hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

pierwszy marca.

Komentuj (5)
... patrzę na stare budynki Sieny, bardzo stare domy, gdzie chciałbym zamieszkać któregoś dnia, gdzie miałbym należące do mnie okno, wychodzące na dachy w kolorze gliny, na zielone okiennice, gdzie starałbym się odkryć, skąd pochodzi ten sekret szeptany przez Sienę i który ja dalej będę słyszał, nawet jeśli nie będę go rozumiał, aż do końca życia. - José Saramago

drugi marca.

Komentuj (4)
Przynajmniej nie trzeba się bać,
Przynajmniej można się zakryć,
Kołdrą po uszy,
Sufitem po uszy,
Dachem po uszy,
Cholerą po uszy,
Przekląć wszystko
I spać.

Mgła oblepia autobus, skrywa ulicę pod warstwą mlecznej piany, gdy powoli przemierzasz drogę do domu. Nie ma to znaczenia, powieki i tak są zbyt ciężkie, mięśnie zbyt zmęczone, abyś śledziła ruch za oknem. Pozwalasz myślom upodobnić się do mgły - ich nieprzezroczystość miesza ci w głowie. Błąkasz się pośród własnych skojarzeń i konotacji, natykasz na rozmyślania, które możliwe stają się jedynie późną nocą, w godzinach absurdu i braku zdziwienia. Przy łóżku czuwa noc pomyślana totalnie. Chciałabyś czasem pozbyć się skrępowania, nieporadności, której nie zmywa z twoich ruchów alkohol czy niewyspanie. Ale czujesz się zbyt pijana, idąc prostymi ścieżkami, na pierwszy rzut oka bez śladu zawahania i wątpliwości. Ale nagle twoje oczy prześlizgują się po butach, kafelkach i parkietach, by nie napotkać jego wzroku, wzroku, który - umyślnie bądź nie - napotykałaś nad cudzymi głowami już wielokrotnie. Rozglądasz się uważnie, analizujesz cudze reakcje i swoje zachowania, prowadzisz z własnym cieniem niekończące się konwersacje. Rozkładasz samą siebie na części, podsumowujesz w niekończącej się inwentaryzacji i saldo zazwyczaj wychodzi ujemne. Sny są zdradzieckie, nie podsłuchane. Zamykasz oczy, poddajesz się mlecznej bieli mgły, która pod powiekami przechodzi w mleczną czerń, bo po tej stronie skóry wszystko jest możliwe. Czas jedzie ostrożnie krętymi drogami, za oknem widać tylko to, co dałoby się uchwycić w dłonie. Resztę dopowiadasz sobie sama.

{ Wczorajsze wyjście. Uśmiech. Ciepły sweter. }

siódmy marca.

Komentuj (8)
Black crows circling up above
Crying out, do you hear that sound?
I never thought it'd come to this
Paradise razed to the ground
Coś cię dusi, ale już nie od środka - negatywne uczucia wobec siebie to w dalszym ciągu wąż, który połyka i stwarza sam siebie, niezbyt chłodne podsumowanie, w którym zawsze saldo pozostaje ujemne, a wszelkie potknięcia i rzeczy nie zrobione wystarczająco dobrze podkreślone zdają się grubą, czerwoną kreską. Kreską, która pozostaje na linii wzroku tak, jak kolorowe plamy po zbyt długim wpatrywaniu się w słońce. Ale, mimo wszystko, coś się zmienia. Nie dławi cię tlen, nie dławi strach skręcający oddech w supeł, już nie. To raczej ściany napierają, świat napiera, godziny i słowa zdają się nie mieścić cię w sobie tak, jak dawniej. Znajdujesz samą siebie w stanie, który bardziej niż codziennością jest chyba wypadkową chwili tuż przed zaśnięciem i samego środka nocy spędzanej wśród ludzi i w muzyce. Chcesz być gdzieś bardziej, znajdować się, gubiąc, na własnej skórze pisywać słowa, w które będziesz wierzyć coraz bardziej z każdą kroplą atramentu wchłoniętą przez skórę. Ale jak?

{ Nowa torebka. Sałatka. Słońce za oknem. }

dziesiąty marca.

Komentuj (5)
No more calling like a crow for a boy
for a body in the garden
No more dreaming like a girl so in love, so in love
No more dreaming like a girl so in love
with the wrong world
Twoja paleta myśli i emocji ma to do siebie, że nic nie jest do końca niemożliwe. Świat wyrywa do przodu, a jednocześnie porusza zbyt wolno. Myśl goni kolejną, nie kierując się żadnym tropem konotacji. Jest zimno i gorąco jednocześnie - skóra to lód, bo zimno to tylko choroba skóry, ale zakończenia nerwowe żarzą się wytrwale, jakby chciały być pulsem płonącego stosu. Masz ochotę położyć się na ziemi i wpatrywać się w niebieskość tak długo, aż uwierzysz w sierpień, słońce, szczęśliwe historie i odwzajemnione uśmiechy ponad głowami innych. Obserwować niebo przez palce o czerwonych paznokciach i śmiać się w głos. Felt it in my fist, in my feet, in the hollows of my eyelids. Już niedługo ziemia będzie wygrzewać się w słońcu niczym leniwy kot, będzie mruczeć i wyginać się pod twoimi palcami. Szeptać historię przynoszone przez bryzę wraz z zapachem soli, kwiatów i cudzych perfum. Igrać z tobą, zapachem przywracając chwile niemal bezpowrotnie zagubione w pamięci z intensywnością teraźniejszości, mieszać w głowie i sercu. Z dużo większą łatwością niż zimowe miesiące przyprawiać o szybsze bicie serca i myśli na wpół uświadomione, tkwiące gdzieś pomiędzy jawą i snem. And I could hear the thunder and see the lightning crack. Już niedługo.

{ Sok owocowy. Skończona książka. Kawa. }

trzynasty marca.

Komentuj (7)
...w przyrodzie panował ten wiosenny nastrój, który wywołuje w sercu człowieka skurcz trudnej do określenia tęsknoty nikt nie wie za czym. Za czymś nieskończonym, co ma związek z wiecznością.
I niby wiosna budzi cię do życia, roznieca ogień, którego zapowiedź przeczekuje zimy w twoim krwiobiegu, zapowiada euforie w najmniej oczekiwanych sytuacjach. A jednocześnie czujesz lęk na swojej skórze, gdy zbyt długo wystajesz pod prysznicem, nie mogąc zebrać się, by wejść w objęcia rzeczywistości. Czego się boisz, dziewczynko, już w pierwszych chwilach dnia, który w sumie powinien być wolny, wypełniony nicnierobieniem i nadrabianiem życiowych zaległości, które nagromadzasz w ciągu tygodni? Czego się boisz rano, po przespanej nocy, po nocy pozbawionej koszmarów, które mogłyby czepiać się twoich włosów i natarczywym szeptem przypominać o swojej obecności? Nie rozumiesz.

{ Czerwone trampki. Słońce. Przespana noc. }

siedemnasty marca.

Komentuj (5)
...nasuwały im się takie słowa, jak rozdział, rozpacz, rozpad, rozsypka, roztargnienie. Wreszcie szli spać ze złym nastrojem przyczajonym pod skórą, a w nocy śniły im się zabawne i miłe rzeczy, bo przecież wszyscy mamy w sobie ducha przekory.
Nostalgia przesuwa chłodnymi opuszkami palców po skórze, pozostawiając po sobie cień słodko - gorzkiego posmaku, dziwną mgłę, która wchodzi we włosy uparcie opadające na oczy. Odgarniasz je w roztargnieniu, nurzając się w listach rzeczy do zrobienia. Z niepokojem obserwujesz znikanie pieniędzy, które z łatwością wymykają ci się z rąk zawsze wtedy, gdy nieobecny czas wydaje się najcenniejszą walutą. Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi: zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy. Im mocniej przekonujesz samą siebie, że powinnaś oszczędzać, tym bardziej głodna jesteś wydatków i trwonisz pieniądze, nie wiedząc kiedy i gdzie. Podobnie jest i z czasem - brak ci go, więc uparcie kradniesz go sobie sama, a chwile gubią się gdzieś po drodze. Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Dlaczego choć raz nie zgubi ci się mgła, melancholia spływająca po szybach i pozostawiająca po sobie dźwięk morza i piasku, i mew? Może jutro? Może jutro spróbujesz zgubić negatywne emocje, wahanie, wspomnienie spojrzenia, zmęczenie?

{ Nowe buty i sukienka. Malinowa herbata. Prawda o sprawie Harry'ego Queberta. }

dziewiętnasty/dwudziesty marca.

Komentuj (8)
To, że mieszka we mnie niezrozumiała nostalgia, byłoby może jednak znakiem, że jakieś 'gdzie indziej' istnieje. Owo 'gdzie indziej' jest może jakimś 'tutaj', którego nie mogę odnaleźć; a może też to, czego szukam, nie jest stąd.
Północ zastaje cię w aucie, jadącą z prędkością odrobinę za dużą, jak na możliwości auta. Z głośników sączy się piosenka, która już zawsze kojarzyć ci się będzie z jedną osobą i jednym wieczorem, nawet jeśli zapętlone odtwarzanie stępiło uśmiech kładziony na twarz. Wiatr akompaniuje jej, przemykając pomiędzy drzewami, deszcz kapie w rytm melodii. Ogarniająca cię nostalgia jest tak gęsta i lepka, więc do głowy przychodzi myśl, że nie uwolnisz się od niej już nigdy. Wracasz z daleka - nawet jeśli odległość ta staje się rokiem świetlnym jedynie w twojej głowie - przywożąc ze sobą ten sam pakunek emocji, z którym wyjeżdżałaś. Tak jest ciągle, wciąż i wciąż. Zza wzgórza wyłania się miasto, które żyje, oddycha i śni niedające się spełniać sny. Widok jest niesamowity, a w tobie pragnienie, by móc się z kimś tym obrazem podzielić, jest tak silne, że aż ma kształt i smak, i głos, który szepcze ci do ucha jak bardzo chciałabyś się wtulić w kogoś, oprzeć głowę na czyimś ramieniu i zapomnieć o świecie. Niewskazanym jest, by noce zastawały cię samą, z muzyką we włosach i nostalgii w miejscu krwi. Z tego nic dobrego nie wynika, dziewczynko. Miasto znika za zakrętem, twój spektakl nie trwa długo, chociaż głos wciąż wybrzmiewa w uszach.

{ Noc. Nowy dzień. Senne litery uciekające spod palców. Wiosenny wiatr. }

dwudziesty pierwszy marca.

Komentuj (8)
Wszystko jest stratą czasu, chyba że człowiek pieprzy się w najlepsze, tworzy w najlepsze, ma się jak najlepiej albo zmierza w kierunku ułudy pod tytułem miłość i szczęście.
Dziwnie jest. Noce to drażniące sny o pasmach niepowodzeń, wielokrotne pobudki w środku nocy, których przyczyny nie potrafisz uchwycić, a także myśli z granicy jawy i snu zdające się jedynie w połowie należeć do ciebie. Dni są dobre bądź złe, a ostatnio trudno jest ci zdecydować, od czego zależą salda i podsumowania kolejnych godzin. Dziś jest dobrze, jakby w głowie ktoś zapalił mi żarówkę. Dziś słońce miękko przygląda ci się zza chmur, maluje niemal zimowe ulice sierpniowymi barwami. Ciepły wiatr przynosi ze sobą szept, przy odrobinie wysiłku możesz usłyszeć opowieści o tym, co niósł ze sobą wiatr przez minione miesiące. Nigdzie się nie śpieszysz. Mięśnie poddają się miękkości spojrzenia. Cienie drzew drżą na wietrze, ich szare listowie zrobione z półmroku dopiero pojawia się na gałęziach. A ty siedzisz na ławce, wystawiasz twarz ku słońcu - twój wzrok co chwilę ucieka w kierunku znajomej postaci siedzącej (nie)daleko, a twoja myśli unosi się na fali absurdalnej rozmowy - i śmiejesz się przez sekundę, minutę, godzinę.

{ Pomalowane paznokcie. Słońce. Ciepły wiatr. Absurdalne rozmowy. }

dwudziesty czwarty marca.

Komentuj (8)
A wave, an awesome wave
that rushes skin and widens in blooded veins.
Breath in, exhale
I've poked a nerve he'll slap me like a whale
Twoje dłonie są zimne, a ty jakoś tak masz w sobie rozgorączkowanie i jednocześnie senność. Świat zdaje się niezdecydowany - nie jest ani dobrze, ani źle, pod mostkiem gnieździ ci się plątanina emocji i skojarzeń niemożliwych do rozdzielenia. Coś na kształt oczekiwania tkwi w powietrzu, sama zdajesz się być tym niespokojnym oczekiwaniem, nasłuchiwaniem w ciszy, drżeniem palców i niemożnością usiedzenia w miejscu przy jednoczesnej walce z zamykającymi się oczyma. Breath in, exhale, I've poked a nerve. W takie dni coś narasta w tobie, wzrasta i zatyka nieskończone długości żył skrywane pod półprzezroczystą skórą. Noce nie dają wytchnienia - nad nocami zbierają się burzowe chmury, przyśpieszony oddech rodzi się z mieszanych uczuć, które wymykają się ze zbudzonych dłoni, by następnie wczepić się we włosy. A za dnia myśli krążą wokół jednego kogoś, wokół ochoty na bary, wódkę z sokiem, muzykę, słońce, na wpół realne dialogi. Tide out, tide in, a flood of blood to the heart. Siekło cię. Więc jakoś dziwacznie, nierzeczywiście, nadrzeczywiście jest.

{ Herbata brzoskwiniowa. Termos. Muzyka. Ogłoszenia Trójmiasto: oddam bilet w dobre ręce. }

dwudziesty siódmy marca.

Komentuj (15)
Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy.
Mgła osiada na skórze, pokrywa ją warstwą słów sennych i miękkich. Światło rozchodzi się inaczej - świat rozbłyska na przemian zielenią i czerwienią, gdy oparta o ścianę, obserwujesz taniec sygnalizacji świetlnych. Neony przypominają wzory rysowane palcem po szybach. Dźwięki nikną, stłumione przez mleczną warstwę waty. We will catch the shooting stars, on the blackboard night sky. Jesteś taka zmęczona, miałaś ostatnio tyle pracy. Mgła przenika przez skórę, zamazuje ściany myśli. Oddychasz głęboko. I fell in love with the city, at first sight it looked pretty. Za autobusowym oknem migocze miasto jedyne w swoim rodzaju, przystanek zahacza o ulicę nazwaną na cześć zabójcy Minotaura. Nie jesteś pewna, czy jest gdzieś w tym labiryncie droga tej, której nić wiodła go tak, jak ciebie do domu prowadzi teraz biała wstęga przedzielająca asfalt na pół - ale za nią jesteś Ariadnie wdzięczna. Delikatny podmuch wiatru szepcze ci do ucha, przypomina mity i wiersze, snuje łańcuch utkany z opowieści. Reszta rozmywa się ukradkiem.

{ Ta piosenka. Senność. Pomalowane paznokcie. Zdana wejściówka z inżynierii.}

2018
czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.