hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

trzeci marca.

Komentuj (11)
... mleczną drogę każdy w sobie ma, każdy w sobie nosi te miliardy gwiazd, gasnących powoli jedna po drugiej, zjadanych przez troski, choroby, nieszczęścia i kataklizmy, ale dużo ich - gwiazd, niezliczenie, miliardy i jeszcze ciągle nowe się rodzą, i może to jest to właśnie, co trzyma nas. Może to jest to, ten ciężki cud, za sprawą którego udaje się jednak wyleźć z mroków jamy na powierzchnię, i żyje się dalej. Świeci się dalej. - Edward Stachura
Dni przesileń jakoś zawsze przybierają kształty reminiscencji. Bo to wszelkie ulotności - kąt padania światła, chłodny wiatr czy kocie łby - łapane przypadkiem, po drodze i niejako kątem oka wyciągają z zakamarków ułamki świata, o których nie myślałam od wieków i które giną pod natłokiem codziennej rzeczywistości. I właśnie w tych pierwszych dniach marca, przy pierwszych promieniach słońca pod skórę wkrada się kolor, powracają echa rozmów o metafizycznych rzekach, wracanie nocnym Gdańskiem z koncertów, zapach deptanej trawy, śmiech, jego zapach, ukochane strony pod palcami i leniwe spacery słonecznymi uliczkami. Mało było tych chwil, zdaje się być jeszcze mniej, ale wchodzą pod skórę, wdrapują się zakończeniami nerwowymi, budują nietrwałe, niepewne jeszcze chwile uśmiechu (energii, intensywności, esencji) i uświadamiają po raz kolejny, jak ciężkie i ciemne są te moje zimy. Ale już niedługo, już coś wyrywa, wyrywa się ze mnie i czeka...

{ Coma - zawsze i znowu, i wciąż. Spacer po Monciaku. Słońce. Podróż do źródeł czasu Carpentiera. edit: I szukam "Zjawy, szaleństwo i śmierć", co mi jest strasznie potrzebne i czego nigdzie nie ma... }

siedemnasty/osiemnasty marca.

Komentuj (10)
Gdy nagle przypomniał się świat,
poczułem jak wzmaga się wiatr,
poczułem ochotę by zwiać.
Na pewno wyjeżdżam!
Kochanie nie gniewaj się.
Jeśli nie Kraków, nie Bielsko,
nie Sopot, nie Gdańsk...
Muszę wyjechać gdziekolwiek,
Gdzie tylko się da.
Gdyby można było wyjechać. Uciec na kilka chwil od świata, od siebie. Na złamanie karku gnać gdziekolwiek, gdzie tylko się da. Zignorować uporczywe przypomnienia świata odnośnie piętrzących się stosów list rzeczy do zrobienia, obowiązków, oczekiwań i, przede wszystkim, czasu. Gdyby tak złapać w biegu tylko to, co wydaje się nam najpotrzebniejsze, pojechać na dworzec - ten czy inny, nie ma to znaczenia - i kupić bilet. Na roztargnione pytanie "dokąd?" pani z okienka odpowiedzieć czymkolwiek, nazwą przychodzącą do głowy czy pierwszą pozycją na rozkładzie. Zapłacić, rozsiąść się wygodnie i pogrążyć na kilka godzin w uciekających drzewach i rozmazanych plamach miast. A potem już tylko dworce, zwiedzane powoli lub w rozbiegu, kroki kierujące się tam, gdzie będzie grać muzyka - bo zmęczona podświadomość z pewnością znajdzie miejsce pulsujące na mapie dźwiękiem - i kolejne spadanie w słowa, w muzykę i śpiew.

{ Książka. Sen. Muzyka }

trzydziesty marca.

Komentuj (4)
"The only people for me are the mad ones, the ones who are mad to live, mad to talk, mad to be saved, desirous of everything at the same time, the ones who never yawn or say a commonplace thing, but burn, burn, burn, like fabulous yellow Roman candles exploding like spiders across the stars, and in the middle, you see the blue center-light pop, and everybody goes ahh..."
- Jack Kerouac
Jest we mnie coś, co się miota, trochę szarpie czy krzyczy. Coś, co czasem z niespotykanym uporem odrywa myśli od teraźniejszości - zatrzymuje i cofa, trzyma pod powierzchnią kałuż wspomnień, pozwala wpływać wodzie przez poszukujące tlenu usta aż do płuc lub pcha i wybiega naprzód z wartkim nurtem niedoprecyzowanych planów i idei. Może to jedynie kwestia zmęczenia, comiesięcznych zawirowań hormonalnych lub przeplatania się chwil (dobrych i złych, koszmarnych i średnich) czy może tylko na wpół sennych majaków, ale mam wrażenie, że mniej lub bardziej realny obraz świata składa się z poszarpanych fragmentów, które nie są do końca takie, jakie powinny być, a które przylgnęły do mnie i nie chcą opuścić mnie nawet na chwilę.

{ Uciec w nieczucie czy niebycie. Uciec z półświatka nieczytania, nieskupienia, niemyślenia. }

2018
styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.