hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

trzeci marca.

Komentuj (6)
i wszystko płonie
rozsypane w słońcu
nie jestem sama
ze mną jest trawa
której każde źdźbło
powtarza kształt moich palców

***
Dni mijają, sekundy pędzą jak szalone, nie zostawiając mi nawet chwili na przeanalizowanie tego, co minęło bądź minie. Śnieg podlega wszelkim możliwym przemianom i bez większych problemów przechodzi od topnienia do krzepnięcia i na odwrót. Senność - nie ta przyjemna z rodzaju tych, które czynią wszelkie problemy odrobinę mniej poważne, a mnie ciut bardziej pogodzoną z całym światem - czyni mnie rozdartą między chęcią położenia się spać a koniecznością skończenia tego, co właśnie robię. Kawa sprawia wrażenie pozbawionej smaku, a kofeina zamiast krążyć żywo po krwiobiegu wydostaje się z mojego organizmu wszelkimi możliwymi sposobami. Lista obowiązków rozrasta się, czyniąc otaczający mnie świat coraz mniejszym i mniejszym. Muzyka splata się i oplata z moim nastrojem, a chciałabym się w nią wtopić aż do zatonięcia. A On ostatnio znajduje się gdzieś na końcu, początku i po środku każdego z ciągów skojarzeniowych i jakoś bardziej niż zwykle nie mogę przestać o Nim myśleć.
Mam wrażenie, że jestem na pograniczu wszystkiego, niezdolna do znalezienia słów, które jak klamra spięłyby wszystko, co wokół mnie i we mnie jest.

{ a to jest zmowa czujnych włókien
a to jest pląs w ślpeych zaułkach żył...

Herbata - miętowa albo o smaku pasiflory. Kino - jutro i pojutrze oraz oglądanie filmów - po pojutrze. On, bo nie mogę, nie mogę wyrzucić Go ze swojej głowy. No i fakt, że za niecałe trzy tygodnie wychodzi płyta Roguckiego. I książki, które pochłaniam weekendami (bo poza nimi nie mam na to czasu), i krzyżówki. }

szósty marca.

Komentuj (12)
Zapętlony sen
Oto za głęboka noc
Oto zaplątany kruk
Nie mogę się zatrzymać
Nie mogę się zatrzymać
Nie mogę, nie mogę, nie mogę!

***
Zimy powinny być ciemne i na wpół skryte za chmurami - słońce wyłaniające się zza drzew i promienie, które ze swoim zimnym, ponurym światłem wkradają się w nasze kryjówki zasuniętych firan i brudnych szyb, oświetlając każdą drobinę kurzu światłem przywodzącym na myśl jarzeniówki ze starych szkół i hangarów to okropnie przygnębiający widok. Przygnębiający przede wszystkim wtedy, gdy ma się wszystkiego tak strasznie, okropnie dość, na horyzoncie nie maluje się ani jeden wolny dzień, a próby przypomnienia sobie burzowych wieczorów, gdy siadałam na trawie przed domem i wszystkimi zmysłami chłonęłam przedstawienie rozgrywające się za, nad, wokół i przede mną (to się naprawdę wydarzyło?) kończą się niepowodzeniem.
I gdyby tylko zimowe dni, szarość zakradająca się ze wszystkich stron, chłód i oplatające mnie, tkwiące pod skórą skupiska negatywnych emocji nie przybierały kształtu uroborosa, węża połykającego własny ogon wciąż i wciąż...

{ Je lecę, ja lecę, ja lecę
A jeżeli na chwilę przestanę - uciekniesz!

Yerba, słoiczek karmelowo - czekoladowej rozpuszczalnej kawy i karmelowe latte macchiato. Dwie wizyty w kinie w ciągu tygodnia (dwóch dni właściwie), spotkania z ludźmi, za którymi się w jakiś sposób stęskniłam i stosy książek czekających na przeczytanie. Piękne i absolutnie niepotrzebne do życia rzeczy - no bo kto kupuje sobie kartki i zakładki tylko dlatego, że są "takie o"? }

dziewiętnasty marca.

Komentuj (1)
It's not hard at all to get lost
When I'm this sleepy
It's not hard at all to let go
Just try stop me
It's not hard at all to fall for you
Now you got me

***
Jedną z własności ciemności jest jej zdolność do opanowania, zawładnięcia każdą cząstką nas samych, wyparcia z pod naszej skóry wszystkiego - w ciemności idzie się wolniej i uważniej, w skupieniu stawiając stopę za stopą, stopę za stopą, bo tylko to w ciemności ma znaczenie. A potem - zbyt późno i zbyt wolno - promienie wślizgują się przez okna, stopniowo wyostrzając granice i kontury świata. Wszystko zmienia się wraz ze światłem (szarością?), które pozwala na dostrzeżenie każdej drobiny kurzu, plamy na podłodze czy smugi na szybie i nie pozwala nam odwrócić oczu od tej niedoskonałości, której istnienie zapisuje się w naszym umyśle, urastając do rangi frustrującej porażki i ostatecznego dowodu na nasze nieprzygotowanie na nadejście poranka/wiosny. Więc zastygamy bez ruchu, rozdarci między nieśpiesznie rozpalającym się w nas pragnieniem, a wytrwale płonącym poczuciem niemocy - i właśnie takich zastaje nas dzień z tym swoim oślepiającym światłem i nie widzimy już nic, nie słyszymy już nic, a to, co nieidealne traci ostrość, co pozwala jakiejś części naszego mózgu na uzupełnienie szkicu wedle własnego osądu. To właśnie nadaje zenitom znamiona odrealnionej bajkowości, charakterystycznej dla świata widzianego przez ściany bańki mydlanej.
Czasami mam wrażenie, że nie mam już siły na przesilenia.

{ I może wszystko miałoby odrobinę mniej sensu gdyby obecna godzina nie mieszała mi w głowię i gdyby coś wiszącego w powietrzu nie przywodziło na skraj podświadomości wspomnień, których już dawno (a może wcale?) nie było na krańcach nerwów...
Gdy nagle przypomniał się świat, poczułem,
jak wzmaga się wiatr, poczułem ochotę, by wiać...

Chwile, gdy po prostu nie jest źle i te, gdy jest dobrze. Bilet na koncert przyczepiony do tablicy. Kolczyki, które dostrzegłam u kogoś na ulicy i których kopii szukałam wytrwale w internecie, by zamówić i czekać (plus paręnaście rzeczy, które warte są posiadania, a przynajmniej odnotowania, bo na razie całkowicie i oszałamiająco mnie na nie nie stać). Wrażenia zmysłowe i wynikające z podświadomych skojarzeń, które przywołują najdziwniejsze ze wspomnieć. }

dwudziesty marca.

Komentuj (11)
Życie mi z kieszeni wypadło
Wspomnienia, plany
Loki, mój boże kochany
Ja lecę, ja lecę, ja lecę
A jeżeli na chwilę przestanę
- Uciekniesz!

***
Ostatnio jest we mnie coś, gdzieś na granicy mnie samej. Splata się na to mnóstwo drobnych, niemal niedostrzegalnych nici. Stoję na skraju - rozdarta między poczuciem, że wszystko staje się odrobinę bardziej intensywne, ktoś zdjął mi opaskę z oczu, a poczuciem nierealności, bo może po prostu nijaka rzeczywistość miesza się z jakimś wyjątkowo realnym wspomnieniem. Czasami mam ochotę zrobić coś, coś zmienić, a innym razem wszystko wraca do tego, co od kilku miesięcy nazywa się u mnie normą. Rano, na pięć minut przed wyjściem chwyta mnie myśl na tyle intensywna, że siadam na ziemi, opierając notes na obutej już stopię i piszę. Litery nie dają się ułożyć w emocje, uczuć nie da się przechować w pojemnikach znaczeń, więc czytanie swoich własnych słów później przywołuje jedynie cień tego, co czułam. Wspomnienia mieszają mi w głowie - wrażenia emocji, zapachów, smaków czy obrazów, które zdają się urywkami dziwnego filmu czasami skupiają całą moją uwagę. Gdy siadam przed komputerem, nie mogę złapać żadnej myśli nawet po części wartej rozwinięcia, palącego uczucia, które nie da mi spokoju. Narasta we mnie chęć na zakupy, na otaczanie się nowymi rzeczami, muzyką, myślą...
...poczułem, jak wzmaga się wiatr.
A może to we mnie samej odradza się wiosna, której tak nie mogłam się doczekać, a która będzie znaczyła koniec bardzo długiej nocy i to, że być może udało mi się przetrwać kolejną zimę?

Fotosik darmowy hosting obrazków{ Gdy nagle przypomniał się świat, poczułem, jak wzmaga się wiatr, poczułem ochotę, by zwiać...
Muzyka, a konkretniej Piotr Rogucki (u mnie? norma). Kolczyki, które sobie wypatrzyłam, wyszukałam i zamówiłam. Kilka chwil po północy i przyjemna, energetyczna niesenność. Bilet - świeżo powieszony, acz dobrze wpasowujący się w estetykę - na mojej tablicy. }

dwudziesty siódmy marca.

Komentuj (8)
"Wszystko, co nastąpiło w dalszym ciągu tego popołudnia pachniało inaczej, wilgotne powietrze śródmieścia miało w sobie chmury zapachów, a w każdej chmurze zapachy były jakby bardziej surowe, bardziej intensywne, szare mydło, kawa, czarny tytoń, farba drukarska, yerba mate, wszystko miało mocny zapach, a nawet niebo i słońce były twardsze jakieś i bardziej podniecające." Julio Cortázar

To nie jest tak, że nie mam o czym pisać. Po prostu mam wrażenie, że pewnych tematów poruszyć się nie da, a pewnych rzeczach nie powinnam - nie umiem - określać, bo każde słowo pociągnęłoby za sobą tysiące innych, każde zdanie otworzyłoby drzwi wypchanej do granic możliwości szafy i wszystko spadłoby mi na głowę. Efektem tego poczucia jest to, że teraz ślizgam się po tematach, nie mogąc zdecydować się, co powinnam - a może chcę? - napisać.
Więc od jakiegoś tygodnia miotam się między chęcią niemyślenia o niektórych rzeczach i próbami zaprószenia w sobie ognia (jakiś, jakichkolwiek relatywnie pozytywnych emocji, energii, entuzjazmu), a powracaniem do pewnych tematów niczym ktoś, kto wiecznie dotyka rany, by upewnić się czy nadal boli i czy może zaczyna się goić - z tym, że jakoś wyjątkowo nie jest to zdarzenie, o których strasznie, strasznie chcę zapomnieć ani poczucie winy (no, może trochę), ale próba w miarę obiektywnego spojrzenia i, być może, dokonania jakichś zmian...

{ Gdyby wrócić myślą do tego później - na ulicy, w pociągu, idąc przez pola - wszystko to wydawałoby się absurdem...
Doctor Horrible's Sing Along Blog i Lie to Me. Krzyżówki, Loki - Wizja dźwięku. Książki do przeczytania, których stos powoli się zmniejsza. Ludzie, których mi brakuje i tych, którzy są gdzieś w pobliżu. Sen... }

2018
styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.