hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

ósmy listopada.

Komentuj (10)
the nights you fight best
are
when the game is
fixed
Czas cię ogranicza, nie pomieścisz wszystkiego w czasie. Na razie więc łapiesz mgliste wschody słońca, które nadchodzą za wcześnie i nachodzą cię w drodze na zajęcia – kleją ci się do palców, zostawiają wszędzie ślady oranżów, zieleni i fioletów. Rozmawiasz z wokalistami piosenek wypełniających auto, oni też nie chcą cię zostawić jeszcze na długo po tym, jak wyjęcie kluczyków ze stacyjki kończy wasze dialogi. Będziemy jak ten deszczowy maj, jak ci wszyscy brzydcy ludzie z Tesco, a ty protestujesz, a ty się kłócisz z tymi słowami. Starasz się ze wszystkich sił przyjmować mgliste poranki, porozumiewawcze mrugnięcia świata, piwo z sokiem imbirowym, taniec na stole, chwile śmiechu tym cenniejszego, że pozbawionego beztroski, rozmowy i spotkania, jak coś, co wydarza się tobie choć nie musi i za co jesteś wdzięczna. So we put our hands up like the ceiling can’t hold us

{ Wieczór. Nowy sweter. Czarne paznokcie. }

szesnasty listopada.

Komentuj (3)
Tak, lecz któż nas uleczy z tego głuchego ognia, z tego bezbarwnego ognia pomykającego nocą przez rue de la Huchette, wyłaniającego się ze zmurszałych bram, z wąskich przejść, z tego niewidzialnego ognia liżącego kamienie i czyhającego na progach
Myślowa zabawa na niedzielny wieczór, wieczór ociekający szarością i mokry wilgocią jesiennych przeziębień, które próbujesz topić w herbacie i snach, myślowa zabawa na dziś: skąd pochodzi ten ogień? Twój ogień wyłania się z pierwszych taktów ulubionej piosenki, taktów, których rytmiczność jest odbiciem szumu krwi dudniącej w uszach. Z każdej strony ukochanej książki, którą możesz otwierać gdziekolwiek i kiedykolwiek, konstruując własną grę w klasy, gdzie kamień zawsze trafia na coś, czego nie umiesz nazwać, ale co musi być dzieckiem wszystkich pragnień, których nie umiesz wyrazić. Ze smaków na języku, gwiazd pojawiających się na niebie, światów nieistniejących poza twoją głową, absurdów, lekkości śmiechu, którego nie da się powstrzymać, słów, które ktoś mówi lepiej, zapachów przynoszonych z wiatrem, powtórzeń, rzeczy, które dostrzegasz pomimo i ponieważ, szczęścia na przekór, ludzi, którzy są i tych, których ciągle szukasz wzrokiem, skóry rozgrzanej stanem podgorączkowym i wrażliwej nawet na ślad podmuchu wiatru, i ślepej krwi zamkniętej w krwiobiegu. Któż nas uleczy, kto z tobą chciałby paść ofiarą tego całopalenia, tej pięknej katastrofy?

{ Biała herbata. Książka. Piątkowy wieczór, czwartkowy koncert. Przeziębienie. }

dwudziesty drugi listopada.

Komentuj (5)
Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
Mijasz mężczyznę, który przykuwa twoją uwagę. Ma eleganckie buty, spodnie, koszulę. Całą swoją postawą sprawia wrażenie kogoś, kto zarabia siedząc za biurkiem, nie za kierownicą auta czy pracując fizycznie. Rozmawia przez telefon, w jednej ręce trzyma i kluczyki do auta, i dopiero co wybrany z bankomatu plik banknotów. Na ramionach ma zawiązany sweter i to coś, co nieodmiennie przywodzi ci na myśl chłopców z prywatnych szkół. Zastanawiasz się, czy możliwym jest nieświadome stanowienie tak realnego odbicia stereotypu, który czai się w twojej głowie - może gdzieś kiedyś zaczyna się umyślna kreacja tego wizerunku. Zastanawiasz się, czy wszyscy chłopcy ze swetrami narzuconymi na ramiona odnoszą sukces, czy chłopcy, których znasz też kiedyś będą obiektem takiej obserwacji. Zastanawiasz się, czy nie spojrzysz kiedyś z żalem na któreś zdjęcie z czyichś urodzin, a jeśli spojrzysz - czy żal będzie stracenia szansy na schwytanie dobrej partii (niepokojące skojarzenie z rodzinnymi spędami), czy może rozbrajającego poczucia humoru, spojrzenia, które kiedyś z taką łatwością udawało się złapać lub niebieskich oczu. Dziwne myśli przychodzą do głów przeziębionych i okrutnie zmęczonych.

{ Przeziębienie. Herbata. Ludzie. }

dwudziesty dziewiąty października.

Komentuj (2)
Nigdy nie będziemy jak Bonnie i Clyde
- ani orłem ani reszką
Będziemy jak ten deszczowy maj,
jak ci wszyscy brzydcy ludzie z Tesco
Dziwny obraz, coś na kształt ponurej karykatury, która zabawna jest tylko na pierwszy rzut oka. Nie wiesz, czy to alkohol zmywa im z tego obrazu każde drugie dno. Czy rzucone w waszą stronę, pełne złości, nieprzyjemnie drwiące jakie jesteście niepijące, jak wszystko dokładnie widzicie niechcący dotyka pewnej prawdy. Czas wystrzeliwuje do przodu, pędzi na łeb na szyję, a potem zatacza kręgi, kluczy, plącze się i zwalnia. Śpiewam już tylko o Polsce i o złej miłości, złe piosenki o złym systemie. Przez moment jesteś bardziej niż zwykle, bardziej niż kiedykolwiek?, świadoma mowy własnego ciała. Odrobinę kulisz się na krześle, garbisz mocniej niż zwykle, wyłamujesz palce jeden po drugim. Nie wiesz, na czym na dłużej zawiesić wzrok, mogłabyś bez problemu wyrysować topografię napięć własnych mięśni. Nie możesz uwolnić się od tego dyskomfortu, zostawia dziwny posmak w ustach, klei się do twojej skóry, wchodzi pod paznokcie i wczepia we włosy. Jestem chory na wszystko, chorobę mam na powiekach Wychodzisz szybciej niż planowałaś, wsiadasz w samochód i jedziesz. Nieprzyjemne uczucie, na wspomnienie którego nie umiesz powstrzymać ledwo zauważalnego, niechętnego grymasu na twarzy. Ono zaprząta twoją głowę, każe ci dodawać gazu. Kolejne liczby wspinają się po licznikowej wskazówce, silnik warczy, muzyka zdaje się być za cicho, zawsze za cicho. Mijasz auta, nie bardzo zdając sobie z tego sprawę. Czas nie płynie wcale. Nie umiesz powiedzieć, czy bardziej uciekasz czy gonisz, dyskomfort nie opuszcza cię wcale. Jestem chory na wszystko, kochana, I nie wiem co mnie tu czeka. I wszystko, i nic, i nie wiesz, i nie chcesz więcej tak.

{ Chwila śmiechu między tym wszystkim. Dobra herbata. Upieczone ciastka. }

2018
sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.