech grzęźnie ci w płucach. Wtedy nachodzi cię straszna ochota, by jak kiedyś oprzeć brodę na rękach i nigdy, przenigdy nie odwracać wzroku.

{ Posmak nostalgii na języku. Zapętlone w nieskończoność piosenki. Dobra książka. }

2018
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.