hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

trzeci lutego.

Komentuj (2)
Odkąd niepewność zmieniła barwę i stan
skupienia. Tak jest od wczoraj;
natrętne zimno, biel,
szron skrzy się na drzewach. Muszę to odespać,
muszę coś z tym zrobić.
To staje się szybko, zapada się, drga,
jak wepchnięte w rezonans.
Nawet ściany parują z nadmiaru,
sen się skrapla w pościeli, osiada na porach.
Z marazmu wyrywa cię niezadowolenie, z marazmu wyrywa cię niechęć bliżej nie ukierunkowana. Chciałabyś kiedyś pozbyć się tego głosu, który zza twojego ramienia zawsze zapewnia, że wszystkim się narzucasz, męczysz, jakbyś miała lat nie dwadzieścia, a dziesięć i znowu wlokła się za swoją wiecznie zbyt zajętą sąsiadką. Może z pewnych rzeczy się nie wyrasta nigdy, a jedynie ubiera je w garnitury i garsonki, złośliwy uśmiech i pozornie grubą skórę? Swędzi bardziej niż dotyk, bardziej niż pióra tych ptaków, ich połamane skrzydła, kości. Męczy cię to, męczy. Dzisiaj nie masz grubej skóry, nawet nie pozornie. Dzisiaj chciałabyś, żeby cię ktoś z tego marazmu wyrwał, ale nie umiesz tej prośby sformułować nawet we własnej głowie. Paznokcie umalowane, do sprzątania nie czujesz się przekonana, na niczym innym skupić się nie możesz. Ta niemożność skupienia gnieździ się za mostkiem, opiera ciężki łeb na tkankach, nie oddycha się wcale łatwo. Ślady odbite na śniegu – spróbuj tam nie patrzeć, spróbuj się zachłysnąć. Śni ci się wspólne z kimś mieszkanie albo nie śni ci się nic. Nie ma gdzie od siebie uciec. Muszę coś z tym zrobić.

{ Za dużo kawy. Chłód. Ale koralowe paznokcie? Równo trzy tygodnie do urodzin. }

szósty lutego.

Komentuj (2)
i że człowiek nie istnieje, że dopiero szuka istnienia, sam się projektując, błądząc pośród słów, sposobów bycia, wesołości spryskanej krwią i innych spekulacji słownych w rodzaju tej oto tutaj
Zamknij oczy, dziewczynko, i spróbuj przez chwilę nie myśleć o niczym. To trudne, wiesz, bo oczy są suche i pełne niewyspania, a infrastruktura maleńkich żyłek przypomina ci o wszystkich nieprzespanych chwilach. Plecy cię bolą, co nie tylko nasuwa wszelkie możliwe skojarzenia ze starością (osiemnaście dni do urodzin), ale i męczy trwałością tegoż uczucia. W głowie masz mętlik - wszystko pachnie maścią, myśli suną powoli, jakby brnęły przez melasę, a skojarzenia zdają się biec i pozostawać zaskakująco nieuchwytnymi. Dziś nie da się nie myśleć, stać cię na powtarzanie sobie "nie myśl, nie myśl",a przecież nie o to chodzi. Więc robisz sobie wolne. Przed światem chowasz się pod kocem. Każdą linijkę czytasz po wielokroć, nie pamiętając pierwszego jej słowa, gdy zawieszasz wzrok na ostatnim. Między kolejnymi łykami herbaty zastanawiasz się, czego wyczekujesz - nie wiesz. Ale żyje się jakoś, mając nadzieję na i bojąc się, że słowa okażą się prorocze: szli spać ze złym nastrojem przyczajonym pod skórą, a w nocy śniły im się zabawne i miłe rzeczy, bo przecież wszyscy mamy w sobie ducha przekory.

{ Zdecydowanie to. Poza tym rozmowy prowadzone przy okazji. I co jeszcze? }

dziewiąty lutego.

Komentuj (4)
Wiecie dlaczego bywają takie noce
Kiedy nie śnicie?
Kiedy panuje mrok?
I całkowita cisza?
Dzisiaj zachód ma barwy tak niewiarygodnie piękne, że aż ciężko ci oderwać od nich wzrok. Life is not measured by the number of breaths we take, but by the number of moments that take our breath away. Świat wygląda jak czarno-biała fotografia kolorowana niewprawną ręką dziecka, którego jeszcze nikt nie nauczył tego, jakie barwy może przyjmować niebo. To niewiarygodne - uczysz się o reakcjach fotochemicznych, wiązkach światła, fotonach i reakcjach odpowiadających za to, że niebo mogłoby mieć odcień zielonego jabłuszka, cokolwiek by to miało znaczyć. I nic, nic nie przygotowuje cię nie takie obrazy, które przychodzą niespodziewanie i przez które moments that take our breath away nie jest jedynie kiepskim banałem, bo słowa wymykają ci się i inaczej nie umiesz tego wszystkiego opisać.

{ Po wielokroć to i to. Noce, gdy nic ci się nie śni. Co jakiś czas, zachody słońca. }

czternasty lutego.

Komentuj (2)
bo dzień jest cięższy; bo dzień jest podstępny,
bez uprzedzenia skacze wam do gardła
co dzień o innej porze, co dzień o minutę
wcześniej czy później ciężka głowa słońca
unosi się nad dachy.
Coś dziwnie ci jest, nerwowo jest. Jesteś jakaś rozedrgana, jak gdybyś wyczekiwała czegoś nieprzyjemnego. Na pewno będzie wojna, na pewno coś się stanie, niepokój rośnie w moich snach. Płynnie przechodzisz od dobrego nastroju do ponurego niepokoju, od momentów, gdy nie możesz się za nic zabrać po te, gdy wypełnia cię ta nieznajdująca ujścia, nerwowa energia. Są momenty, gdy sprzątasz albo załatwiasz kolejne sprawy, rzucasz się w pogoń za tym wszystkim, co trzeba zrobić. Przeważnie jednak godziny rozłażą się jak szwy zakładane niewprawną ręką, giną sama nie wiedz kiedy i gdzie. Czasem złapiesz jakiś wiersz, przeczytasz parę stron książki, ale wszystko to bez specjalnego przekonania. Głównie próbujesz się uczyć, czasem zapatrujesz się w ekran komputera, robisz to bez wielkiego przekonania czy szczególnych chęci. Czujesz się trochę tak, jakby własna skóra buntowała się przeciwko tobie. Swoje ciężkie głowy wzniesiecie wszyscy, którzy za dnia się trudzicie wznoszeniem błagań, wiwatów, sztandarów, modłów... Masz nadzieję, że to jedynie przejściowe utrapienie, które - podobnie jak ból przeciążonych pleców - rozpłynie się samo między którymś wieczorem a którymś porankiem.

{ Ta piosenka. Rząd kubków po herbacie na biurku. I ból głowy. }

osiemnasty lutego.

Komentuj (4)
Chciałbym się raz dowiedzieć, co właściwie o tym myślę,
o tym sobie (czas wreszcie pomyśleć o sobie,
zakrzątnąć się w przedsionkach serca,
wyjaśnić tlen, na czym właściwie polega
czerń krwi w żyłach, ustalić jaki wniosek płynie...)
Przypomina ci się znajoma, a właściwie zapał, z jakim opowiadała o swoich kolejnych miłościach i jej szczegółowe wywody o tym wszystkim, co tak bardzo jej się podoba. Słuchało się tego dosyć zabawnie - ciężko ci było uwierzyć w jej umiejętność dostrzegania dobroci charakteru w kształcie twarzy, poczucia humoru w błękitnych oczach, nawet najpiękniejszych. Jaki wniosek płynie z gruczołów, co kryje się pod okrągłym pozorem czaszki... Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze zastanawiałaś się, co tak naprawdę łączyło wszystkie miłości jej życia. Ciekawiło cię, dalej ciekawi, co widzimy w innych, jakie przymioty wyczuwamy podświadomie, których odkryć nie dokonujemy, a jedynie wmawiamy je sobie z podziwu godnym uporem. Tak łatwo jest powiedzieć sobie kocham to, jaki jest cholernie inteligentny albo cenię sobie jej zabawnie ironiczne podejście do świata, ale przecież to nie tak. Ilu jest ludzi mądrzejszych od ciebie, ileż osób z poczuciem humoru denerwuje cię niemożebnie? Nie jestem pewny swego życia, nie jestem pewny siebie, nie wiem... Przyglądasz się ostatnio ludziom, prowadzisz jednostronne dialogi z pustym siedzeniem pasażera i szukasz czegoś, co zdaje się być oddalone o milimetry od twojej wyciągniętej dłoni niczym za wysoka półka w sklepie. Nie rozum, nie tylko, na pewno nie uroda, najwyżej odrobinę, nie zaufanie, bo ty nikomu do końca nie ufasz, nie złośliwość, choć nią podszyte bywają wszystkie twoje znajomości, nie uśmiech, nie łatwość rozmowy, nie zapach, nie podobieństwo do, nie różnice w porównaniu z, więc co?

{ Ciągle Florence + The Machine. Kawa, herbata. Już niedługo chwila wytchnienia. }

dwudziesty drugi lutego.

Komentuj (2)
...wybiega na zapuchniętą od snu ulicę.
Słońce czerwca zgrzyta pod stopą, odbite w rozsypanym szkle.
Ile byś dała za umiejętność takiego pisania, konstruowania takich fraz, które można niemalże dotknąć, zobaczyć, posmakować! Zanurzasz się w tych wierszach, z zachwytem przyglądasz się niemal nieruchomej tafli przecinanej abstrakcyjnie czarnymi refleksami i tak jest dobrze. Bo chciałabyś, chciałabyś tak umieć, zbudować od fundamentów po wykończenie komina ten tekst, nie katedrę czy pałac, a delikatny wzór pajęczyny, którą podziwiać można, patrząc przez pryzmat sierpniowego światła wśród kwiatów i liści. Ta myśl to tkanka wbudowana między kości i ścięgna, opleciona zakończeniami nerwowymi gotowość na pertraktacje z nieistniejącymi diabłami, skojarzenie nachodzące cię bez uprzedzenia. Ile byś dała, ile?

{ Dwa dni do urodzin - ten fakt miesza ci w głowie. Woda mineralna. Nowy balsam do ciała. }

dwudziesty czwarty lutego.

Komentuj (3)
Gdzieś będzie: nie z własnej woli wybrana
sekunda ocknęła się w ruchu,
pośrodku zdyszanego wyznania
przecinek stawiany na oślep, na opak,
na razie, na zawsze.
Ten deszczowy luty, który cię mija na ulicach, wydaje się absolutnie nierzeczywisty. Niemal wyczekujesz dwunastego wybicia zegara, przy których to wszystko pryśnie niczym bańka mydlana snu na dźwięk budzika. Ale auto, którym jedziesz to nie karoca z dyni, a z ciebie taka księżniczka, jak z tego miasta mokrego od świateł Las Vegas, które podobno nigdy nie zasypia - więc magiczna godzina mija, zaraz jest już minutę, dwie po i nie ma żadnych werbli ani fajerwerków. A w międzyczasie, rzeka świateł rozlewa się po ulicach i chodnikach. Wilgoć zmywa z ciebie poczucie realizmu, gdy zielono-czerwone smugi rozcierają się po asfalcie. Przez moment wszystko wygląda jak zewnętrzna ściana mydlanej bańki, na której rozszczepia się latarniane światło. Jak mozaika lustrzanych odłamków, z których zrobiona jest rama tego starego lustra, które w waszym domu stoi od zawsze. Jak te niewiarygodnie błyszczące jabłka, wyglądające jak z wosku, a jednak sprytnie umieszczone wśród owoców z marketów. Jak sen i przez moment nie jesteś do końca pewna, czy ty wszystko na pewno jest i czy przypadkiem nie zadzwoni budzik, i...

{ Wieczór. Dobra kawa. Nowe świeczki. }

2018
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.