hate the rain
and sunny weather
1 2 3 4

trzeci stycznia.

Komentuj (0)
So many thoughts that I can't get out of my head
I try to live without you, every time I do I feel dead
I know what's best for me
But I want you instead
I'll keep on wasting all my time
***
Kończą się ferie świąteczne i nie ma znaczenia, że były to prawie dwa tygodnie. Jestem zmęczona, wciąż. Dlaczego? Fakt, że najprawdopodobniej znam odpowiedź, wcale mi nie pomaga. Powtarzanie sobie, że muszę wytrzymać tylko miesiąć, bo potem wyjadę i będę mogła choć na chwilię wszystko zostawić za sobą.
Próbuję znaleźć w sobie coś, co mogłoby przypominać radość z powrotu do szkoły. Zabaczę ludzi, z którymi jestem związana, za którymi może nawet się stęskniłam. Wyrwę się z marazmu. Będę trochę bardziej, niż jestem.

To nie tak, że czuję się szczęśliwa. Nie czuję się też specjalnie podle. Mam wrażenie, że otula mnie gruby, szeleszczący materiał, który nie daje ciepła ani spokoju, ale odgradza mnie od świata. Czuję się zmęczona i myśl o porzuceniu mojego obecnego stanu przyprawia mnie o chęć schowania się pod koc. Tak żeby nic już mnie nie znalazło.
***
Over and over, over and over
I fall for you
Over and over, over and over
I try not to
Over and over, over and over
You make me fall for you
Over and over, over and over
You don't even try

trzeci stycznia.

Komentuj (8)
Need to stay right here
I don't care if there is a better place
I must try it myself
Again
My broken sleep will never be the same
I'm only hanging on
And waiting for another night (...)
I'm walking through the dark
Again
And I am not afraid to be alone
Anymore

There's sadness in my mind - ok
There's darkness in my mind - ok
Thoughts echoing in my mind - ok
Everything is gonna be...
***
A może będzie dobrze? Może będzie lepiej?
Trzymam się tego - dlaczego? Bo jestem zlośliwą jędzą, która nie da satysfakcji tym, którzy mnie nie lubią. Bo czasami jest tak cholernie dobrze, że mam ochotę krzyczeć. Bo mam ochotę na te wszystkie rzeczy, które się jeszcze nie wydarzyły. Bo tak.

{ Rozmowy do szóstej nad ranem, gorąca herbata popijana małymi łyczkami, muzyka, ich obecność, pamięć, piosenka przychodząca na myśl, kiedy go sobie przypominam, książki, bez których nie potrafię przeżyć i tyle innych rzeczy... }

szósty stycznia.

Komentuj (12)
Mowicie o mnie, że szalona, że szalona!
Mówicie o mnie, ja to samo krzyczę o nas!
I swoim krzykiem przez powietrze drążę drogę,
Po ktorej wszyscy inni iść w milczeniu mogą...
Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy!
***
Zastanawiam się, skąd wzięło się odbieranie określenia "być sobą" jako zachowywania się w stosunku do wszystkich w ten sam sposób. Dla mnie "bycie sobą" to postępowanie w zgodzie ze swoimi uczuciami i poglądami (abstrahując od sytuacji, kiedy te rzeczy wzajemnie się wykluczają), a nie robienie niczego "wbrew sobie".
Nasze relacje z ludźmi wpływają na (jeśli nie tworzą) nas samych. Inaczej będę zachowywać się w stosunku do najlepszej przyjaciółki, inaczej do rodzica, a żadne z tych zachowań nie będzie przypominać moich stosunków z kimś zupełnie obcym. Z widzianym na codzień i tym, którego widuję raz na jakiś czas czy od wielkiego święta też nie będzie tak samo. Z kimś, kogo nie lubię i tym, którego kocham. Charakter tej drugiej osoby wpływa na nasze relacje tak samo, jak nasz.
Kiedy spotykam się z osobą "uspołecznioną" (nic nie poradzę na to, że określenia ze szkolnych zajęć ładnie przyjeły się w moim słowniczku) bądź taką, która lubi decydować o wszystkim będę się zachowywać w pewien sposób - np. będę oczekiwać, że ta osoba zrozumie moje uczucia/zdziwi mnie jej zainteresowanie tym, co dla mnie nie ma znaczenia czy podporządkuje się/zacznę kłócić.
Ja mógłbym tyle słów utoczyć, krągłych i beztroskich, ze słonego ciasta zmierzchów, jeśli zechcesz je znać...
A niektórym trudno zrozumieć, że chociażby ja w towarzystwie J. jestem inna niż przy M. Em czy P. I oczywiście, kiedy mówię o jakimś chłopaku, z którym się przyjaźnie albo chociaż koleguję, większość znanych mi dziewczyn odbiera nas za parę, bo taki sposób mówienia musi o tym świadczyć. I nie da im się tego wytłumaczyć, choćby sie bardzo starało.
***
Kim jest ten człowiek, który ciągle za mną idzie?
Zamknięte oczy ma i wszystko nimi widzi!
Wiem, że on wie, że ja się strasznie jego boję,
Wiem, że coś mówi, lecz zatkałam uszy swoje!
Krzyczę, krzyczę, krzyczę, krzyczę wniebogłosy!
A! czy ktoś zrozumie to?
Nie kończy się ten straszny most
I nic się nie tłumaczy wprost
Wszystko ma drugie, trzecie, czwarte, piąte dno!
***
Ostatnio zaskakuje mnie to, że z niektórymi osobami nie potrafię rozmawiać o drobiazgach. Inteligentne dyskusje na jakiś ambitny temat doskonale się nadają, ale opowieść o tym, co mi się śniło albo o horoskopach (nawet gdyby miała dotyczyć ich bezsensowności) wydaje mi się nie na miejscu. Nie znaczy to, że zapytana o to, jak minęły mi święta zapominam "języka w gębie", ale czuję się odrobinę mniej swobodnie niż w otoczeniu innych ludzi.
Uderza mnie również to, jak podobni są do siebie ludzie, których lubię (nie mówię nawet o jednej, ogólnej rzeczy, która ich łączy, ale o niemal niedostrzegalnym łańcuszku). Raczej nie zauważałam tego, póki nie zaczęłam więcej czasu spędzać z ludźmi zupełnie innymi - w większości wypadków przez przypadek. A tak, zaskakują mnie ludzie, których sposobu myślenia wcześniej nie mogłam analizować i tych, których ujrzałam w nowym świetle.
{ Już zatapiam się w swoim własnym świecie, jeszcze nie tonę we własnych uczuciach. Może tak pobyć jeszcze trochę, niech nacieszę się głębią, o której nie myślałam od maja. Czytam, słucham muzyki, rozmawiam.
Mimo wszystkich nieprzespanych nocy, mimo prawdy porzuconej na rozstajach dróg, potrafimy w rzeczywisty sposób znaleźć się już...
Sylwestrowa rozmowa do szóstej nad ranem sprawiła, że jest trochę inaczej i chyba była mi potrzebna. Co nie zmienia faktu, że mam problem z użyciem słowa "przyjaciel". }
***
Dlaczego wszyscy ludzie mają zimne twarze?
Dlaczego drążą w świetle ciemne korytarze?
Dlaczego ciągle muszę biec nad samym skrajem?
Dlaczego z mego głosu mało tak zostaje?

szesnasty stycznia.

Komentuj (7)
do mnie przyjdziesz
przygryzłszy wargi
gdy już spłoniesz
w zielonym ogniu ksiażek

moje ręce
przytulą cię
okrytego
kurzem dróg których nie przeszedłeś
***
Czy to coś zmienia, jeśli znam każdy fragment swojego życia i wszystkie przyczyny? Czy złe decyzje stają się lepsze, kiedy dokładnie poznamy na czym polegała ich niewłaściwości? Szczęścia i dobre decyzje są mniej warte, kiedy kierujemy się przypadkiem albo głupim sercem? Nie sądzę.
Dobre decyzje wspominamy długo i z uśmiechem albo przyjmujemy za oczywistą powinność. Złe wymazujemy z pamięci powoli i zwykle bezskutecznie bądź nosimy w sobie tak jak się nosilibyśmy drzazgę (czekając aż sama wyjdzie i co chwilę przekonując się o rzeczywistości naszego bólu, drażniąć obolałe miejsce i dotykając przyczynę naszego cierpienia).
Wybrałam taką klasę licealną, jaką wybrałam. Czy mają znaczenie przyczyny, których już nie jestem w stanie całkiem oddzielić od tych, które logika mojego umysłu mi podrzuca, skoro nie żałuję swojej decyzji? I tak jestem za mało obiektywna, by spojrzeć na wszystko z boku i za bardzo, by przypomnieć sobie tamte emocje.
{ Kiedy dokonujemy wyboru, brak wszystkich danych nie zwalnia nas z tego. A gdy już zadecydujemy i popełnimy błąd... Przez to, że nie mamy możliwości poznania zalet i wad lub czasu na rozważenie decyzji, nasz wybór nie staje się usprawiedliwiony ani słuszny. Jest po prostu zły. }
***
na krawędzi mijania
nie ma pocałunków
nie ma zaachów
ani kolorów

brzęk pszczoły
gaśnie nad łąką
usta w żółtym rumianku
palce cierpko do trawy przywarte

na krawędzi mijania
wąskie światło ciemnieje
i brzeg tak wyraźnie
urywa się - ból

***
Dlaczego mam wrażenie, że zajęcia psychologiczno - pedagogiczne wymyślają bądź prowadzą osoby, które w ogóle nie zdają sobie sprawy z tego, jak to jest być w naszym wieku?
Ja naprawdę rozumiem, że anoreksja i bulimia to bardzo poważne, dotykające wielu ludzi choroby, ale wątpie czy dobrym sposobem profilaktyki jest puszczenie po raz dziesiąty filmu z lat siedemdziesiątych zawierającego statystyki, które nawet wtedy były nieco pszestarzałe. I na co nam, w dwudziestym pierwszym wieku, zajęcia, które "w obiektywny sposób" mówią o zaletach i wadach internetu (skoro polegają na tym, że trzy grupy opracowują wady, jedna zalety i prowadząca, ze znaczącym uśmiechem, zauważa, że wad jest trzykrotnie więcej i trzeba o tym pomyśleć)? Jeśli wychodzę z zajęć z myślą, że albo mam paranoję, albo właśnie próbowano mi zrobić pranie mózgu - to czy cokolwiek mi one dają? Wątpie.
Za to, zamiast niekończących się, powtarzających godzin wykłądów, bardzo chętnie zobaczyłabym kogoś, kto mówi o tolerancji (rozumianej jako zaakceptowanie faktu, że inna orientacja, kolor skóry, sposób ubierania czy wyznanie nie czynią z kogoś nieludzi) albo coś na temat jakichś aktualnych problemów - ot, choćby konieczność wybrania jakiejś ścieżki zawodowej.
Chociaż, im więcej myślę na temat tych wszystkich zajęć, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wystarczyłoby mi coś, co nie ma na celu zmienienia moich nieszkodliwych (!) przekonań czy opinii na jakichś temat...
***
mam ciebie w roztańczonej krwi
w zębach
nitkami nerwów związanych w supeł
czuję - złotą namiętność twojego ciała

dwudziesty czwarty stycznia.

Komentuj (4)
przesunął po mojej twarzy oczyma
jak ręką
i zaraz ciepło
odpowiedziała mu powierzchnia mojej skóry
zobaczył mnie całą
jasną
oddającą mu się bez końca
***
Nie mogę się skupić, naprawdę. Myśli przeplatają się ze sobą swobodnie i to bez mojego udziału. A że każda myśli związana jest z jakąś emocją, nie potrafię sprecyzować swoich własnych emocji. Nieprzyjemne uczucie...
Do tego wszystko przestało wydawać się realne i jawi mi się jako jeden, psychodeliczny sen. Wszystko jest tak chaotyczne, że nawet nie potrafię stwierdzić, czy pobudka byłaby nieprzyjemnym wydarzeniem. Ale gdzie bym się obudziła i w jakim to stanie? Zapewne tam, gdzie skończyła się realność mojej rzeczywistości - ale nie potrafię uchwycić tego momentu.

{ "W jego umyśle pojawił się obraz i zaraz zniknął - niby coś, co unosi się na wodzie u brzegu stawu, coś poza zasięgiem człowieka, coś, co migocze, tonie. Coś jak nazwisko na końcu języka, jak ulona twarz, jak senny majak, który pojawia się i znika." }
***
a był ciemny
jak gorzki przedsmak rozkoszy
rozpostarty na palmowym liściu
kroplami deszczu
chwiejny
***
Ludzie. Dziesiątki, setki osób - ci, którzy coś dla mnie znaczą, których kocham i nienawidzę, na myśl których biję się z myślami i ci, którzy są jedynie twarzami we mgle.
Miejsca, mgliste wspomnienia czające się na krawędzi skojarzeń i te, tak żywe, że z trudem powstrzymuję się od wyciągnięcia w ich kierunku ręki.
Uczucia oczywiste (które wyrywają się i pchają na pierwszy plan, spychają na bok wszystko, co stanie im na drodzę, nie bacząc na konsekwencje) i odrealnione (ukazujące się, przy odrobinie szczęścia, na skraju snu - przy dźwięku budzika ulatują, zostawiając niezidentyfikowane wrażenie ni to niepokoju, ni to rozgorączkowania).
Myśli - negatywne i pozytywne. Te, które tkwią we mnie niczym drzazga, nie znikając nawet na sekundę i te wypełzające niespodziewanie na widok uśmiechu, smsa od przyjaciółki czy bitej śmietany zlizywanej z palców.
Kontrasty. Logika walcząca z intuicją czy serce z umysłem. To bez znaczenia, kiedy nie potrafię nakreślić różnicy między emocjami, nie mówiąc już o tych wszystkich nieudolnych próbach odkrycia ich pochodzenia.

{ "Był pewien, że gdyby zdołał tę rzecz odnaleźć, gdyby udało mu się wytropić ten malutki szczegół, miałby w ręku niezmiernie ważną część ukłądanki." }

To nieistotne.
***
przemknął po moich ustach uśmiechem
cierpko
przygryzł moje wargi
i odszedł
w niebieskie jutro nocy

dwudziesty szósty stycznia.

Komentuj (15)
I feel like I'm dying
I've got one foot in the ground
Never knew what love was
Until you came around
***
Jak tak dalej pójdzie to będę mogła zacząć wpsiywać w rubryczkę 'hobby' na jakichkolwiek stronach: "powtarzanie sobie, że jestem durna". Nic nie mogę na to poradzić i bardzo ubolewam, że specjalnie to pomocne nie jest. A głównym tego powodem są moje relacje z ludźmi - a niby co innego? Wciąż szamocząc się w tym idiotycznym węźle gordyjskim, w którym ląduje dosyć systematyczne - nie wiem, co sądzę (o czuciu już nie wspominając).
{ "odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie..." }
***
I feel like I'm flying
I've got my head in the clouds
Never though I was crazy
Until you came around
***
Czasami udaje mi się o nim nie myśleć. Przez większość czasu, kiedy to nie zastanawiam się nad tym wszystkim z pełną świadomością tego, co robię, jego obecność tkwi gdzieś na dnie mojego umysłu.
Czasem udaje mi się niemalże nic do niego nie czuć. Zdarza się, że mam tak wielką ochotę dotknąć go, że odczuwam to jako psychiczny dyskomfort. Z tego wynika, że powinnam się cieszyć z tego, że zazwyczaj moje emocje się 'wypośrodkowują'.
Udaje mi się na niego nie patrzeć - gdzieś pomiędzy 'nigdzie' i 'zawsze'. Wprawdzie nie ma to nic wspólnego z tym, że czuję się trochę nieswojo, kiedy go nie ma, ale to i tak jest kolejny, wątpliwy dowód na moje zdrowie psychiczne.
{ "i kiedy cię żegnam, moje umalowane wargi pozostają nie tknięte, a ja i tak noszę szminkę w kieszeni, odkąd wiem, że masz bardzo piękne usta" }
***
Took me down to the river
So I could drown drown drown
Looking up trough the water
I kept sinking down down down

dwudziesty dziewiąty stycznia.

Komentuj (7)
I've tried but nothing is working
I won't stop, I won't say I've had enough
Tonight I start the fire
Tonight I break away

Break away from everybody
Break away from everything
If you can't stand the way this place is
Take yourself to higher places
***
Będzie króttko, bo jestem tak niemożliwie senna, że w dacie chciałam już wpisać "listopad". Ale napisać muszę, bo mam niczym nieuzasadnioną potrzebę poukładania jakichś - jakichkolwiek - myśli w zdania. Problem polega na tym, że myśli są za zasłoną snu, która na chilę obecną otula jak ciepły koc.
Śnią mi się sny, nic nowego. Te, które pamiętam są dziwaczne i trudne do zrozumienia. Zdarza się też, że mam mgliste wrażenie, które nic nie daje, ale wiem, że wystarczyłby jeden szczegół, by przypomnieć sobie wszystko. O niektórych ludziach jestem w stanie powiedzieć bardzo dużo, na innych brakuje mi odpowiednich słów czy wyrażeń. Niepokój splata się z przyjemnym podenerwowaniem.
W tej konkretnej chwili jest po prostu dobrze i właściwie niczego mi nie żal. Może to się zmienie - nie wiem, jak zwykle nie wiem zupełnie nic.
Ale czy to naprawdę jest takie złe?
{ "nie patrz na mnie
twoim ustom o moim smutku nie powiem
ani nie zechcę ich zasnuć
najpiękniejszym z krajobrazów, bo jesiennym..." }

trzydziesty pierwszy stycznia.

Komentuj (16)
Between the woods and frozen lake
The darkest evening of the year.
He gives his harness bells a shake
To ask if there is some mistake.
The only other sound's the sweep
Of easy wind and downy flake.
The woods are lovely, dark and deep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep,
And miles to go before I sleep
***
Pięć dni - pięć - i będę mogła odpocząć. Więc dlaczego to wszystko jest takie trudne, dlaczego muszę zmuszać samą siebie do robienia najprostrzych rzeczy? Nie chcę iść jutro do szkoły, nie chcę się uczyć, nie chcę wstawać rano ani robić tego, co powinnam i co robię - zawsze. Myśl, żeby rzucić wszystko w diabły jest tak samo kusząca jak każdej zimy, kiedy to tonę powoli w sobie samej i tak strasznie chcę tam pozostać. Może nawet bardziej pociągająca, bo niespodziewana, jeszcze wczoraj nie było tak źle i - mam nadzieję - kiedy się obudzę, również będzie lepiej.
Ale teraz nie jest. Coś, co brzmi jak całkowita, nierzeczywista abstrakcja wypełnia moje myśli - wstawanie jest trudne. Budzenie się codziennie rano, żeby robić to, co się musi jest trudne. Bycie mną jest trudne. Bycie jest trudne.

{ Bardzo trudne jest być, kiedy słowa nie chcę wypełniają cię całkowicie i nieodwołalnie. Krążą w twoich żyłach, drażniąc nerwy. Czujesz je pod skórą tak bardzo, że masz ochotę wyrwać je, wydrapać, pozbyć się ich bez względu na koszty. Rozpalają emocje i zabierają możliwość ich wypowiedzenia. Palą tak, jak może palić tylko coś niesamowicie zimnego. Są - i to wystarczy. }
Musiałam. Musiałam to z siebie wyrzucić - jak zwykle przesadzając i hiperbolizując. A może umniejszając? Nie ważne, to i tak nic nie zmienia.

2018
czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2017
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2016
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2015
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2014
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2013
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2012
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2011
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2010
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2009
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
2008
grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec

Claudia & Thecorations.eu.