hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

jedenasty grudnia.

Komentuj (7)
Nie patrz wciąż w okno... Tam już zima się zaczyna.
Gwiazda mrozu bezsenna jak pusta kołyska.
Choć do Ciebie sen przyszedł na miękkich podeszwach
nie zasypiaj - niech raczej rozpuści Ci się we krwi.
- Ekloga, Rafał Wojaczek
I gdybym miała wymienić rzecz, która najszybciej odbiera chęć do życia i wybija pragnienie zakopania się pod kocem po wewnętrznej stronie powiek, byłby nią zimny, ciężki ucisk emocji, których nie umiem do końca nazwać czy uporządkować. Bo zimą tak łatwo jest mieć poczucie winy, chcieć wymazać z pamięci coraz dłuższe odcinki czasu i zapaść w coś porównywalnego do zimowego snu. Zakreślić palcem ramy szorstkości łagodnie nazywanej dyskomfortem, która jest zimna, nieprzyjemna, niechciana i która wywołuje pragnienie by paznokciami wydrapać, wydrapać ją na zawsze z pod skóry i móc ponownie zaczerpnąć oddech, i dla odmiany poczuć coś czysto fizycznie odczuwanego. Nie lubię, nie chcę, nie chcę się tak czuć. Nie teraz, nie znowu, nie ponownie, nie ja.

{ Ten krzyk nie był za oknem i nie był krzyk dziecka
- Ty krzyknęłaś znienacka ujrzawszy twarz snu...

Nie lubię chorować. Nie lubię wracać potem do rzeczywistości. Nie lubię nie znajdywać przynajmniej trzech pozytywnych myśli w obrębie własnej głowy. }

siedemnasty grudnia.

Komentuj (8)
Nocne niebo - o ile znaczy mniej
Nieurodzajne, nie nawołuje mnie
Widzę jak owszem, to nieistotne
Nieważne, niepiękne, wyblakłe.
Ze Sto lat samotności, kolejnym zbiorem wierszy Rafała Wojaczka i fragmentem autobiografii człowieka, który odmówił przyjęcia nagrody Nobla pod ręką. Z kubkiem gorącej kawy, cieniami pod oczami, smutkiem w nieprzyjemnie chłodnym odcieniu niebieskiego. Z lekką paniką w głowie, ze zmęczeniem. Z natłokiem myśli w głowie, siedzę. Zastanawiam się, czy nie dałoby się choć przez chwilę nie oddychać.

{ Muzyka. Kawa. Muzyka. }

dwudziesty czwarty grudnia.

Komentuj (2)
- Słowa - Oliveira mocniej oparł się o Etienne'a - uwielbiają, jak je wyciągnąć z szafy i oprowadzić po pokoju. Rzeczywistość, człowiek z Neanderthalu... popatrz, jak się bawią, jak nam włażą w uszy, jak jedno spycha drugie. Prawie jak na sankach.
Byłabym tam, zwinięta w kłębek, na dnie każdej lektury. W miejscu, gdzie nie dotknęłoby mnie nic z niedbale posklejanych, niedopasowanych do siebie kawałków rzeczywistości, nic z tej wadliwej, koślawej konstrukcji z nadmierną ilością ostrych fragmentów, luk i zaschniętych smug kleju. Byłabym, gdyby świat nie znajdował się 'w samym środku zamieszania, w którym przeszłość nie była w stanie znaleźć guzika przy koszuli, zaś teraźniejszość goliła się odłamkami szkła, w braku brzytwy zakopanej w jakiejś doniczce...'

{ Nowe buty, stare książki, rozpadające się słuchawki.
Wesoły świąt, tak w ogóle. }

2018
czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.