hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

czwarty kwietnia.

Komentuj (6)
Mówi się - double talk,
Śni się - double dreams,
Żyje się - double life,
Ale skacze się z okna tylko raz.
Ostatnimi czasy błąkam się po własnej głowie, obijam się od ścian. Otacza mnie muzyka, w niej chowam się przed kwietniowym śniegiem, mieszanymi uczuciami i czasem. W ten sposób nuty wędrują po skórze, pod nią i przez nią, głos rozpływa się wewnątrz mnie - głęboko, głęboko - odkłada się w tkankach. Gdzieś tam są też inne dźwięki czy smaki, które czasem przemykają przez myśl, trzymając się nie bliżej niż na odległość wyciągniętej ręki (sierpniowe burze, wilgoć oblepiająca skórę, słońce ogrzewające twarz, Jego głos, zapach, muzyka), gdzieś tam chyba nawet trochę nie ma mnie. Ale w tym miejscu i czasie jestem właśnie tu: tylko ja, piekące zmęczeniem powieki i posmak kawy na języku.

{ Półsny. Nie dające się dokończyć myśli. Muzyka. }

dziewiąty kwietnia.

Komentuj (10)
Ja gaszę wszystkie światła, gaszę ręce, z krzykiem zrzucam z siebie to, co codzienne, co ruchliwe, chcę spać, a jestem jednym strasznie rozdzwonionym dzwonem, falą, łańcuchem...
Co zrobić jeśli nie mogę skoncentrować się nawet przez kilka sekund ani rozpłynąć w niebycie? Jeśli kotwicą na wpół umiejscawiającą, na wpół przyciągającą wszelkie skojarzenia nie jest myśl - którą mogę uchwycić, rozpleść, rozważyć, wypchnąć z pamięci - a jedynie ból głowy? Napięcie skradające się za oczami, nie wnikające nigdzie, ale wplecione między powieki, zatoki, nerwy. Ucisk, który rozpływa się po głowie. Coś, co trzyma mnie w miejscu - w otępieniu, biernym oczekiwaniu na powrót zajęć i obowiązków, które nie pozwolą mi zatonąć w chaosie i cichym zaklinaniu rzeczywistości tak, by zawieszenie pomiędzy światami trwało jak najdłużej. Brakuje mi gorączkowego pragnienia, impulsu elektryczności drażniącego palce, zmuszającego do wypowiadania słów głośno i wyraźnie, nawet jeśli dzieje się to tylko w mojej własnej głowie. Brakuje wrażenia, że jestem człowiekiem, energią tkwiącą w czymś ożywionym, żywym, żyjącym.

{ Herbata. Wyciągane z pudeł fragmenty przeszłości. Rysunek. }

czternasty kwietnia.

Komentuj (3)
C'était comme si j'avais attendu pendant tout le temps cette minute et cette petite aube où je serais justifié. Rien, rien n'avait d'importance et je savais bien pourquoi. Lui aussi savait pourquoi. Du fond de mon avenir, pendant toute cette vie absurde que j'avais menée, un souffle obscur remontait vers moi à travers des années qui n'étaient pas encore venues et ce souffle égalisait sur son passage tout ce qu'on me proposait alors dans les années pas plus réelles que je vivais.
I gdybym mogła przekazać, pokazać komuś, co dzieje się zwykle w mojej głowie, wyglądałoby to mniej więcej tak. Bo właśnie wieczorami, kiedy senność leniwie wędruje po skórze, czuję się najbardziej spokojna. Jestem w stanie choć na chwilę odsunąć od siebie wszystko, co niepotrzebnie pęta mi się po głowie, niechciane, osierocone myśli, które pojawiają się w najmniej odpowiednich momentach, pozostawiając kwaśno - gorzki posmak na języku i być może nawet samą siebie. Wziąć głęboki oddech, rozluźnić ramiona i przez chwilę obserwować szemrzący strumień pomysłów i planów. Gdzieś w pobliżu jest świat - szkicownik, Obcy Camusa (Mais j'étais sûr de moi, sûr de tout, plus sûr que lui, sur de ma vie et de cette mort qui allait venir. Oui, je n'avais que cela. Mais du moins, je tenais cette vérité autant qu'elle me tenait.) , słuchana po raz kolejny płyta (Na przemian domu, na przemian drzewa po łukach wślizgują się w noc...), książki i być może film. Gdzieś w głębi mnie - niedaleko i momentami niemal na wyciągnięcie ręki - jest ta iskra, która każe mi biec, rozświetli zakończenia nerwowe, zmusi do szaleńczego pędu przez esencje, energie i światła. Móc uchwycić ten impuls, znów mieć tysiące pomysłów, płonąć, wybuchnąć pajęczyną gwiazd - burn, burn, burn, like fabulous yellow Roman candles exploding like spiders across the stars, and in the middle, you see the blue center-light pop, and everybody goes ahh...

{ To wszystko właśnie, i tu, i teraz. Głosy w mojej głowie. }

szesnasty kwietnia.

Komentuj (2)
Publiczność uwielbia jazz, nie lubi muzyczno - psychologicznych rozwiązań, poszukuje emocji krótkich, ostrych, natychmiastowych, rąk skandujących rytm, rozanielonych twarzy, dreszczy po skórze, muzyki, która łączy się z krwią, z oddechem i kropka.
Wiosna, powoli budujący się nastrój, najbliższe równowagi sny. I słowa. Słowa jak zapalnik, impuls. Nagła eksplozja tysięcy tłumaczeń i konotacji. Przeciążenie sensoryczne stanem wyczekiwanym, zdania krótkie i treściwe, sposoby łączenia znaczeń wylewające się ponad treść. W jednej chwili coś, co odpłaca, wynagradza marazmy i szarości - świeżo wykreowana czarna dziura, implozja, świat zamykający się do wewnątrz i połykający esencje wszystkiego, co znajdzie się w zasięgu zmysłów. The only people for me are the mad ones, the ones who are mad to live, mad to talk, mad to be saved, desirous of everything at the same time. A ja nie wiem, czy współczuć, czy zazdrościć tym, którzy nigdy nie poznali, nie zaznali poczucia otwierania się miliona możliwości, strumienia samej istoty esencji płynącej między palcami, energii będącej na wyciągnięcie ręki - zbyt szerokiej, zbyt obszernej, by pomieścić się w naszej rzeczywistości, a więc niemożliwej do wyrażenia, takiej, której nie zdołam ujarzmić. Nie znajdę się nawet blisko uchwycenia w formy - nie z niedoborem słów na określenie sił, nie z niezdarnymi palcami, nieumiejętnie kreślącymi linie. Choć już sam blask, sam posmak i myśl - nawet jeśli nigdy nie zdołam jej niczym uchwycić czy w coś pomieścić - wystarczy, by pragnąć więcej i więcej.

{ To jeszcze nie teraz. Teraz to stan gdzieś na pograniczu spokoju i energii, frustracji i szczęścia. Teraz to Daleka droga do domu, kryminały, na których czytanie jeszcze jestem w stanie znaleźć trochę siły i ludzie. }

dwudziesty kwietnia.

Komentuj (7)
Zgrzyty w arteriach odległych miejsc.
Po bruku mkną transporty snów.
Wieją stąd watahy tirów
Do takich miejsc, gdzie się żyje lżej.
Słowa są jak tłuste ryby -
Otwierają pyski, nie mówią nic.
Sekundy łamią się pod palcami, okruchy gromadzą się pod łóżkiem. Melancholia wspina się po rękach, przedostaje do oczu, pozostawia wrażenie piasku pod powiekami i cienie. Życie roi się od gwiazd, co niszczą oczy, gnieżdżą się w lampie i w mózgu. Wczoraj po raz pierwszy w tym roku padał niemal letni deszcz, a we mnie otwiera się tęsknota, jątrzą się wspomnienia chwil przesiedzianych na ziemi, przed domem, obrazy burz zapisujące się w źrenicach. Odbicia światów, których już dawno - a "dawno" pozostanie już na zawsze pojęciem względnym - nie ma. I tak jak nagły ruch podnosi kurz z półek, tak coś znów zakłóca i burzy czas. Teraz niepokój drży we mnie, pulsuje i każe szukać wzrokiem rytmicznych uniesień klatki piersiowej u osób zbyt długo pozostających w jednej pozycji, ściszać radio, nasłuchując echa płaczu. A to są gwiazdy, co się śmieją trzypiętrowo A że entropia jest miarą nieuporządkowania, a że świat dąży do termodynamicznego chaosu - rzucam się w pogoń i biegnę, i znajduję samą siebie po środku tłumu, pośród codziennych rozmów i głośnego śmiechu. I zajmuję się czymś, zawsze czymś.

{ Obcy, który jakoś pochwycił mnie i trzyma (bo Il n'y a que de privilèges). Beneath the bleeding. Wojaczek. }

2018
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.