hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

czwarty stycznia.

Komentuj (9)
Bloodshot and blooming, sanguinary and ruby.
A muted dreaming. A clandestine paradise
Paradise. Keep these secrets in my skin...
Świat migocze. Po jednej stronie półmrok wychodzi spod kanap i stołów, po drugiej - rozmywa się w pośpiechu. Na języku pozostaje cierpki, rozgrzewający smak. Przychodzi ci do głowy, że mogłabyś siedzieć z czołem opartym o szybę i obserwować przepływające za nią światła, smugi jaśniejszej farby na obrazie wieczoru, migot białych krwinek w infrastrukturze krwiobiegu. I'm heady with the haze. Myśli rozbiegają się we wszystkich kierunkach, a ty pozwalasz im ścigać się ze sobą i gubić, bo jest w tobie ciepła wiara w to, że prędzej czy później powrócą, aby wygrzać się w tym ciepłym miejscu tkwiącym za mostkiem. Niektóre słowa pozostają na języku nawet po ich wypowiedzeniu, niektóre - pozostają w uszach, rozmywają się i przypominają w różnych sytuacjach. Keep these secrets in my skin. Ostatnio czujesz się dziwnie pogodzona sama ze sobą, dziwnie pogodzona ze światem. To uczucie rozmywa się ciepłem po twoim ciele.

{ Twoja nowa tapeta. Zielona herbata. Marcepan. }

ósmy stycznia.

Komentuj (13)
This ain't a song for the broken hearted.
No silent prayer for the faith departed.
I ain't gonna be just the face in the crowd,
You're gonna hear my voice
When I shout it out loud!
Zielona herbata może pachnieć truskawkami w śmietanie i nie jest to żaden skrót myślowy, żadna metafora kuta nocą. Chwytasz kubek dłońmi lepkimi od oplatających je pajęczyn snu, bo ostatnio śnisz bardziej na jawie niż nocą po zamknięciu oczu. Godziny wydeptują sine ścieżki na twojej twarzy. Może aby cię widzieć taką, jaką chciałem, należało zacząć od zamknięcia oczu. Albo inaczej: drobiny piasku pod powiekami to jedynie okruchy obrazów nazbieranych w ciągu dnia, a każdy z nich jest wart dużo, dużo więcej, jeśli umiesz przyglądać się światu łagodnym, nie osądzającym spojrzeniem. Boli cię głowa, bliżej niesprecyzowany ból brzucha nie daje w nocy spać, senna jesteś, ale to nic, to nieważne. Wszystko nam się śni.

{ Gra w klasy. Hey i Bon Jovi - zestaw będący chyba skutkiem senności. Nie chce ci się nic, a jednocześnie zabrałabyś się chętnie za tyle rzeczy. To? }

trzynasty stycznia.

Komentuj (6)
This ain't no slumber party
Got no time for catching z's
If they say that that ain't healthy
Well then living's a disease
Po głowie błąkają się listy spraw do załatwienia, senne obrazy i wszystko inne. Biała warstwa równomiernie pokrywa świat, dłonie marzną, głowa daje o sobie znać lekkim, niemal niezauważalnym bólem. Pomiędzy chemią fizyczną, korozją i maszynoznawstwem, myślisz o książce, którą czytasz, muzyce, planach na piątek - ten i następny - różowych paznokciach i ludziach. Irytuje cię coraz więcej rzeczy, ta irytacja przypomina trochę kwaśne, nieprzyjemne uczucie wzbierające w ustach i nie podoba ci się to, bo ostatnio było tak lekko, lekko i wreszcie odrobinę spokojniej. When the world gets in my face, I say, Have A Nice Day. Będzie lepiej, kiedy wygrzejesz zmarznięte dłonie i kiedy przestanie boleć głowa, musi być. To tylko chwilowe zwątpienie, efekt trudności w rozróżnieniu jawy i snu - bo śnią ci się codzienne, banalne sytuacje, a na jawie nie ma granic. Za nic w świecie nie zgodzisz się z tym, że w życiu może zdarzyć się wszystko, a zwłaszcza nic.

{ Muzyka. Biografia Cortazara. Różowe paznokcie. }

dziewiętnasty stycznia.

Komentuj (12)
...nie na skutek procesu intelektualnego, lecz na skutek tego samego mechanizmu, który powoduje, że piszę tak, jak piszę, żyję tak, jak żyję - stanu, w którym podświadomość, intuicja i współrytm z ludźmi i sprawami decyduje o mojej drodze, nie dając mi wyjaśnień, nie żądając ode mnie wyjaśnień.
Godziny w odwiecznym tempie przeciekają przez palce. Każda z nich zdaje się być brudna od najchłodniejszej bieli, odcieni szarości, jakie zawsze przybiera sfrustrowana rutyna i burych myśli, które czepiają się skóry w najzimniejszych i najciemniejszych momentach, cierpliwie drążąc w niej tunele wprost do zakończeń nerwowych. Nie jestem całkiem tam, gdzie do siebie mówię. Brakuje ci tych momentów, w których skóra zdaje się płonąć od środka, w których cały świat jest na wyciągnięcie ręki i mruga porozumiewawczo, a pod zamkniętymi powiekami feeria barw rozbłyska z siłą przewyższającą efekt największych pokazów fajerwerków. ...chcę, zwyczajnie i po prostu, naprawdę być. A jednocześnie te momenty pozostają w myśli, trwają gdzieś na wyciągnięcie ręki. A jednak pod każdą warstwą burych szarości tkwi wielobarwne, cudownie przezroczyste centrum, które - częściej niż w którąkolwiek z poprzednich zim - każe ci śmiać się, iść przed siebie i nie przejmować się tak bardzo.

{ Felietony Marqueza. Koncert. Spotkanie w Szkocie. }

dwuedziesty czwarty stycznia.

Komentuj (11)
Gdyby Ulisses uległ śpiewowi, nie byłby ostrożny; nie byłoby legendy; byłaby inna legenda. Nie mogę słuchać tego samego co ty; rozprasza mnie piękno, gra, życie.
Oglądasz się za siebie i widzisz coś na kształt migawek z tego, co bardziej niż wszystko inne zapisało się w twojej pamięci. Bywasz pijana powietrzem. Udaje ci się wyszperać parę godzin na zakupy i trafiasz na fajne przeceny. Dziewczyna, której właściwie nie znasz zaprasza cię na domówkę. Gorąca herbata grzeje ci dłonie. Przypadkiem wpada ci w ręce fajna książka w bibliotece. Światło ma tak niesamowicie ciepły, piękny odcień, a niebo przypomina tęczę na ścianie bańki mydlanej fotografowanej w samym środku największych upałów - wpatrujesz się w słońce aż do bólu oczu. Bawi cię własne lenistwo, nieskoordynowanie i skłonność do wpadania na ludzi. Śmiejesz się, słysząc jak będziesz miała problem z trafieniem do mnie, to zatrzymaj się pod sexshopem i dzwoń albo napotykając błyszczące oczy ponad głowami innych, albo rozmawiając do późnych godzin nocnych z kimś, kto zwykle potrafi cię rozbawić jednym zdaniem. Nie na wszystko masz czas, ale prędzej czy później go znajdziesz. Nie ma znaczenia, jak wcześnie wstajesz i jak zimno jest na dworze, bo przecież to od ciebie zależy, czy w ciągu dnia zdarza się chociaż jedna fajna rzecz.

{ Trzy nowe swetry. Kubek z zaparzaczką. Bon Jovi. }

dwudziesty szósty stycznia.

Komentuj (9)
Wewnętrzna egzystencja, właściwa esencja spraw wymyka się jej. Może odkryć, że światło jest równocześnie ciągłe i nieciągłe, że cząsteczka benzenu ustala między swoimi sześcioma atomami wiązania podwójne, niemniej wzajemnie się wykluczające...
Uwierzyć, że świat wyciągający ku tobie dłonie to nie złudzenie optyczne, a najprawdziwsze, bo najgłębsze i najbardziej wymykające się słowom przeczucie. Przyjąć, że wydarza się to, co ma się wydarzyć i w odpowiedzi na gest wszechświata samemu wyciągać ramiona. Niczego nie zakładać, bo każde założenie czy obietnica są tak trwałe, jak słowo pisane piórkiem po piasku w wietrzny, nadmorski dzień. Wpatrywać się w słońce aż do bólu oczu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy światło będzie przyjmować równie fantastyczne barwy. Krzyczeć do zdarcia gardła, póki jest piosenka, której słowa nie zatrzymują się na języku. Nie narzekać na niewyspanie, nadmiary zajęć i dłoń rozciętą okładką skryptu z chemii fizycznej, kiedy w głowie pozostaje pewność, że sama tego chciałaś i że właściwie cieszy cię to, że jest jak jest. I nie zakładać, niczego z góry nie zakładać. Bo Auguste Compte twierdził, że nigdy nie poznamy chemicznego składu gwiazdy. W rok później Bunsen wynalazł spektroskop. Bo zapewniałaś, że nigdy więcej nie będziesz miała żadnego kontaktu z fizyką czy matematyką i że nigdy nie chciałabyś nikogo uczyć. Bo nigdy nie wyobrażałaś sobie siebie ze znajomymi z roku w klubie do piątej nad ranem. Bo wilk - wilk o sierści ciężkiej i utkanej z tego, co nieprzyjemne, niepiękne i niedobre - miał zawsze podążać za tobą i dyszeć ci w kark, szczerząc kły, miast podkładać spragniony pieszczot łeb pod twoje palce.

{ Pomalowane paznokcie. Owocowa herbata. Środek nocy w tłumie ludzi bez dojmującego poczucia wyobcowania. }

2018
styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.