hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

drugi kwietnia.

Komentuj (2)
Jeszcze nasycam się powietrzem
oddechy przenajświętsze karmią serce przez nos
później, późnym popołudniem,
gdy Cienie będą dłuższe i smutniejsze niż są
później, przeczuwam to podskórnie
wszystko nagle utnie się, przemieli na proch
jeszcze pocieszam się, że jestem
rozkoszne czując dreszcze od nadmiaru i żądz...

***
Cały świat wydaje mi się trochę inny niż był dawniej. Jest to o tyle dziwne, że "dawniej" mogę umiejscowić w tym roku, półroczu, kwartale. Wprawdzie nie potrafię postawić granicy między tymi pojęciami, ale jak by to było możliwe skoro z każdą - nawet najmniejszą - częścią sekundy przeszłość burzy się i kształtuje na nowo? Faktem jednak pozostaje, że ludzie są trochę inni niż mi się wydawało, relacje trochę inaczej opisane, emocje, zmysłowe wrażenia i fakty postawione w odmiennym świetle, a kolejka rzeczy, które powinnam rozważyć, ale trochę się tego obawiam - makabrycznie zniekształcona.

Bredzę.

Zastanawiam się, czy widzę więcej, czy mniej? Bo że inaczej - trudno zaprzeczyć. Ale czy to dobra rzecz? Zamglony zmęczeniem oczu wzrok płata mi figle, tworząc z nierealnych i zupełnie zwyczajnych cieni tajemnicze fantasmagorie lub ja zaczęłam nabierać sił i uporu by wspiąć się na mur odgradzający mnie od świata (albo dojrzałam na tyle by poszukać odpowiednio wysokiej drabiny). Nie wiem.
Może to tylko bredzenie kogoś, kto bardzo chciałby być mądry i - pomimo tego, że mu się nie udaje - czasem zgaduje odpowiedzi?

Poza tym: zmęczone, piekące oczy. Zmarznięte dłonie, chłód. Senność.
Zachwycona nagłym, wyczekiwanym przypływem energii nie potrafię nauczyć się nią porządnie eksploatować. Wyczerpuję ją do dna albo marnuję jej nieopisane pokłady. Zapobiegam nieistniejącemu albo leczę skutki.
Nigdy nie umiałam dbać o siebie.

{ Jest lepiej. Może jeszcze nie dobrze, ale na pewno lepiej. Nawet melancholia nie czyni mnie słabszą. Nawet świadomość poczucia wartości - niskiej i głupoty - swojej i cudzej - nie powstrzymuje zadziorności. Zaczynam powoli myśleć nad tym, co starannie kreowałam i nad tym, co tłumiłam i spróbować uporządkować te rzeczy...

Mogę walczyć ze swoimi uczuciami, ale ciągle przychodzi mi do głowy idiotyczna myśl, że może on mógłby naprawdę mnie poznać, polubił? Cóż, z niektórymi rzeczami nie da się walczyć. }
***
Lubię się sparzyć
I spokojnie koić ból,
A potem mówić, że tak chcę...
Jedno już wiem, jestem silna
Jedno już wiem, wytrzymam to
Jedno już wiem, jestem silna tak
I tylko czasem tracę coś

czwarty kwietnia.

Komentuj (9)
I’m a bitch, I’m a lover
I’m a child, I’m a mother
I’m a sinner, I’m a saint
I do not feel ashamed
I’m your hell, I’m your dream
I’m nothin’ in between
You know, you wouldn’t want it any other way
***
W zadziwiająco dobrym nastroju, czując się podejrzanie dobrze ze sobą samą, wierząc, że naprawdę mogłabym zignorować wszystkich ludzi, którym nie zależy na mnie w takim samym stopniu jak mnie na nich (nie mam go na myśli, wcale a wcale).

Jestem na czubkach swoich nerwów i wszędzie tam, gdzie muzyka pulsuje wraz z moim tętnem. Czytam dziwnej jakości opowiadania, męczę swojego ipoda, planuję listę rzeczy do przeczytania i obejrzenia. Przeglądam swoje stare wpisy tutaj. Analizuję swoje sny - a śniły mi się dzisiaj pająki, staram się zrozumieć swoje zachowanie. Szukam powodów, ale nie gotowych rozwiązań i może to jest klucz do wszystkiego?

{ "Uważaj na siebie, zwłaszcza w kontaktach z kobietami, możliwe także podrażnienie kory mózgowej, szczęście lub dobrobyt wiszą na włosku. Pająk symbolizuje często potrzeby seksualne i inne namiętności, w które się uwikłaliśmy. Jest to często związane z lękiem i poczuciem winy. Być może ktoś chce cię w plątać w intrygi. - Szukam lepszego sennika, naprawdę.
Czekając na orzeźwiający deszcz w upalny wieczór... }

E d i t : m.in. "pająk - pomyślny zwrot w interesach"...
***
So take me as I am
This may mean, you’ll have to be a stronger man
Rest assured that when I start to make you nervous
And I’m going to extremes
Tomorrow I will change and today won’t mean a thing

jedenasty kwietnia.

Komentuj (8)
przechodzisz obok, zawstydzona własnym cieniem
czujesz, że widzi, choć się wcale nie odwraca
czemu nie idziesz, tylko otwórz drzwi
on wie, ty wiesz
***
Wczoraj czułam sie fizycznie, jakbym stała nad przepaścią. Ze zbyt mocno bijącym sercem, oczami obolałymi od wpatrywania się w dno, wrażeniem, że zaraz ugną się pode mną nogi, zawrotami głowy przy każdym gwałtowniejszym ruchu i setką innych objawów. A i teraz nie czuję się specjalnie kwitnąco.
Teoretycznie wiem, że to wszystko jest skutkiem zbiegnięcia się w czasie syndromu napięcia przedmiesiączkowego, nagłych zmian ciśnienia/pogody, emocjonalnego dołka wywołanego paskudną szarugą, szamotaniny z myślami na bliżej nie określone tematy i odwołanego spotkania z Em. Dodatkowo (równiez teoretycznie), nic konkretnego mi nie było/nie jest, a cała reszta minie albo zmniejszy się po ustąpieniu przyczyn. Ale od kiedy logiczne wytłumaczenie zmienia cokolwiek?
***
Mówicie mi, świat jest piękny, tylko spójrz.
Mówicie mi, żyć to proste rób, co my.
Mówicie mi, mów co czujesz, czego chcesz.
Wy mówicie, ale głosy rodzą gniew.
***
Krążą mi po głowie myśli, których nie potrafię jeszcze albo nie chcę ubrać w słowa. Fizyczne wrażenie rozbicia odbiera rozważanią o ludziach ich emocjonalny ładunek, a raczej sprawia, że umiem nazwać i przypomnieć sobie większość emocji, które po prostu nie mają większego znaczenia. Czuję się... pierwsze słowo, które przychodzi mi do głowy to "numb" i jakoś nie potrafię znaleźć jego polskiego odpowiednika.

{ W tej chwili jestem za bardzo emocjonalna i to sprawia, że zalewające mnie emocje mieszają się i tracą ostrość - są bramkowane, tak jak ból. Do tego mgliste wspomnienie poruszenia, które w piatek dotyczyło tylu nieważnych rzeczy, a którego teraz nie odczuwam wcale. I jakieś rozproszone wrażenie inspiracji, natchnienia - przez swoje rozproszenie irytujące niczym drzazga w samym środku ukłądu nerwowego.
Tragedie tragediami, ale w tej chwili nie czuję się na siłach, zeby pisać epopeje dotyczące 'kwiatu inteligencji polskiej' czy jak ich tam ochrzcili. Nie mówiąc już o tym, że mam w obecnym nastroju wyczucie cynicznego słonia w składzie porcelany i z pewnością nie wykazałabym się taktem. }

jedenasty kwietnia.

Komentuj (9)
Nigdy nie daj się
zmusić do milczenia.
Nigdy nie pozwól
zrobić z siebie ofiary.
Nie akceptuj
niczyjej definicji swojego życia;
definiuj sam siebie.
***
Problem z widzeniem "więcej/mniej", o którym - nawiasem mówiąc - pisałam kilka dni temu, został źle przeze mnie opisany albo nabrał nowego wydźwięku. Trudno powiedzieć. Bo na czym polega mój problem? Nie na tym, czy dostrzegam więcej bądź mniej, bo to sugerowałoby istnienie jakiejś miary, matematycznego wzoru, stałej, do której mogłabym się odnieść. Ato chyba niemożliwe, subiektywnej oceny nie da się matematycznie udowodnić - przynajmniej mi się to nie udało.

Nieopisane i nieznajdujące odpowiedzi pytanie, które mnie męczy wydaje się być podobne aczkolwiek trochę inaczej wplecione między słowa. Czy widzę za dużo - dostrzegam nieistniejące fakty i stwierdzenia? Czy nie patrzę właściwie - łącze krople deszczu w obrazek, zapominając, że czasem przypadkowo rozmieszczona woda to tylko... przypadkowo rozmieszczona woda?

{ "Małe rzeczy. Nic, z powodu czego możnaby umrzeć, ale coś, dla czego warto żyć. Czasem się przydają - rozpraszają ciemność tak samo jak maleńkie płomyki wielu świec." }

dwudziesty czwarty kwietnia.

Komentuj (6)
a znam słowa
które jak atropina
rozszerzają źrenice
i zmieniają kolor światła.

Po nich
nie można już odejść
***
Jakoś niesprecyzowane wydaje mi się wszystko. I nierealne, choć właściwie nie ma ku temu szczególnego powodu. Wracam do domu, ostatnio wieczorami, i czuję się nieobudzona. Śnią mi się dziwne rzeczy, wieczorami nie chce mi sie kłaść - bo jest tak wiele rzeczy, które mogłabym zrobić. Niemożliwie bolało mnie ramię, wczoraj zatoki - a dziś czuję się po prostu zdrętwiała (zatoki bolą mnie dalej, a ramię po prostu jest - jakby ktoś chciał wiedzieć).
Ogólnie czuję się dobrze, ale zdarzają mi się fale złego nastroju - o tyle gorsze, że nie do końca wiem, co je powoduje. Zdarza się, że jadę do szkoły i w autobusie orientuję się, że ogarnął mnie strasz - jego palce w postaci napiętych mięśni, zgarbionych ramion i szybko bijącego serca zaciskają się wokół moich płuc i utrudniają oddychanie. Coraz częściej mam więcej czasu dla siebie - łatwiej mi zrezygnować z robienia czegoś, żeby o siebie zadbać, wszystko idzie mi szybciej, a jednocześnie praca pali mi się w rękach.

{ "a znam słowa
które jak atropina
rozszerzają źrenice
i zmieniają kolor światła.
Po nich
nie można już odejść"


Dziwnie, niezdecydowanie nastawiona do Niego i całego świata. I w dalszym ciągu nie wiem, czy to wszystko jest prawdą, czy myśleniem życzeniowym (a może jego przeciwieństwem). Ale chyba zdążyłam się do tego przyzwyczaić. }

dwudziesty czwarty kwietnia.

Komentuj (5)
Czasem czyta się jaśniej w tym,
który kłamie niż tym,
który mówi prawdę.
Prawda oślepia jak światło.
Kłamstwo, przeciwnie,
jest pięknym zmierzchem,
przydaje wartości wszystkim przedmiotom.
***
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mówienie prawdy nie jest takie proste. Pomijając psychiczne aspekty sytuacji i tym podobne rzeczy, czasem zadziwiająco trudno jest powiedzieć prawdę tak, by ci uwierzyli. Z kolei w tych, którzy mówią najwymyślniejsze kłamstwa, czasem daje się czytać jak w otwartej księdzę.
Rozumiem ideę mówienia prawdy i kłamania. Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę powiedzieć "życie jest piękne" tonem przywodzącym na myśl żyletki, sznury i duże ilości tabletek nasennych (jest to jeden z powodów, dla których ostatnio fascynuje mnie mowa ciała). Ale dlaczego unikać odpowiedzi? I jak?

Czy unikanie odpowiedzi na pytanie może być dyskretne? Nie wydaje mi się - teoretycznie rzecz biorąc, nie da się nie zauważyć sytuacji, w której na twoje "jak spędziłaś weekend?" nikt nie odpowiada albo temat samoistnie i całkowicie przypadkowo schodzi na pogodę. A jednak niektórym się to udaje. Jak? Ludzie nic nie zauważają/ignorują/wykazują się taktem czy może unikający odpowiedzi ma niesamowitą ilość uroku osobistego, wdzięku?

{ Poza tym, to, o czym myślę wydaje się być idiotyczne, nie nadające się do niczego lub nie dające się sprecyzować. A moje życie czasem wydaje mi się snem szalonego psychologa amatora.
Krótko mówiąc, norma.}

dwudziesty piąty kwietnia.

Komentuj (17)
Odkąd cię poznałam,
noszę szminkę w kieszeni,
to jest bardzo głupie
nosić szminkę w kieszeni,
gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie

***
Jak zwykle ogarnia mnie lenistwo i jak zwykle muszę ze sobą walczyć, żeby zrobić cokolwiek. I pomimo wszystko, nieustannie zadziwia mnie to, że większość z tcyh rzeczy w końcu robię. Niechętna, zirytowana i całkowicie rozkojarzona. Ale robię...

{ I kiedy cię żegnam,
moje umalowane wargi
pozostają nie tknięte,
a ja i tak noszę szminkę w
kieszeni, odkąd wiem, że
masz bardzo piękne usta


Jego zapach przylgnął do mnie jakoś przypadkiem i nie mogę, a właściwie nawet nie chcę, się go pozbyć. Tak więc, w najmniej spodziewanych momentach, nachodzi mnie widmo zapachu. Nie mogę powstrzymać ciągu skojarzeń i absurdalnej chęci, by czuć jeszcze raz i jeszcze. To takie głupie. }

Edit: nie, ja zakochana nie jestem, a serce zakopałam w ogródku - o ile w ogóle je kiedyś posiadałam. i boję się tego słowa.
zauroczona głupio i bez absolutnie żadnej wzajemności brzmi lepiej niż zakochana?


2018
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.