hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

dziesiąty marca.

Komentuj (1)
Przejściowe pory roku nie są dla mnie najlepsze. Dla nikogo takiego jak ja. Obłęd lubi wracać jesienią lub przedwiośniem. Lubi niż, mgłę, ołowiane zachmurzone niebo. Budzisz się rano i masz do dyspozycji albo nieokreślony lęk, albo smutek. A czasami jedno i drugie.
O tym, jak bardzo tęskniłaś do wiosny uświadamiasz sobie, gdy po wielu dniach szarości przez okno wkradają się pierwsze prawdziwie wiosenne promienie słońca. Czasem tak bywa - nie zwracasz uwagi na dźwięki dochodzące zza okna do czasu, gdy dotrze do ciebie śpiew ptaków i wtedy właśnie odkrywasz, czego ci brakowało. Czasem tak bywa. Rzędy dni skąpanych w szarości, chmury w kolorze morza, morze w kolorze budynków, szarość wszędzie, szarość spływająca po dachach domów, a tobie udaje się nawet dostrzegać różnorodność półtonów czy głębie odcieni monochromatycznego świata. Ale wystarcza odrobina słońca, by w zestawieniu z odrobiną prawdziwego koloru wszystko znów stawało się szare. Wiosenna stagnacja sprawia, że masz niedosyt w miejscu krwi. Głodna, strasznie głodna jesteś kolorów. Kupujesz kwiaty i świeczki, malujesz paznokcie, testujesz nowe kredki, jesz czekoladę. Śnisz niedokończone sny o tulipanach i przerwach spędzanych na ławkach przed uczelnią. Pijasz dużo kawy, przymierzasz się do powrotu do jogi. Korzystasz z tego, że twoje odpoczęły i litery nie rozmazują się już na bieli. I czekasz.

{ Herbata, kawa. Rozmowy. Nowy lakier do paznokci. I świeczki. }

dwunasty marca.

Komentuj (4)
Jeśli istnieją złudzenia optyczne, w wyniku których widzimy jeden obiekt jako większy od drugiego, nawet jeśli wiemy, że oba są dokładnie tej samej wielkości, to dlaczego nie miałyby istnieć takie złudzenia emocjonalne?
Masz cienką skórę - taka prawda. Lęk krąży ci po krwiobiegu, każdy nowy okruch stresu skutkuje nocami przesypianymi źle lub wcale i stadem złych nawyków myślowych, z którymi starasz się walczyć, a które wracają w dni gorsze i cięższe. Wielokrotnie analizujesz w głowie to, co chciałabyś powiedzieć, a czego w końcu nie mówisz, odkładasz w czasie proszenie o pomoc, tłumacząc to dumą, bo głupio ci się przyznać, że tak bardzo boisz się ludzi. Czasami nie możesz spać, bo nasłuchujesz jakichś oznak tego, że wszystko się wali. Przewidujesz cudze nastroje w oparciu o to, jak głośno otwierają drzwi. Gdy do kogoś piszesz, zawsze wydaje ci się, że się narzucasz. Siadasz tak, by mieć za sobą ścianę i widzieć przechodzących ludzi. Tak to już jest. Powoli nabierać powietrza, aż do samego dna. Ale jednak coś zmieniasz. Powoli, nieudolnie, z trudem i wbrew tej części ciebie, która wolałaby się nie wychylać. Bo chcesz. Bo musisz. Bo twoja matka obraża się na świat, nie odzywa do nikogo i od siedmiu godzin rozwiązuje na kanapie sudoku, a cały przestraszony świat stara się jej schodzić z drogi. Bo ciebie przez nią ze stresu boli żołądek, bo przez nią musisz sobie powtarzać, że nie zrobiłaś nic złego (bo nikt inny, jak widać, ci tego nie powie). Bo wolisz zamiast tego kupić sobie książkę o fotografii.

piętnasty marca.

Komentuj (1)
Ponad dachami ponad oddechami
Ponad domami i ponad dymami
Ponad głowami i ponad słowami
Zapada noc
Niedzielę bez problemu możesz uznać za jeden z najdziwniejszych, najbardziej surrealistycznych dni, jakie przeżyłaś. Ale się skończył, dziwnie nierzeczywistą kreską zarysował na krajobrazie twoich wspomnień i teraz masz go za plecami, czy tego chcesz, czy nie. A po nim, przekornie, nadeszła noc, podczas której śniłaś jeden, nieprzerwany sen o braku snów. I ten właśnie sen wszedł ci pod paznokcie, tam się zasiedział i stamtąd przekonuje cię, że to wszystko nieważne, niepiękne, wyblakłe. Wieczorami, w towarzystwie muzyki i herbaty, byłabyś w stanie się z nim zgodzić. Oczy same ci się zamykają, a chciałaś trochę poczytać. Muzyka sennie wydobywa się z głośników. Światła rozcierają się na krajobrazie, wszystkie jasne punkty oplatają aureole światła. Otacza cię zapach - na zajęciach laboratoryjnych wszystkie twoje rzeczy przesiąkły eterem - dla ciebie to zapach pośpiechu i laboratoryjnego szkła, który dziwnie kontrastuje z nieśpieszącą się nigdy sennością. nad zmaganiami i nad zmęczeniami zapada noc.

{ Ten zespół. Herbata, zdjęcia, książki. Ludzie. Przypadki.}

osiemnasty marca.

Komentuj (3)
But we are like broken instruments
Twisted up and wheezing out the runnels
Sleepless folks watching light grow
Through their early morning windows
Chcesz wierzyć w to, że zwycięstwa moralne to jedyne zwycięstwa, które mają jakiekolwiek znaczenie. Musisz w to wierzyć, bo inaczej nie zniesiesz tego wszystkiego. Nie zniesiesz ciągłych awantur, jesteś po prostu zbyt wrażliwa twojego ojca i chorego przekonania twojej matki, że niesprawiedliwość świata usprawiedliwia sposób, w jaki cię traktuje. Nie zniesiesz awantur i wszystkich przepłakanych godzin, których nikt ci nigdy nie zwróci. But we are like broken instruments. Więc wierzysz w te swoje zwycięstwa moralne, w książki, zakupy i muzykę, sen bez snów, hiszpański i jogę. W to, że kiedyś wyprowadzisz się z tego domu. W to, że kiedyś będziesz cholernie, cholernie szczęśliwa, a o swojej matce będziesz myśleć jedynie z pobłażliwym współczuciem.

{ No care, no care in the world. Książki i kawa. }

dwudziesty trzeci marca.

Komentuj (3)
Lubią -
ale lubi się także rosół z makaronem,
lubi się komplementy i kolor niebieski,
lubi się stary szalik,
lubi się stawiać na swoim,
lubi się głaskać psa.
Poezję
Nie jest źle, jest co najwyżej średnio. Niepokój wrócił tak szybko, jak wcześniej znikał - między zamknięciem a otwarciem oczu, między wdechem a wydechem. I znów masz lęk wymalowany na wewnętrznej stronie skóry. Wyglądając przez okno, upewniasz się, czy auto nadal tam stoi. Raz za razem wymieniasz w głowie wszystkie rzeczy do zrobienia, nie mogąc pozbyć się poczucia, że zaraz zapomnisz o czymś ważnym. Zmęczone, senne oczy zamykają się, ale wciąż szumi ci w uszach krew - litry czerwieni krążą pod skórą z szaleńczą prędkością. A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy. Wszystko to męczy strasznie, okropnie. Noce spędzasz, śniąc sny miękkie i szybko blaknące. Rankami ciężej niż ostatnio wstaje się z łóżka. Sięgasz pamięcią do początku zeszłego roku - lęk wtedy towarzyszył ci już od miesięcy, byłaś taka strasznie zmęczona, a mimo tego nie mogłaś spać i nie wiedziałaś dlaczego - zastanawiasz się, jak udawało ci się w tym lęku żyć, egzystować i nie rozumieć swojego wyczerpania. A ja nie wiem i nie wiem. Odliczasz sekundy do wolnego weekendu. Próbujesz podchodzić do samej siebie z troską. Dużo czytasz. Robisz zdjęcia drobiazgów. Oddychasz. I czekasz, bo niedługo ten lęk znów zblaknie i rozpłynie się.

{ Aparat. Książki. I kawa. }

dwudziesty dziewiąty marca.

Komentuj (7)
Trzeba łykać to wszystko samemu, przetrawiać samemu. A czasem tak chciałbym do kogoś mówić naprawdę – jak małe dziecko. A przecież, kiedy mam mówić, zmieniam wszystko w żart, i nic nie mówię.
Deszcz uderza o szyby, leniwie wystukuje rytm, który mógłby utulić cię do snu. Litery rozmazują ci się przed oczami, dwoją się i troją, jak gdyby potrzeba było w twoim życiu więcej słów. Z resztą, może potrzeba odpowiednich wyrazów czy zdań, potrzeba zaklęć czy inspirujących plakatów do powieszenia nad łóżkiem? Albo pozostaje włóczyć się bez celu, co robię, albo – porozmawiać z Kimś. Najciężej walczy ci się z dwoistościami. To dosyć zabawne - całe życie wydaje ci się, że jesteś mieszanką nieprzystających do siebie półcieni i półtonów, a jednak sprzeczności otoczenia wywołują dysonans stale dzwoniący ci w uszach. Brakuje ci czasu, a gdy go masz - brakuje ci energii do działania. Ludzie są tacy, jakich widzisz i nie tacy, jak ci się wydaje. Wiesz i nie wiesz, co chciałabyś ze sobą zrobić. Na coś czekasz i nie możesz się pozbyć wrażenia, że czas przecieka ci przez palce. Mogłabyś żywić się nasionami chia, sałatą, chipsami i popcornem. Znajdujesz miliony nowych rzeczy, których chciałabyś spróbować i nie chce robić ci się tego, za co już się zabrałaś. Wiesz, że energia bierze się z działania i że bierność męczy, wiesz, ale tego nie czujesz. I trochę miotasz się po własnej głowie, trochę bijesz z myślami, trochę...

{ Eh. Muzyka. Książki, dużo książek. Zdjęcia? }

2018
czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.